Targi Warsaw Moto Show 2016- bilet wstępu do świata motoryzacji.

Druga edycja imprezy Warsaw Moto Show w 2016 roku cieszyła się ogromną ilością fanów motoryzacji. W ciągu weekendu na tłumy odwiedzających czekały znane twarze motorsportu oraz wielu wystawców, którzy prezentowali swoje auta.

Organizatorzy prestiżowego wydarzenia kolejny raz stanęli na wysokości zadania i zapewnili sympatykom czterech kółek różnorodność w postaci aut sportowych, luksusowych, klasycznych i wielu innych. Podczas zwiedzania było na czym zawiesić oko, a serie premier i pokazów tylko potęgowały pozytywne odczucia z tego miejsca.

Po raz pierwszy w Polsce zostały zaprezentowane trzy auta : Porsche 911 GT3 R, Ferrari GTC4 LUSSO oraz Land Rover Discovery.

Wyposażony w 6,3-litrowy silnik V12 rodzinny supersamochód ze stajni Ferrari chwali się osiągami rzędu 3,4 sekundy do pierwszych 100km/h i 10,5 sekundy do 200km/h. Jednostka napędowa generuje 681km przy 8000 obr/min. Maksymalny moment obrotowy to 697 Nm przy 5750 obr/min, a jego 80% jest już dostępne przy 1750 obr/min. Auto jest w stanie rozpędzić się do 335 km/h. Zadziwiające możliwości tego samochodu na pewno spotkają się z pozytywnym odbiorem wśród wielbicieli marki.

Kolejną premierą cieszącą się równie wielkim zainteresowaniem był wojownik stworzony do ścigania. Mowa o Porsche 911 GT3 R. Nowe i mocniejsze auto pozwoli ekipie Olimp Racing walczyć o najwyższe miejsca w wyścigach. Sercem jest czterolitrowy, sześciocylindrowy bokser o mocy 500 koni mechanicznych. Poprawiona aerodynamika, niższa masa dzięki zastosowaniu wielu części z włókna węglowego, bezpośredni wtrysk benzyny i inne technologie czynią ten samochód wyjątkowym.

Swoją obecnością zaszczycił również rzadko spotykany Lexus LFA, który dla wielu był głównym obiektem zainteresowania podczas targów. Mimo że początek produkcji wystartował w 2010 roku, to stworzony w ilości 500 sztuk japończyk nadal robił ogromne wrażenie.

 

O tej imprezie można byłoby mówić długo, jednak wszystkiego nie da się ująć słowami.  Trzeba to po prostu zobaczyć na własne oczy:

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *