Przykład dorosłych

http://pl.freeimages.com/photo/policeman-pushing-protester-1472253

Nie zmarnowaliśmy czasu od zakończenia protestu w sejmie. W ekspresowym tempie podpisana przez prezydenta ustawa budżetowa, afera z wymazaniem przez telewizję publiczną serduszka WOŚP z kurtki posła PO, modlitwy Macierewicza do Matki Boskiej pomagającej PiS-owi sprawować władzę w Polsce – to tylko nieliczne przykłady ciężkiej pracy dla dobra Polski.

Jednak najbardziej „ucieszyłem się” z kulminacji tych wydarzeń, która znalazła odzwierciedlenie w studenckim strajku i nagrodzie Człowieka Roku tygodnika wSieci. Tę pierwszą akcję można oficjalnie uważać za niezbyt udaną, z kolei nadanie tak wzniosłego tytułu Jarosławowi Kaczyńskiemu odwrotnie – za przesadnie rozdmuchany „sukces”.

Nie dziwi mnie nic, co czytam o gali wręczenia tej nagrody. Nie zaskakuje wypowiedź pani premier, która prawie wprost nazywa prezesa Kaczyńskiego ojcem chrzestnym polskiej wolności, ani „list miłosny” Andrzeja Dudy (zawsze potrafił być słodki), ani zachowanie dziennikarzy tygodnika wraz z redaktorem naczelnym. Od tak przesadnej pochwały i składania hołdu speszył się nawet sam pan prezes, chociaż możliwe, że to była tylko mistrzowska gra przed publicznością. W takim przypadku należy mu się również Oskar.

Mnie z kolei zdziwiła chwilowo inna rzecz – strajk studentów i studentek, który, po tak udanym proteście opozycji, jednak nie wypalił. Chwilowo, bo po tym, jak emocje i zaskoczenie zniknęły, zacząłem rozmyślać, co się tak naprawdę wydarzyło. Doszedłem wówczas do wniosku, że ciężar odpowiedzialności za tak niską frekwencję leży na osobach starszych, mianowicie politykach. Przecież to oni potrafią podczas kampanii wyborczej albo okazjonalnie z różnych mównic obiecywać obywatelom poprawę warunków życia, modernizację gospodarki itd., a następnie nie dotrzymywać słowa. Patrząc na te wzorce „elit”, które raz za razem gdzieś tam się pojawiają w telewizorze i Internecie, studenci przestali czuć się zobowiązani do robienia czegokolwiek. Skoro pan w garniturze tego nie robi, a jednak zarządza państwem, dlaczego ja będę?

Za słabą uważam wymówkę żaków, że niby byli mało poinformowani, bo o strajkach w 11 miastach prawie się nie mówiło. Nawet jeśli studenci nie mają telewizorów w akademikach, a gazet po prostu nie czytają, bo nie mają na to czasu, zostaje Facebook, gdzie były stworzone wydarzenia, portale informacyjne, YouTube, w końcu rozmowy z kolegami na piwie. Ba, nawet prowadzący zajęcia profesorowie czasami w żartobliwej formie pytali swoich słuchaczy na wykładach o strajk. Nawiasem mówiąc, to właśnie w mediach, które miały informować o strajku, pojawiało się czasami tłumaczenie niskiej frekwencji, jako skutku niedoinformowania. Dobrze, że przynajmniej wszędzie nie pisali, że to wszystko za sprawą zbliżającej się sesji, zaliczeń, albo że studenci mają ważniejsze rzeczy do zrobienia. Nie od dziś wiadomo, że „sesja nie procesja, sesja poczeka”, tym bardziej, kiedy mowa o przyszłości szkolnictwa wyższego w Polsce.

Kolejną rzeczą, która sprawiła, że studenci nie chcieli się pojawić na protestach, jest zamieszanie z tym, przeciwko czemu mieli strajkować. W niektórych miastach wprost mówiono, że będzie to protest o charakterze politycznym, a tylko część jego postulatów dotyczy reform szkolnictwa wyższego. W innych przypadkach mówiono o strajku odnoszącemu się jedynie do uczelni i życia akademickiego, chociaż wyraźnie dało się zauważyć obecność i wsparcie KOD-u oraz Partii Razem. Taka niedookreśloność sprawiła, że zagubiony w życiu student nie wiedział, co ma robić, jakie plakaty szykować. Pewnie dlatego czasami widzieliśmy transparenty z napisami typu „Nie dla ananasa na pizzy!”. Nie jest to zachowanie, które pojawiło się znikąd. Politycy przecież też potrafią narobić zamieszania. Ile razy to właśnie oni rezygnowali ze swoich słów, zmieniali poglądy i mówili na forum różne bzdury, wprowadzając obywateli w błąd.

Można było się spodziewać, że ze strajków studenckich nic nie wyjdzie, bo samorządy i organizacje studenckie od samego początku po kolei odcinały się od wydarzenia, z różnych powodów nie chcąc udzielać poparcia temu przedsięwzięciu. Warto jednak zauważyć, że nie zawsze wszystko musi się udawać, starsze pokolenie też się myliło – i to nie raz. A te manifestacje bez wątpienia znajdą odzwierciedlenie w kolejnych podobnych akcjach, które będą miały większe poparcie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *