No i się skończyło. Kibicom na pewno będzie brakowało znakomitych emocji, które towarzyszyły im ze skoczkami co weekend, a nawet częściej. No, ale pomyślmy też o tych odważnych sportowcach, oni pewnie mają już dość i chcą trochę odpocząć. Dla Polski był to najlepszy sezon w historii. Niektórzy mogą spekulować, że największe sukcesy już były, kiedy Kamil Stoch zdobył dwa złote medale na Igrzyskach Olimpijskich w Soczi. Mimo tego nigdy nasza reprezentacja w skokach nie miała takiej drużyny, a to właśnie w niej siła. Nie było konkursu w którym byliśmy bardzo rozczarowani. Bo kiedy Stoch nie może, tam Kot i Żyła pomoże. Dlatego zmagania w Pucharze Świata dla polskich kibiców były czymś magicznym. W szczególności trzeba winszować Stefanowi Horngacherowi. To On znalazł wokół siebie ludzi, którzy utworzyli kolektyw niezniszczalnej drużyny.

Osiem lat trenerem polskiej kadry był Łukasz Kruczek i był to piękny okres w historii polskich skoków. Ostatnich dwóch sezonów nie można jednak było zaliczyć do najlepszych. Zawodnicy podkreślali, że był to świetny szkoleniowiec. Zresztą można zauważyć już dzisiaj, że jego nowi podopieczni z Włoch robią postępy, czego przykładem może być Wicemistrzostwo Świata Juniorów Alexa Insama. Natomiast przychodzi czas, kiedy występuje tak zwane ,,zmęczenie materiału”. Tak było w przypadku Kruczka i polskich skoczków.

Początkowo wśród ekspertów krążyły pogłoski, że nowym trenerem będzie ówczesny szkoleniowiec kadry B – Maciej Maciusiak. Dziennikarze podczas wywiadów ze skoczkami próbowali podchwytliwymi pytaniami usłyszeć potwierdzenie domniemanych informacji. Na ich twarzy pojawiało się zdziwienie, kiedy słyszeli odpowiedzi typu: ,, Nie wiem, to nie zależy ode mnie i czy będzie Maciek to tego nie wiem, mnie inne trochę słuchy dochodziły których nie powiem, dopiero się dowiecie.”  Nasuwały się  pytania, kto w takim razie?

Pieczę nad wyborem Austriackiego szkoleniowca pełnili wiceprezesi: Andrzej Kozak i Andrzej Wąsowicz, a także dyrektor-koordynator PZN Adam Małysz. To właśnie od tego ostatniego wyszła propozycja współpracy z Horngacherem. Kiedy media usłyszały o pomyśle Małysza, nie miały wątpliwości, że to właśnie Stefan Horngacher będzie czwartym w historii zagranicznym trenerem reprezentacji męskiej kadry skoków narciarskich. Jak się później okazało, inicjatywa orła z nad Wisły była strzałem w dziesiątkę. Małysz swoją fascynację Austriakiem argumentował dużym autorytetem, jaki miał Horngacher wśród polskich skoczków, a także tym, że z niektórymi zna się już od kilku lat.  (Stefan Horngacher w sezonach 2004/2005-2005/2006 pełnił funkcję szkoleniowca polskiej kadry B. To pod jego zwierzchnictwem Kamil Stoch oraz Piotr Żyła  w 2005 roku na Mistrzostwach Świata Juniorów w Rovaniemi zdobyli w drużynie srebrny medal). Poza tym, przed ostatecznym wyborem PZN, czterokrotny mistrz świata swój pomysł uzasadniał zdolnością Horngachera do scalania zespołów, oraz do jasno postawionych zaleceń, z którymi nie można polemizować.

  Prawie rok temu, bo 24 marca 2016 roku, Polski Związek Narciarski ogłosił, że Stefan Horngacher jest nowym trenerem reprezentacji Polski w skokach narciarskich. Po tym wyborze, wszyscy miłośnicy ,,nart” zastanawiali się, czy jest możliwość reaktywacji polskich skoczków z sezonu 2013/2014, czy chociaż z 2012/2013. Ludzie, którzy zaufali Horngacherowi, oczekiwali spokojnego wyjścia z dołka, w jakim się polskie skoki w tamtym czasie znajdowały. Imprezą docelową, na której forma Stocha i spółki miała na nowo wystrzelić z katapulty były Igrzyska Olimpijskie 2018 roku w Pjongjang. Stało się inaczej, ponieważ zawodnicy w zaskakująco szybkim tempie poczuli impuls nowej miotły i swoje doświadczenie przekuli w znakomitą dyspozycję. Sam Stefan Horngacher podkreślał, że kiedy zaczynał pracę, nie przewidział, że dobre wyniki przyjdą tak szybko.

