Recenzja

Neil Young nagrywa kolejny album i… tym razem nie zaskakuje, a lekko rozczarowuje – Recenzja

W poprzednim roku oberwało się głównie koncernowi Monsanto, specjalizującemu się w biotechnologii i GMO. Tym razem już 71-letni Kanadyjczyk również nie bierze jeńców. Young atakuje skłonnych do przemocy policjantów („John Oaks”, „Texas Rangers”) i amerykańskich ksenofobów, w tym samego Donalda Trumpa ( „Terrorist Suicide Hang Gliders”). Tekstowo jest to więc stary, dobry Neil Young, nieustannie zwracający uwagę na problemy społeczne. Muzycznie zaś powraca po raz enty do swoich korzeni, czyli elektrycznego country-rocka. I nie ukrywam, że jest to kolejny album, który zapewne szybko odejdzie w zapomnienie.

Przystępując do nagrań Young pożegnał się z towarzyszącym mu od dwóch lat Promise Of The Real (w zeszłym roku nagrał z nimi „Monsanto Years”) i tradycyjnie dokonał całkowitej rotacji swojej studyjnej ekipy. Tym razem zaangażował tylko dwójkę muzyków sesyjnych, jednak nie byle jakich. Z usług Jima Kaltnera korzystali m.in. Ry Cooder i Bob Dylan, a Paul Bushnell współpracował z Eltonem Johnem. Obaj to zawodowcy z wieloletnim stażem. Jednak na tym albumie zbyt wielu okazji do popisów nie mieli, ich partie służą głównie stworzeniu odpowiedniego tła dla gitary i wokalu Younga.

Najlepsze, co Neil miał do zaoferowania, mogliśmy usłyszeć jeszcze przed premierą płyty, bo dwa utwory najbardziej godne uwagi to single. Pierwszym jest „Peace Trail”, z pełnym pasji wokalem (właściwie to dwiema liniami wokalu, z czego jedna przepuszczona jest przez autotune), niemożliwą do pomylenia z niczym innym gitarą i delikatnymi partiami organów. Drugi zaś to „Indian Givers”, w którym muzyk staje w obronie Indian skutecznie protestujących przeciwko rozbudowie rurociągu Dakota Access. Tu z kolei usłyszymy jedynie gitarę akustyczną i ciekawy rytm, który, o dziwo, z jakiegoś powodu zapamiętałem na dłużej. Oprócz tego wskazałbym jeszcze odprężający i swobodnie płynący „Show Me”. Według mnie wydanie tylko tych kawałków na EP-ce i dopracowanie reszty byłoby znacznie lepszym pomysłem.

Dlaczego wybrałem właśnie te trzy piosenki? Bo jako jedyne na całym albumie brzmią jak kompletne utwory. Wyjątkiem jest „John Oaks”, jednak nie sposób pozbyć się odczucia, że jest to inna wersja „Indian Givers”. Pozostałe sprawiają wrażenie nieskończonych projektów lub przerwanych jamów, które z braku pomysłu zostały umieszczone na albumie w króciutkich wersjach. Część z nich została sprytnie obdarowana czymś, co ma je wyróżniać na tle pozostałych. „Texas Rangers” ma przedziwne partie gitary, „My Pledge” został nagrany z użyciem autotune’a, podobnie jak utwór tytułowy (skutek tego jest tym razem fatalny, tak irytującego wokalu ze świecą szukać), zaś w „My New Robot” słychać prawdziwe roboty oraz charakterystyczny dźwięk, który słyszymy podłączając cokolwiek do komputera przez USB. Są to dobre, typowe dla Younga utwory, lecz zdecydowanie niedokończone, być może niepotrzebnie uratowane przed wylądowaniem w szufladce z napisem „odrzuty”. Pozostałe piosenki zaś zwyczajnie zmierzają donikąd (coś u Younga niespotykanego!). W tej kategorii króluje „Glass Accident” – nieporozumienie nagrane i wydane chyba „ot tak sobie”. Takie nijakie twory są wręcz niegodne tak wielkiego muzyka, nawet, jeśli ma ponad 70 lat i nie musi nic nikomu udowadniać.

Neil Young jest doskonale świadom tego, że ma oddane grono fanów i zapewne właśnie ze względu na nich nagrywa kolejne płyty. Jeśli jesteś jego fanem lub tak jak ja, po prostu uwielbiasz ten niepowtarzalny klimat jego muzyki, z pewnością się tym albumem nie zawiedziesz (ale też raczej nie będziesz zachwycony). Jednak jeśli szukasz świeżości, nowych pomysłów i po prostu nie odpowiadają Ci wielokrotnie powielane schematy, to tu tego zdecydowanie nie znajdziesz. „Peace Trail” to poprawna, lekko niedopracowana płyta i właściwie nic poza tym. Teksty Younga jak zawsze są znakomite i na pewno mogą dać do myślenia, ale świata z pewnością nie zmienią. Czasy świetności hipisowskich protest-songów minęły bardzo dawno temu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *