Felieton

Mundial dla każdego

Spekulacje się potwierdziły i najważniejsza reforma FIFA wchodzi w życie. Oficjalnie od 2026 roku będziemy mieli okazję zobaczyć nie 32, a 48 drużyn na mundialu. Prezydent FIFY Gianni Infantino powiedział, że taka decyzja to wielki krok do przodu, jednak od razu po ujawnieniu tej decyzji świat zareagował negatywnie. Współczesna piłka nożna na pewno tej decyzji pożałuje.

Brak wyciągania wniosków

Ostatnie mistrzostwa Europy pokazały, ze rozszerzanie turniejów to nie jest dobry pomysł. Zgodzić się można z jednym, że imprezy te będą przynosić coraz więcej pieniędzy, ale jakim kosztem. Na Francuskim turnieju było kilka państw, które debiutowały, ale nie wniosły nic pożytecznego do turnieju. Przykład? Albania czy Irlandia Północna. Co z tego, że Irlandczycy wyszli z grupy, jak styl ich gry pozostawiał wiele do życzenia. Oczywiście pojawią się osoby, które powiedzą, że debiutowały również m.in. Islandia czy Walia, które pokazały się z bardzo dobrej strony. Tak, ale gdyby ostatnie EURO miało 16 drużyn, a nie 24 to te państwa również grałyby na wysokim poziomie. Gdyby system pozostał ten sam, to na pewno by nie było łomotów jakie sprawiły m.in. Niemcy Słowakom, Belgowie Węgrom czy Hiszpanie Turkom. Finałowy turniej powinien być równy. Powinni uczestniczyć w nim najważniejsze i najlepsze drużyny, a nie ogórki, którym się poszczęściło w eliminacjach. Rozumiem, że football rządzi się swoimi prawami. Gdyby nie te ogórkowe drużyny, nie byłoby sensacji takich, jak Grecja w 2004 czy Dania w 1992. Ale jakie sensacje przyniósł ostatni turniej?

Zwycięzca? Portugalia – mająca jednego z najlepszych, jak nie najlepszego piłkarza – Cristiano Ronaldo, do tego pokolenie, które może namieszać jeszcze we współczesnym footballu.

Finalista? Francja – główny faworyt i gospodarz ME. Mający kapitalną i zgraną drużynę. Najlepszą od lat.

Połfinaliści? Walia i Niemcy – Pierwsi do samego końca bili się z Belgią o wygranie grupy eliminacyjnej, jedna z najlepszych defensyw eliminacji i turnieju. Drudzy. Mistrzowie świata. Zostawię to bez komentarza. Dla nich półfinał to tragedia.

Jaki nasuwa się wniosek? Bardzo prosty. Na mistrzostwach świata w 2026 żadna z drużyn, które dostały szansę dodatkowego zagrania na mundialu nic na nim nie zdziała.

Curacao, Uzbekistan czy Panama na MŚ

Curacao na Mistrzostwach Świata? Bardzo możliwe. Według zmiany jaką zaproponował Infantino, drużyny będą podzielone na 16 grup po 3 drużyny w każdej. Dziennikarz magazynu FourFourTwo zrobił symulację jak wyglądałyby te grupy. Polska musiałaby się zmierzyć z drużynami Uzbekistanu i Tunezji. I uwaga!!! Tylko jedna z tych drużyn by odpadła. Renoma fazy pucharowej spadnie.

Zmianie podlegać ma również ilość meczy. Z 64 na 80. Zwycięzca turnieju dalej do wygrania turnieju będzie musiał rozegrać 7 meczy. Trenerzy będą mieli również komfort w wybieraniu wyjściowego składu. Tak naprawdę walka z zespołem z najwyższej półki rozpocznie się w ćwierć (może pół) finale. Brak emocji gwarantowany. Bo kogo można uznać za faworyta w spotkaniach np. Niemcy – Burkina Faso, Walia – Curacao czy Hiszpania – Nowa Zelandia. Nawet osoby, które nie znają się na piłce od razu będą wiedziały. I nie bójmy się  powiedzieć, mecze Niemcy – Arabia Saudyjska z 2002 (legendarne 8:0 dla Niemiec) czy 7:1 w spotkaniu Niemców z Brazylijczykami mogą okazać się normalnością.

Mundial przestanie być najważniejszym turniejem piłkarskim, a stanie się zabawą w ustrzeliwaniu jak największych wyników. Ja osobiście lubię oglądać dużo bramek, ale bez przesady!!! Rujnujemy piękno footballu.

Chciałbym zaapelować do władz FIFY. Proszę nie idźcie w tą stronę. Ta zmiana jest zła i da się to jeszcze naprawić. Do 2026 zostało jeszcze sporo czasu. Możecie jeszcze wszystko zmienić. Świat będzie wam bardzo wdzięczny.

Mój komentarz do tej sytuacji:

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *