Felieton

Będzie walka? Tusk ma kontrkandydata

Możliwa reelekcja Donalda Tuska na stanowisku Przewodniczącego Rady Europejskiej od wielu tygodni jest gorącym tematem zarówno w mediach, jak i wśród polityków. Już od dawna nieoficjalnie mówiło się, że polski rząd nie poprze tej kandydatury, jednak dopiero wczoraj wszystko stało się jasne.

Komitet Polityczny PiS podjął w sobotę uchwałę, w której zobowiązuje Beatę Szydło i rząd do niezgłaszania i niepopierania kandydatury Donalda Tuska na drugą kadencję szefa RE. Beata Mazurek, rzeczniczka PiSu, tak tłumaczy tę decyzję: „Nasze uzasadnienie do tej uchwały jest takie, że Donald Tusk w sposób drastyczny łamał zasady wobec neutralności państwa członkowskiego, jakim jest Polska. Popierał opozycję, i to opozycję, która jest szczególnego rodzaju, nie ukrywa swojego antypaństwowego charakteru.”

Brak poparcia dla Tuska ze strony PiSu dla nikogo chyba nie jest niespodzianką, jednak sam fakt takiej sytuacji, że polityka nie popiera jego własny kraj jest dosyć… interesujący. A raczej – oburzający. Wydawać by się mogło, że kraj powinien wspierać swojego rodaka, nawet jeżeli różnią ich poglądy i styl działania, nawet jeżeli od lat jest on politycznym wrogiem numer jeden. Chociażby tylko dlatego, że posiadanie Polaka na tak wysokim stanowisku w pewien sposób podnosi pozycję naszego kraju na arenie międzynarodowej.

Ale Prawo i Sprawiedliwość posunęło się dalej. Wczoraj potwierdziła się informacja o tym, że Polska wystawi kontrkandydata dla Tuska. I to jest dopiero niespodzianka! Jacek Saryusz-Wolski, europoseł Platformy Obywatelskiej, będzie ubiegał się o to stanowisko ze swoim byłym kolegą z partii. Właściwie, powinnam napisać „były europoseł Platformy Obywatelskiej”, ponieważ na wniosek Grzegorza Schetyny zarząd PO usunął wczoraj z partii nowego „sprzymierzeńca” PiSu. Motywują to tym, że Saryusz-Wolski nie miał nawet czasu w ostatnich dniach na porozmawianie z jakimkolwiek przedstawicielem Platformy. A w sytuacji, kiedy zostaje on wystawiony jako kandydat na tak ważne stanowisko – chyba byłoby to prostu konieczne.

Nikt nie ma zresztą wątpliwości, że ta nagła kontrkandydatura to po prostu kolejny pstryczek w nos Tuskowi oraz Platformie. Przerażające jest jednak to, że nikt nie przejmuje się tym, jak to wygląda z boku. Przecież to jest dyplomatyczna porażka naszego kraju – maniakalne wręcz próby przeszkodzenia Polakowi w reelekcji, wewnętrzna wojna w polityce, brak jakiejkolwiek solidarności z własnym rodakiem. PiS musi wiedzieć, że Saryusz-Wolski, mimo swoich ogromnych kompetencji, nie ma żadnych szans na zostanie szefem RE. Nie ma charakteru przywódcy, który jest niezbędny na tym stanowisku – to raczej typ eksperta, który stoi z boku. Co więcej, po prostu nie ma takiego poparcia, które pozwoliłoby mu walczyć z Tuskiem.

Ale wojenka musi toczyć się dalej, więc PiS musi, po prostu musi zrobić cokolwiek! A co może być gorszego od zdrady przez polityka z własnego ugrupowania? Pytanie tylko, dlaczego Saryusz-Wolski poszedł na ten układ. Krążą dwie teorie, które właściciwie się wzajemnie nie wykluczają. Pierwsza – europoseł ma żal do Tuska, że nie powierzył mu nigdy żadnego wysokiego stanowiska, mimo że miał odpowiednie kompetencje. Druga mówi o tym, że partia rządząca obiecała mu w zamian za tę małą „rebelię” stanowisko szefa Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Miałby więc zastąpić Witolda Waszczykowskiego, który zasłynął z rozmów z przedstawicielem nieistniejącego San Escobar.

Wypowiedź samego zainteresowanego nie potwierdza ani nie wyklucza żadnej z tych teorii. Wczoraj polityk odniósł się do całej sytuacji na Twitterze: „Potwierdzam. Nie akceptuję donoszenia na własny kraj i popierania przeciw niemu sankcji. Nie po to wprowadzałem Polskę do Unii Europejskiej.” O tym zresztą już od dawna się mówiło – europoseł nie był zachwycony ideą sankcji wobec Polski i nie ukrywał tego. Dzisiaj wypowiada się na Twitterze już dużo ostrzej: mówi o PO jak o Targowicy, a wyrzucenie z partii komentuje zdaniem, że wysiadł z Platformy na przystanku Polska.

Widać więc ewidentnie, że europoseł nie zgadza się z ostatnimi działaniami zarówno Tuska, jak i PO. Jednak czy to był jedyny powód do tak zdecydowanego i w pewien sposób skandalicznego zachowania wobec rodzimej partii? Atmosfera w polskiej polityce jest w tej chwili tak nerwowa, że może niedługo dowiemy się czegoś więcej. A może to już na zawsze zostanie słodką tajemnicą PiSu i Saryusza-Wolskiego.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Studentka produkcji medialnej, pisząca wiersze, klejąca kolaże, a oprócz tego nieustannie komentująca politykę. Oprócz tego próbuje też robić zdjęcia, ale w tym kierunku zalicza cały czas wzloty i upadki.