Już lato 2016 zdominował Maciej Kot. Zakopiańczyk triumfował w 5 konkursach i raz był drugi, co w końcowym rezultacie przyniosło zwycięstwo w 23 edycji Letniego Grand Prix. Dla kibiców było to spore zaskoczenie, ponieważ w ostatnich 2 latach słaba dyspozycja Kota spowodowała przesunięcie go przez sztab do kadry B. Co więcej, podczas letniego periodu z dobrej strony pokazał się Kamil Stoch. Dwukrotny mistrz olimpijski turniej ukończył na trzeciej pozycji. Jedynym zmartwieniem polskiej kadry mogła być dyspozycja Piotra Żyły, ponieważ jego forma latem nie napawała optymizmem. Było to spowodowane zmianą pozycji najazdowej skoczka z Wisły, ze słynnego już ,,garbika” na uniwersalną, która jest stosowana przez większość zawodników. Wszyscy eksperci jak i sam Żyła mówił, że uczy się skoków narciarskich na nowo, więc całe lato mocno przepracował, a wyniki przyszły wtedy, kiedy miały przyjść, czyli zimą. Dziś 30-latek jest bardzo wdzięczny Horngacherowi, że Ten zmusił go do zmiany pozycji najazdowej.

Jak to się stało, że Horngacher tak mocno przeobraził reprezentację. On sam mówi, że niewiele trzeba było, wystarczyło zmienić tylko niektóre elementy, ponieważ Polscy skoczkowie to profesjonaliści z ogromnym potencjałem. I tak też się stało. Bo nie przypadkowo 4-osobowa drużyna zdobywa złoty medal Mistrzostw Świata. Poza tym, w całym Pucharze Świata, w konkursach drużynowych, nie schodziliśmy z podium, co w ostatecznym rozrachunku przyniosło zwycięstwo w Pucharze Narodów. Natomiast nie można powiedzieć, że Stefan Horngacher to tylko sukcesy drużynowe. Kamil Stoch odbudował się i zgarnął mnóstwo trofeów w tym sezonie. Przede wszystkim wygrał Turniej Czterech Skoczni, którego brakowało mu w jego ogromnym dorobku. Puchar Świata ukończył na drugiej pozycji jak i morderczy turniej Raw Air. Co więcej swoje pierwsze zwycięstwa ,,zimą” odniósł Maciej Kot, kończąc cały cykl Pucharu Świata na piątej pozycji. No i oczywiście Piotr Żyła, który w Turnieju Czterech skoczni uległ tylko Stochowi, a na Mistrzostwach Świata do złota drużynowego dołożył brąz indywidualnie.  W trakcie trwania całego sezonu kibice przyzwyczaili się do sukcesów w skokach narciarskich. Warto jednak pamiętać, że w ubiegłym sezonie nasz najlepszy skoczek – Kamil Stoch ukończył końcową klasyfikacje Pucharu Świata na 22 miejscu. Zmiana jaka nastąpiła, to zasługa Stefana Horngachera, ale nie tylko Jego. Wystarczy posłuchać wywiadów z naszymi skoczkami by dowiedzieć się, jak bardzo są wdzięczni całemu sztabowi trenerskiemu. Polska reprezentacja w skokach ma wielu wybitnych profesjonalistów, którzy na co dzień są nie widoczni. No, może tylko wczoraj, kiedy wreszcie mogli wejść na podium wraz ze skoczkami i świętować sukces zwycięstwa w Pucharze Narodów. Kim są ci fachowcy? To między innymi były czeski skoczek Michal Doležal, który jest odpowiedzialny za sprzęt polskich zawodników. Co jak co, ale od początku sezonu ,,uciekliśmy” innym reprezentacjom pod względem nowinek technicznych. Wystarczy przypomnieć o czekoladowych strojach, które okazały się wielkim odkryciem podczas Turnieju Czterech Skoczni. Ważnym ogniwem w całej układance jest Łukasz Gębala, fizjoterapeuta naszej kadry. To On ratował naszych skoczków w wielu trudnych sytuacjach. Przecież Turniej Raw Air był bardzo wymagającym cyklem, gdzie trzeba było szybko się regenerować. Cały sztab bardzo chwalił również lekarza polskiej kadry – Aleksandra Winiarskiego. Przez cały sezon miał na oku kolano Kamila Stocha, które mimo obciążenia przy dalekich skokach szybko wracało do normy. Zasługą Winiarskiego jest również ekspresowy powrót rakiety z Zębu po upadku w serii próbnej na Bergisel w Insbrucku. Stoch wrócił jeszcze mocniejszy i z ogromną przewagą wygrał Turniej Czterech Skoczni. Cały sztab uzupełniają: Kacper Skrobot ( serwismen, bez którego Polacy nie mieliby odpowiedniej prędkości na progu), asystenci selekcjonera ( Zbigniew Klimowski i Grzegorz Sobczyk), Harald Pernistch (konsultant), Piotr Krężałek ( biomechanik), oraz Ten, bez którego dzisiejszych gwiazd polskich skoków raczej by nie było ­– Adam Małysz.

