UMCS

AKLAUD w młodych rękach

„Badam media, uczę o nich, tworzę je i nie chciałabym rezygnować z żadnej z tych aktywności”  rozmowa Darii Lytvynenko z redaktor Ewą Bulisz – laureatką nagrody AKLAUD Młodych 2016.

Jak myślisz, dlaczego zostałaś laureatką wśród młodych?

Myślę, że o tym zadecydowały cechy mojego charakteru. Jestem osobą optymistyczną, radosną, a w pracy zawsze towarzyszy mi entuzjazm. Potrafię tym zarażać innych. Na pierwszych zajęciach żartuję do moich studentów, żeby mój uśmiech ich nie zmylił, bo na koniec semestru będę bardzo wymagająca. Ale moi studenci wiedzą, że wymagam bardzo dużo od siebie i tego samego oczekuję od nich. Nie patrzę na nich wyłącznie jak na uczniów, ja widzę w nich przyszłych praktyków zawodu. Takie spojrzenie bardzo pomaga w dydaktyce. I muszę dodać, że ja także od nich bardzo dużo się uczę.

W jaki sposób nagroda wpłynęła na Twoje życie?

Przede wszystkim nagroda dała mi dużo radości i motywacji do dalszej pracy. Utwierdziła mnie w przekonaniu, że zmierzam w dobrym kierunku. To dla mnie zaszczyt zostać wyróżnioną w kategorii AKLAUD Młodych, ale także ogromne wyzwanie.

Studiowałaś stosunki międzynarodowe, filologię polską, kulturoznawstwo, logopedię, ale nigdy nic związanego z telewizją.

A to nieprawda. Na filologii polskiej ukończyłam specjalizację redaktorsko-medialną, podczas której do zawodu reportera przygotowywał mnie redaktor TVP INFO Marcin Czapski. Na kulturoznawstwie także wybrałam specjalizację medioznawczą, a warsztatu redaktora telewizyjnego uczyła mnie profesor Natasza Ziółkowska-Kurczuk. Zdobyłam gruntowne przygotowanie do pracy w redakcjach prasowych, radiowych oraz internetowych. Ale także poza studiami miałam okazję poznać redaktorów, którzy chętnie dzielili się swoim doświadczeniem ze mną.

Czy chciałabyś dalej rozwijać się w kierunku telewizji?

Oczywiście, że tak! Dzięki pracy w telewizji wzięłam udział w wielu fantastycznych wydarzeniach. Szczerze mówiąc, kiedy zbieram materiał z operatorem, to czasami trudno mi to, co robimy, nazwać pracą. Poznajemy nowych ludzi, dowiadujemy się od nich czegoś interesującego i dzięki temu jeszcze świetnie spędzamy czas. Praca zaczyna się przy montażu.

TV UMCS traktujesz jako rozrywkę czy coś więcej?

W TV UMCS wciąż szlifuję warsztat i zdobywam doświadczenie. Trzeba popełnić dużo błędów, by się czegoś nauczyć. Dlatego zawsze będę z pokorą podchodziła do mojej pracy. Ale w TV UMCS mamy profesjonalną pomoc i wsparcie ze strony szefowej naszej telewizji, profesor Nataszy Ziółkowskiej-Kurczuk i redaktor naczelnej Magdaleny Kozak-Siemińskiej. To jest wspaniałe, że studenci UMCS mają możliwość zdobywania praktyki w warunkach dosłownie inkubatoryjnych. Ale w redakcji utrzymają się tylko Ci, którzy naprawdę chcą rzetelnie pracować i się czegoś nauczyć. Mamy grafik, dyżury i nie ma przelewek! Materiał musi być na czas. Udało nam się jednak stworzyć tak przyjazną atmosferę, że my do tej redakcji naprawdę chętnie przychodzimy. I nie mam wątpliwości, że ludzie, których tam poznałam, to będą w przyszłości profesjonalni reporterzy, operatorzy kamer, dźwiękowcy i montażyści.

Dlaczego nie poszłaś na dziennikarstwo?

Dziś na pewno wybrałabym dziennikarstwo! Ale jako młoda dziewczyna szukałam swojego miejsca. Zawsze uczyłam się bardzo dobrze, dlatego liceum wybrałam o profilu biologiczno-chemicznym – wówczas wydawało mi się to rozsądne. Ale moje zainteresowania były bardzo rozległe. Zawsze byłam wyjątkowo wrażliwa na słowo, obraz, na drugiego człowieka. Ostatecznie zdecydowałam, że maturę będę zdawała z historii sztuki, bo z lekkością i przyjemnością chłonęłam wiedzę z malarstwa. Z domu wyniosłam także miłość do książek i cóż, poszłam za tym co dyktowało mi serce – wybrałam filologię polską i kulturoznawstwo.

Podczas studiów współpracowałaś z lubelską „Gazetą Wyborczą”. Czy teraz piszesz do jakiejś gazety?

Trudno pogodzić studia dzienne na tylu kierunkach i specjalizacjach z pracą w dzienniku. Dziś sama nie dowierzam temu, jak to mi się udało. Codziennie trzeba się zmierzyć z nowym tematem, do tego dochodzi presja czasu – w końcu to jest dziennik. Na pewno kiedyś wrócę do pisania jako wolny strzelec, myślę o tygodnikach opinii czy miesięcznikach kobiecych. Ale obecnie sama kieruję redakcją, sprawując funkcję redaktora naczelnego czasopisma naukowego „Acta Humana”. To wymaga dużo czasu i zaangażowania. Udało mi się jednak stworzyć wspaniały zespół, z którego jestem bardzo dumna. Wiem, że mogę na moich redaktorach zawsze polegać, bo wybrałam najlepszych z najlepszych.

Wydaje się, że wolisz badać media niż być „bezpośrednim” uczestnikiem życia mediów. A jak to wygląda naprawdę?

Badam media, uczę o nich, tworzę je i nie chciałabym rezygnować z żadnej z tych aktywności, bo każda daje mi bardzo dużo satysfakcji.

Opublikowałaś już dwadzieścia artykułów naukowych, jesteś współautorką monografii. Skąd tyle energii? Jak Ci się udaje to wszystko?

To jest łatwe! Bo zobacz, wracam po ciężkim dniu, robię sobie kawę, biorę czasopismo kobiece do czytania i mówię z uśmiechem przepraszam, ale ja teraz ciężko pracuję nad moją rozprawą doktorską. A to po prostu dla mnie wielka przyjemność. Moja promotorka, profesor Maria Wojtak, zaraziła mnie pasją badawczą. Teraz już nie potrafię inaczej czytać prasy niż przez genologiczne okulary. Aż żal będzie mi postawić ostatnią kropkę w doktoracie. I tak jest ze wszystkim. Lubię uczyć, bo uczę tego, co mnie pasjonuje. A czemu co jakiś czas nie oderwać się od biurka i nie zrobić jakiejś relacji telewizyjnej, skoro tyle ciekawych wydarzeń wokół? Mam szczęście, bo mogę robić to, co kocham.

Jaki kierunek chciałabyś jeszcze studiować?

Jest jeszcze jeden kierunek studiów, do którego się przymierzam. Ale to dla mnie ogromne wyzwanie. Pozwól, że tego na razie nie zdradzę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *