Człowiek budzi się po weekendzie z moralnym kacem, bo za dużo zjadł przy wigilijnym stole. Zastanawia się, jak to się stało, że tych świąt prawie wcale nie pamięta, sprawdza nieśmiało wiadomości a tam…. A tam Jarosław Kaczyński Człowiekiem Wolności 2016 tygodnika „W Sieci”.

Jak widać, wyobraźnia Karnowskiego sięga tam, gdzie światło dzienne nie zagląda, czyli w zadek prezesa partii rządzącej. Nie pozostaje nic innego, jak współczuć reszcie redakcji i złożyć szczere kondolencje. Tygodnik „W Sieci” od zawsze uważany był za konserwatywny w poglądach, ale to jest czysta wazelina.

Skoro już mówimy o wolności, to miejmy szacunek dla tych, którzy naprawdę za tę naszą obecną wolność niejednokrotnie oddali życie. Niestety w Polsce słowo „wolność”, słowo „solidarność”, „bohater narodowy” to już znaki towarowe, zastrzeżone prawami autorskimi jednej opcji politycznej.

Owa opcja potrafi śmiać się chociażby z propagandy kreowanej przez Putina, natomiast jest ślepa i głucha na krytykę w swoją stronę.

Ciekaw jestem co by było, gdyby Kaczyński faktycznie miał wolną rękę, gdyby nikt nie protestował, gdyby nikt nie mówił „stop, sprawdzam”. Ilu mieszkańców (prawowitych obywateli, ludzi lepszego sortu) liczyłaby wtedy nasza ojczyzna.

Zastanawiające jest również to, w imię jakiej idei dzieje się to wszystko? Czy Kaczyński jest święcie przekonany, że w XXI wieku, w środku Europy, można stworzyć państwo, które ekonomicznie i socjalnie uzależnia obywatela do tego stopnia, że ten bezgranicznie wierzy władzy? A może trzeba spojrzeć szerzej, na większy obrazek, na którym widać nie tylko Polskę?

Nie od dzisiaj wiadomo, że Jarosław Kaczyński zakochany jest w filozofii rządzenia Wiktora Orbana. Może ta ślepa i bezgraniczna miłość pozwala właśnie Orbanowi na sterowanie prezesem Kaczyńskim do tego stopnia, że nasz kraj staje się w istocie poligonem doświadczalnym dla węgierskiego przywódcy. Ale czy my chcemy by rządził nami Węgier?

Fala populizmu w Europie była prędzej czy później nieunikniona, jednakże dziwi mnie, że tak łatwo przyjmuje się ona w naszym kraju, który nie odbiega przecież standardom państw zachodu, ale jest na uboczu całego tego zgiełku związanego z kryzysem imigracyjnym czy terroryzmem.

Stop! Wróćmy może jednak na własne podwórko.

Wydarzenia ostatnich dni i tygodni w naszym kraju pokazują tylko, jak bardzo podzielona jest nasza ojczyzna. Oczywiście jestem zdania, że każdy z nas, mały czy duży, młody czy stary, ma prawo do swoich poglądów.  Należy jednak pamiętać, że Polska jest jedna, nie dzieli się na dwie, o czym zapominają politycy, lub pamiętać nie chcą.

Mowa nienawiści z ust polityka to najpopularniejsza i najlepsza metoda manipulacji obywatelami. Czy będzie to Petru, czy też Schetyna, lub Kaczyński, to każdy z nich ma jeden przekaz dla swoich wyborców – oni są źli a my to ci dobrzy.

Problem z tym stwierdzeniem obecnie polega na tym, że politycy PIS wskazując na tych złych, nie pokazują tylko swoich politycznych oponentów, a kierują tę złość i nienawiść także, a może i przede wszystkim do ich wyborców.

Należy podkreślić, że tę metodę do perfekcji opanował Kaczyński, dzieląc obywateli własnego kraju na lepszy i gorszy sort, szukając u każdego esbeckiej przeszłości i gardząc ludźmi innej wiary.

Wracając do owej nagrody dla Kaczyńskiego.

Na stronie tygodnika W Sieci czytamy, że głównym przesłaniem nagrody jest wyróżnianie osób, które swoją pracą, działaniami, postawą, twórczością lub działalnością publiczną przysługują się obronie wolności słowa i wolności obywatelskich.

Odnoszę wrażenie, że otoczenie prezesa PIS, w tym tygodnik W Sieci, próbuje ciągle pomóc Kaczyńskiemu pozbyć się koszmarów związanych z 10 kwietnia 2010, wynosząc go co chwile na różne piedestały, przekraczając przy tym wszelkie granice przyzwoitości i dobrego smaku.

Oczywiście można też na to spojrzeć z drugiej strony. Może to wyróżnienie dla prezesa PIS jest jak najbardziej zasłużone. Przytoczę tu jakże trafne słowa mojego redakcyjnego kolegi opisujące ten cyrk – Kaczyńskiemu wolno teraz robić wszystko, co mu się tylko podoba –  prawdziwy Człowiek Wolności.

Zakończyć ten tekst można tylko w jeden sposób, zaproszeniem do wysłuchania poniższej piosenki

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *