Felieton

Prawo i Sprawiedliwość PANY

Kolejny już raz Jarosław Kaczyński nie umiał się powstrzymać przed powiedzeniem tego, co naprawdę myśli. Był już gorszy sort i ludzie specjalnej troski. Prezes trzyma się tej konwencji – uzupełnił teraz wszystkie swoje wcześniejsze wypowiedzi i wyraźnie zaznaczył kto w tym państwie jest kim. Przeciwnicy PiSu są gorszą kategorią człowieka. Oni – ludzkimi panami.

Co dokładnie się stało? Debata w Sejmie, na mównicy Prezes, Naczelnik, Wielki Kaczyński. Kolejny raz wypominanie wszystkich grzechów Platformy, wypunktowanie co takiego zrobili źle, a co oni, Prawo i Sprawiedliwość, robią dużo lepiej. I nagle posłowie usłyszeli takie słowa: „Jesteśmy ludzkimi panami, bo jesteśmy panami, w przeciwieństwie do niektórych”. Większość chyba była w szoku. Ekipa rządząca oczywiście wpadła w szał oklasków, tacy byli dumni ze słów swojego pana. Bo nie oszukujmy się, może i chodziło o całą partię, ale oczywiste jest, że z nich wszystkich największym panem jest Kaczyński.

Od razu może odpowiem na zarzuty, które pewnie usłyszę. Tak, wiem, wypowiedź wyrwana z kontekstu, jemu przecież nie o to chodziło, to medialna lewacka propaganda. Tak, wiem, prezes Kaczyński odpowiadał na głosy opozycji dochodzące z Sali. Ale co to w tym przypadku zmienia? Jak dla mnie – zupełnie nic. Patrząc na całą sylwetkę pana „naczelnika”, można od razu dostrzec, że to, co powiedział idealnie zgadza się z ideologią głoszoną przez niego non stop. Zgadza się również z rodzajem języka, którym posługuje się w swoich wypowiedziach, który niestety raczej nikomu nie kojarzy się dobrze. Językiem, który nawet eksperci oceniają jako groźny. Językiem pełnym sformułowań, które stoją niebezpiecznie blisko nazizmu. Nie jest więc dziwne, że do części ludzi nie dotarły dokładne słowa Kaczyńskiego, a jedynie proste skojarzenie z „rasą panów”.

Muszę powiedzieć, że w pewien sposób nawet cieszę się, że to dzisiaj usłyszeliśmy. Niby dlaczego? Przecież po raz kolejny zostałam poniżona, razem z całym gorszym sortem. Ano cieszę się dlatego, że ostatnio coraz częściej wojownikom dobrej zmiany puszczają hamulce i mówią rzeczy, których według partyjnej linii nieszczerości i zakłamania mówić nie powinni. I w końcu, przez przypadek, całkowitym fartem, dowiadujemy się, kim w oczach prawicy jesteśmy i poznajemy plany dotyczące tego, kim być powinniśmy. Sługami wielkich panów, którzy wiedzą lepiej, co powinniśmy robić, czego powinniśmy chcieć, o czym powinniśmy marzyć w zaciszach własnych domów.

To ważne – dowiedzieć się więcej o swoim wrogu. Bo w tym momencie tak to już odczuwam – to nie opozycja ani rzekomo niemieckie propagandowe media są wrogami ojczyzny. To oni, od środka, zupełnie po cichutku niszczą to, co budowaliśmy wspólnie przez wiele lat. I stawiają nas przeciwko sobie, zupełnie świadomie; chcą, żebyśmy nawzajem się pozagryzali.

Poza tym, oczywiście, musimy zrozumieć gdzie jest nasze miejsce w pisowskiej hierarchii społecznej. Jako ich przeciwniczka, jestem w sumie bezwartościowa. Gorszy sort, a na dodatek kobieta! Chyba nie powinnam wychodzić z kuchni, albo nie przestawać rodzić dzieci. Wtedy może będę godna spojrzeć na Kaczyńskiego, a jak się postaram, to może pozwoli mi wytrzeć swoje „pańskie” trzewiki.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Studentka produkcji medialnej, pisząca wiersze, klejąca kolaże, a oprócz tego nieustannie komentująca politykę. Oprócz tego próbuje też robić zdjęcia, ale w tym kierunku zalicza cały czas wzloty i upadki.