Sport

MŚ Lahti: Złota drużyna wróciła do Polski

Dopełnić formalności?

Kilka dni przed prestiżowymi Mistrzostwami Świata medale na szyjach Polaków były już niemal zawieszone. Kamil Stoch studził emocje, Maciej Kot otwarcie przyznawał, że interesują go tylko krążki z najcenniejszych kruszców. Konkurs indywidualny na normalnej skoczni miał być pierwszym przystankiem medalowej karuzeli. Plany biało-czerwonych pokrzyżował świetnie skaczący Austriak Stefan Kraft, Niemiec Andreas Wellinger oraz… będący szósty po pierwszej serii Niemiec Markus Eisenbichler. Stoch, Kubacki oraz Kot plasowali się wówczas za najlepszą trójką i to właśnie druga seria miała przynieść poprawę skoków. Mistrz olimpijski z Sochi co prawda poprawił się o 2,5 metra, jednak na austriacko-niemiecką komitywę to nie wystarczyło. Eisenbichler oddał skok życia i pozbawił Stocha szans na chociażby brązowy medal. Maciej Kot rywalizację zakończył na piątym miejscu, Dawid Kubacki na ósmym, a Piotr Żyła wylądował dopiero na 19. pozycji.

Brąz w wiślańskim wydaniu

Drużynowo wyglądało to dobrze, chociaż zmartwić mogła dyspozycja skoczka znad Wisły. Treningi oraz kwalifikacje rozwiały wątpliwości: wszyscy Polacy ponownie będą liczyć się w walce o medale. Rzeczywistość z normalnej skoczni przeniosła się na większy obiekt, bo po pierwszej serii znowu prowadził Kraft przed Wellingerem, a Kamil Stoch zajmował czwarte miejsce. Tuż za jego plecami czaili się piąty Dawid Kubacki oraz szósty Piotr Żyła. Poza czołową dziesiątkę tym razem wypadł Maciej Kot. Różnice punktowe w czołówce były znikome, decydowała dyspozycja i punkty za wiatr. Całe szczęście, że konkurs na normalnej skoczni nie pozbawił Żyły wiary we własne umiejętności. Tym razem to właśnie on wspiął się na wyżyny swoich możliwości i awansował na podium, tym samym zdobywając swój pierwszy indywidualny krążek Mistrzostw Świata. Maciej Kot awansował na szóste miejsce, Kamil Stoch był siódmy, a Dawid Kubacki ponownie ósmy.

,,Jest złoto!”

Apetyty na złoto w drużynie wzrosły momentalnie. Pod znakiem zapytania stało nastawienie mentalne Piotra Żyły, który po osobistym sukcesie ledwo odpowiadał na pytania dziennikarzy. Wszelkie wątpliwości rozwiał już pierwszym skokiem, od którego Polacy pewnie zaczęli zmierzać po złoto. Nie przeszkodził im zmienny wiatr ani napierający rywale. Gdy inni popełniali błędy, Polacy dzielnie walczyli. Z powodzeniem. Każdy z nich wywiązał się ze swojego zadania, drużynowo zdobywając pierwsze złote medale w imprezie mistrzowskiej.

1 KOMENTARZ

Pozostaw odpowiedź Beata Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *