Już dzisiaj rozpoczną się 25. Mistrzostwa Świata w Piłce Ręcznej Mężczyzn. W tym roku mundial rozgrywany jest we Francji. Dla reprezentacji Polski będą to przełomowe mistrzostwa. Niedzielni kibice szczypiorniaka mogą być zaskoczeni, ponieważ na parkiet wybiegną głównie gracze anonimowi dla osób na co dzień nie interesujących się tą dyscypliną. Jak wypadnie odmieniona kadra na tle mocnych rywali? 

W MŚ 2017 wystąpią 24 drużyny, które zostaną podzielone na cztery grupy. Polacy zagrają w grupie A, gdzie zmierzą się z Rosją, Norwegią, Brazylią, Japonią oraz gospodarzami turnieju, którzy są aktualnymi mistrzami świata. Drużyny te będą rozgrywać swoje mecze w Nantes. 

Polacy zdecydowanie nie trafili do łatwej grupy. Rosjanie po słabszym okresie wracają wreszcie do formy, Norwegia nigdy nie była wygodnym przeciwnikiem, a Francuzi to klasa sama w sobie. Brazylia podczas Rio udowodniła, że może nas pokonać. Jedyną pewną wygraną wydaje się być mecz z Japończykami. No właśnie- „wydaje się”… Przeciwnika nie wolno lekceważyć, a z drużynami z Azji zawsze gra się ciężko przez ich specyficzną obronę. Do tego pod uwagę trzeba wziąć nową odsłonę naszej reprezentacji. 

Wiatr zmian i grad kontuzji 

Przegląd Sportowy

Daszek, Jachlewski, Chrapkowski, Krajewski. To tyle z nazwisk dobrze znanych z reprezentacji, które będziemy mogli oglądać we Francji. Gdzie podziały się twarze kadry, do których przywyknęliśmy przez lata? 
Spora część zawodników zrezygnowała po IO w Rio. Polakom nie udało się podczas nich wywalczyć wymarzonego miejsca na podium, a gra biało–czerwonych, lekko mówiąc, nie powalała na kolana. Tuż po zakończeniu Igrzysk grę w kadrze odpuścili Bartosz Jurecki i Adam Wiśniewski, co było do przewidzenia, bo mają już swoje lata. O odejściu z reprezentacji wspominali wtedy też Krzysiek Lijewski i Karol Bielecki, jednak oficjalnie zrezygnowali dopiero po meczach eliminacyjnych do ME 2018, a razem z nimi kapitan biało-czerwonych, Sławomir Szmal.  
Dalej jednak do dyspozycji trenera Dujszebajewa pozostawały takie marki jak „Dzidziuś” i Syprzak, a w bramce prym miał wieść Piotr Wyszomirski. 
Młodszy z braci Jureckich co prawda leczył kontuzję z Igrzysk, jednak w grudniu wrócił na parkiet. Niestety nie na długo, bo w meczu z Orlen Wisłą Płock doznał kontuzji dłoni. Stało się pewne, że Michała i jego słynnego „terenowego” nie zobaczymy we Francji. 
„Wyszu” i Kamil Syprzak zostali powołani do szerokiej kadry i brali udział w przygotowaniach. Wszystko wskazywało na to, że zagrają i obydwoje przejmą rolę liderów na swoich pozycjach. Niestety szanse obydwu przekreśliły kontuzje, złapane na kilkanaście dni przed Mistrzostwami. W gronie rehabilitantów znajduje się Paweł Paczkowski. Prawdopodobnie nie zagra podczas pierwszych meczów, jednak później ma wspierać drużynie.  

Kilka godzin po zakończeniu meczu z Argentyną, rozgrywanego w ramach turnieju w hiszpańskim Irun, ZPRP poinformował, że z gry we Francji kontuzja barku wyklucza Mariusza Jurkiewicza, kapitana kadry. 

Sprawdzian w Irun 

Reprezentacja Polski po raz kolejny, przed turniejem rangi mistrzowskiej, wzięła udział w turnieju w hiszpańskim Irun. Od piątku do niedzieli nasza reprezentacja mierzyła się tam kolejno z gospodarzami, Katarem i Argentyną. 
Do Hiszpanii trener miał zabrać ze sobą 18 zawodników, jednak kilka dni przed turniejem szkoleniowiec odesłał do domu Adriana Nogowskiego.  

facebook

Pierwszy mecz w wykonaniu Polaków można nazwać pogromem. Niestety jako zwycięzcy do szatni schodzili Hiszpanie, którzy byli faworytem spotkania. Początkowo biało-czerwoni mimo błędów dotrzymywali kroku gospodarzom. Trwało to niestety tylko kilka minut do stanu 4:4. Od tamtej chwili Polacy zaczęli popełniać więcej błędów, a hiszpańscy gracze umiejętnie to wykorzystywali i w 18 minucie prowadzili 10:6. Głównie dzięki
wracającemu po latach do polskiej bramki Adamowi Malcherowi, przeciwnikom nie udało się odskoczyć jeszcze bardziej. W odrobieniu strat pomogli nam też sami Hiszpanie, którzy tracili piłkę za faule w ataku.  Dobra postawa Malchera udzieliła się reszcie drużyny i pod koniec pierwszej połowy Polacy wyszli na prowadzenie 10:11. Hiszpanie jednak zdążyli zremisować przed gwizdkiem.  