Horngacher okazał się ojcem, któremu dzieci bezgranicznie zaufały. Maciej Kot często w wywiadach podkreśla, że praca z Austriakiem to profesjonalizm, dzięki któremu zmienił nastawienie do skoków. Dziś miejsce na podium traktuje jak dobrze wykonaną robotę, a nie coś niesamowitego. Piotr Żyła, Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Jan Ziobro, Stefan Hula również podkreślają, że Stefan Horngacher to wybitny trener, który jest bardzo wyrozumiały. Bo warto zauważyć, że nowemu szkoleniowcowi nie tylko ufają zawodnicy. On sam też nie pozostaje dłużny wobec nich. Kiedy Piotr Żyła ,,obniżył” swoje loty przed Mistrzostwami Świata, wielu ekspertów zastanawiało się, czy słynnego ,,Wewióra”nie powinien ktoś zastąpić w konkursie drużynowym. Horngacher, gdy usłyszał takie słowa od dziennikarzy, był nawet oburzony. Jak się okazało miał ku temu powody, ponieważ Żyła był bardzo silnym ogniwem podczas konkursu drużynowego, co więcej, jako jedyny zawodnik z kadry zdobył medal indywidualnie. Takich przykładów jest wiele. Kiedy opowiada o Maćku Kocie, mówi, że jest profesjonalistą, który wszystko robi na 100 procent, nigdy się nie poddaje, przypominając, że kiedy sam skakał, był pod tym względem do niego bardzo podobny. Horngacher ceni indywidualizm. Nie ma pretensji do Piotra Żyły, że zbyt często udziela się medialnie, bo dla niego najważniejsze jest to, co się dzieje na skoczni

Austriak to fenomen w gronie trenerskim. Jako skoczek był zawsze trochę z boku. Austriaccy kibice większą uwagę zwracali na poczynienia młodszych skoczków, jak Andreas Widhoelzl czy Heinz Kuttin. Dzięki temu Horngacher już jako zawodnik miał okazje uczyć się roli trenera. Jak dzisiaj wspomina w wywiadach, opiekował się nimi, podpowiadał co lepiej mogą zrobić. Dlatego styl Horngachera jako zawodnika przeszedł do Horngachera jako selekcjonera. Potrafi podjąć ryzyko z pełną odpowiedzialnością i spokojem, jak zmiana butów Piotrowi Żyle przed zawodami na dużej skoczni podczas Mistrzostw Świata. Po za tym jest bardzo ,,ludzki”. Na co dzień uwielbia grać na gitarze elektrycznej piosenki Metallici i Slasha, które czasami nagrywa i co ciekawsze, pokazuje je swoim skoczkom. Całą pracę Stefana Horngachera i jego sztabu można podsumować słowami Tomasza Zimocha: ,, Wielkie osiągnięcie! Mamy nie tylko diament skoków narciarskich, mamy piękną kolię – DRUŻYNĘ!!!”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *