Felieton

Jarosława jest tylko prawda

Ostatni tydzień w polskiej polityce to istny chaos. Ilość protestów na zewnątrz oraz ilość kłótni i sporów wewnątrz Sejmu może przerazić. A rozbieżność „prawd” wypowiadanych przez polityków  ̶  onieśmielić.

Sala Kolumnowa – tylko dla wybranych

Głosowanie w Sali Kolumnowej nad ustawą budżetową budzi chyba najwięcej kontrowersji. Utrudniony dostęp do Sali dla polityków opozycji, możliwy brak kworum, ręczne liczenie głosów przez wyznaczonych sekretarzy – obecnych i nieobecnych, wyzwiska, obelgi, krzyki. Tak wyglądało legalne według Prawa i Sprawiedliwości głosowanie nad najważniejszą dla kraju ustawą.

Podobno wszyscy zainteresowani do Sali Kolumnowej mogli wejść. Szef Straży Marszałkowskiej, Arkadiusz Koschalke, mówi, że nie było żadnego polecenia blokowania drzwi, a wszyscy posłowie, także z opozycji, mogli swobodnie wejść przez drzwi główne. I to jest prawda, mogli. Swobodnie. Aż do miejsca, w którym dostępu do dalszej części Sali, a także „centrum dowodzenia”, czyli Marszałka, uniemożliwiały rzędy krzeseł, na których rozsiadła się swobodnie straż poselska. Większość kobiet siedziała w głębi Sali, a na tych uroczych krzesełko-blokadkach umieszczeni zostali dobrze zbudowani posłowie, których ominąć bez użycia siły nie sposób. Przypadek? Nie sądzę. Dlaczego Straż Marszałkowska pilnowała bocznych wejść? Pewnie ciężej byłoby ich strzec od wewnątrz – może PiS ma w swoich szeregach za mało masywnych cielsk, które mogliby usadzić dookoła Sali.

Raz, dwa, trzy, liczysz ty

Kolejna rzecz – liczenie głosów. Pominę już sprawę tego, w jaki sposób się to odbywało. Ważniejsze jest – kto liczył? Według stenogramu wyznaczonych zostało dziesięciu sekretarzy. Między innymi posłanka Kukiz ’15 Elżbieta Borowska i poseł PSL Krystian Jarubas. Oni jednak twierdzą, że żadnymi sekretarzami nie byli, żadnych głosów nie liczyli. Ba! Posłanki Borowskiej nawet przez chwilę nie było na Sali Kolumnowej, a poseł Jarubas był tam tylko minutę. Jaka jest więc prawda? Ciężko powiedzieć. W czwartek marszałek Kuchciński napisał na Twitterze, że sekretarzy było w końcu 8, ponieważ 2 osoby się nie stawiły. Po chwili jednak wpis usunął. Pewnie dlatego, że mniej więcej w tym samym czasie prezes Kaczyński powiedział dziennikarzom, że do liczenia wyznaczono kogoś w zastępstwie za Borowską i Jarubasa. Marszałek i prezes widocznie nie uzgodnili wspólnej wersji. Wiedzą tylko jedno – głosowanie było legalne, liczenie prawidłowe. I nie ma żadnych „ale”.

Tu jest tyle policji, czujemy się bezpiecznie

Trochę później do Warszawy zaczęły zjeżdżać setki policyjnych radiowozów z całej Polski. Pełna gotowość funkcjonariuszy. Gotowość na co? Ponownie – ciężko powiedzieć. Bo wersje są trzy. Pierwsza, oficjalna: mobilizacja służb jest związana z zamachem w Berlinie. Druga wersja, ujawniona przez przypadek przez Jarosława Zielińskiego na posiedzeniu Senatu: obecność policji jest związana z protestami, ma zapewnić obywatelom bezpieczeństwo,
a posłom możliwość normalnej pracy. Trzecia wersja – najciekawsza: marszałek Karczewski twierdzi, że żadnej policji nie ma. Potem zresztą pojawiła się czwarta wersja, również marszałka Karczewskiego – ilość policjantów została dostosowana do stopnia zagrożenia, a ich obecność jest niezbędna. Karczewski miał chwilowe problemy ze wzrokiem? A może po prostu jeszcze liczył, że sprawa nie wyjdzie, nikt nie zauważy tłumów policjantów? Patrząc na absurdalność jego postępowania – nie byłabym wcale zdziwiona. Zdziwiona jestem jedynie tym, że niektórzy wciąż mu wierzą. Mimo że zmienia zdanie częściej niż przeciętna kobieta. A to niełatwe!

Walka z wiatrakami

Pojawia się już tylko pytanie: czy dochodzenie do prawdy ma sens? Prawda jest jedna – Jarosława Kaczyńskiego. Nadmarszałka, nadpremiera, nadprezydenta, Wielkiego Naczelnika. Ostatnio koronowano Jezusa na Króla Polski. Myślę, że to chwilowe – niedługo zdejmą go z tronu. Król może być tylko jeden  ̶  i to nie będzie Jezus.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Studentka produkcji medialnej, pisząca wiersze, klejąca kolaże, a oprócz tego nieustannie komentująca politykę. Oprócz tego próbuje też robić zdjęcia, ale w tym kierunku zalicza cały czas wzloty i upadki.