Druga odsłona spotkania nie przyniosła wiele radości. Po kwadransie biało-czerwoni przegrywali 15:23. W bramce po 15 minut spędzili Morawski i Kornecki, którzy, lekko mówiąc, nie popisali się. Zresztą nie tylko oni. W ataku panował dysonans, zawodnicy momentami zupełnie się nie rozumieli i gubili piłkę. Kiedy już oddawali rzut na bramkę, bronił to świetny tego dnia Gurutz Aguinagalde.  Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 20:30 

Drugiego dnia turnieju, gra naszej reprezentacji wyglądała nieco lepiej. Należy jednak przypomnieć, że od jakiegoś czasu Katar również nie zachwyca. Przegrał mecze z Koreą Południową i reprezentacją… Katalonii. W odróżnieniu od starcia z Hiszpanami nasi kadrowicze lepiej spisali się w drugiej połówce. Przed przerwą po stronie przeciwników nie do zatrzymania byli rozgrywający, a królował oczywiście Capote. Efekt? Po 18 minutach 4:10 dla Kataru. Na szczęście wynik udało się nieco nadgonić i Polacy schodzili do szatni, przegrywając 11:15. 
Po zmianie stron gra biało-czerwonych się odmieniła. Gola kontaktowego w 37. minucie zdobył Jachlewski. Po raz kolejny świetne interwencje zaliczał Malcher. Przestój w grze Polaków nastąpił dopiero pod koniec spotkania, gdy Katarczycy rzucili 4 bramki z rzędu. Do odrobienia strat zabrakło już czasu i ostatecznie polska reprezentacja przegrała jedną bramką 26:25 

Ostatnim rywalem była Argentyna. Pierwszy kwadrans był wyrównany, w 11 minucie Polska prowadziła 8:7. Od tego stanu Polacy poprawili swój wynik o zaledwie 2 bramki, Argentyńczycy zakończyli połowę z 13 trafieniami.  
Nieco więcej optymizmu zaszczepiła druga połowa. Ładne akcje zaprezentował Daszek. Polacy na prowadzenie wyszli w 49. minucie, jednak nie potrafili go dowieźć do końca. Trzy sekundy przed końcem na tablicy wyników widniał remis po 26. Wygraną próbował dać nam Tomek Gębala, jednak przestrzelił. 

Nowy rok, nowa kadra. 

Takiej zmiany w naszej reprezentacji nie było jeszcze nigdy. Ponad połowę kadry stanowić będą debiutanci. Turniej w Hiszpanii nie wróży naszym chłopakom sukcesu, jednak trzeba pamiętać, że były to tylko spotkania towarzyskie.  

Do bramki po latach wrócił Adam Malcher i trzeba przyznać, że jest to udany powrót. W Irun wypadł zdecydowanie lepiej od swoich młodszych kolegów. „Yogiego” wspierać będą Mateusz Kornecki i Adam Morawski. Obydwaj są od dawna uznawani za wielkie talenty i w przyszłości będą za pewne głównymi golkiperami kadry. 

Najpewniejszą pozycją wydają się być skrzydła, gdzie wystąpią Krajewski, Jachlewski oraz Daszek. Wszyscy trzej mają spore doświadczenie reprezentacyjne i stanowią o sile swoich zespołów w lidze i LM. Daszka na prawym skrzydle będzie wspierał Arkadiusz Moryto, który jeszcze kilka dni temu brał udział w eliminacjach do MME. 

wp.sportowefakty.pl

Najwięcej znaków zapytania stawia rozegranie. Jako specjalista od defensywy miał wystąpić Piotr Chrapkowski, jednak przez kontuzję „Kaczki” może będzie mógł też liczyć na dłuższe epizody w ataku. Na środku rozegrania najwięcej czasu spędzi zapewne Łukasz Gierak. Po prawej stronie pewnym punktem wydaje się Przybylski, który rozgrywa świetny sezon. Równie dobrze w PGNiG Superlidze radzi sobie Krzysztof Łyżwa. Oburęczny rozgrywający niestety na razie nie potrafi przenieść formy z ligi na reprezentację. W Irun zdobył tylko jedną bramkę. Trzeba zauważyć jednak, że podczas turnieju w Irun grał głównie na prawej połówce, która nie jest jego nominalną pozycją. Tomasz Gębala porównywany jest do Karola Bieleckiego. Młody gracz „Kolę” przypomina jednak bardziej ze względu na kolor włosów i wzrost, aniżeli pod względem stylu gry. Eksperci w nim i jego bracie pokładają spore nadzieje na przyszłość. W Irun dobrze zaprezentował się Paweł Niewrzawa i prawdopodobnie będzie można na niego liczyć również we Francji. Kontuzje dalej leczy Paweł Paczkowski, który ma wspierać kolegów w późniejszych meczach. 

Na kole do dyspozycji jest Maciej Gębala, Marek Daćko oraz Patryk Walczak. Wszyscy trzej to dosyć młodzi zawodnicy. Gębala i Walczak ogrywają się kolejno w Kielcach i Płocku, gdzie niedługo mają być mocnymi punktami. Daćko świetnie radzi sobie w Górniku Zabrze i dobrze wypadł podczas turnieju w Hiszpanii. 

Zmianie uległ nie tylko personalny skład kadry, ale także zachowanie trenera. Reagujący dotychczas żywiołowo Dujszebajew, podczas turnieju w Irun wydawał się oazą spokoju. 

Pierwszy mecz na mistrzostwach Polacy rozegrają jutro. Ich rywalem będą Norwegowie. Mecz rozpocznie się o godzinie 20:45. 

By Michał Wójcik

Jestem kabareciarzem, jednym z członków kabaretu Ani Mru-Mru. Zdarzyło mi się też zagrać epizodyczne role w kilku filmach, a także jedną z postaci w serialu improwizowanym „Spadkobiercy”. Tak naprawdę to nie. Studiuję kreatywność społeczną na UMCSie. Moim głównym hobby jest sen, jednak zdarza się, że słucham muzyki, czasami czytając przy tym coś ciekawego, poszerzam horyzonty w zakresie kinematografii lub oglądam mecz piłki ręcznej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *