Felieton

Ostre limity w Ekstraklasie

Od sezonu 2016/2017 w Ekstraklasie obowiązuje limit obcokrajowców spoza Unii Europejskiej występujących razem na boisku. Podczas jednego meczu na murawie może przebywać zaledwie dwóch zawodników spoza „starego kontynentu”. Pomysł PZPN miał sprawić, że drużyny z najwyższej klasy rozrywkowej będą częściej na młodych Polaków. Jednak tak się nie dzieje. Zmiany w liczbie piłkarzy z zagranicy w naszej lidze są kosmetyczne.

Po sprawdzającej się (mimo dużej liczbie przeciwników) reformie ESA 37 Zbigniew Boniek postanowił „uderzyć” w zbyt dużą liczbę zawodników z zza granicy. Wybór padł na zawodników spoza Unii Europejskiej (nie posiadających paszportu europejskiego). Ta decyzja od razu wydawała się chybiona, ponieważ to nie oni stanowili największy problem z liczbą słabych zawodników.

W poprzednim sezonie na 155 piłkarzy zza granicy, zaledwie 42 nie posiadało paszportu europejskiego. Na ten moment niewiele się zmieniło, bo na 147 zawodników, zaledwie 37 „podlega” reformie PZPN. Czyżby ostatnio uwielbiany przez kibiców Zbigniew Boniek pomylił się i ten przepis jest nietrafny? Na to wygląda.

Brać przykład z Austrii…

Nowy przepis zakazuje przebywania na boisku więcej niż dwóch zawodników spoza Unii Europejskiej, a co mówi o tych, którzy posiadają paszport UE? Absolutnie nic. Na boisku może przebywać dowolna liczba Czechów, Słowaków, Węgrów czy Chorwatów. Reforma ta nie mówi o możliwie najmniejszej liczbie polskich piłkarzy, a powinna.

Jeśli PZPN chce, żeby na boiskach ekstraklasy pojawiało się więcej polskich piłkarzy, to powinna nagradzać zespoły, które to robią. Tak jest m.in. w austriackiej Bundeslidze. W tamtejszej lidze można rejestrować dowolną liczbę obcokrajowców, ale dostęp do 50 procent środków z praw telewizyjnych można sobie zapewnić jedynie poprzez stawianie na Austriaków lub młodzieżowców (piłkarzy zarejestrowanych w Austrii przed 18 rokiem życia). W austriackiej lidze kluby same mogą decydować, czy wolą zabiegać o dużo wyższą premię pieniężną, czy jednak chcą postawić na zagranicznych piłkarzy. To jest ich samodzielny wybór.

Słowak Brazylijczykowi nie równy

Póki co jest za wcześnie, żeby oceniać, jak duże zmiany wprowadza ta reforma. Jednak na przestrzeni sezonu znacznie zmieniła się liczba nacji. Kiedyś do ekstraklasy sprowadzano więcej piłkarzy z egzotycznych części świata m.in. Hondurasu, Haiti, Panamy czy nawet Palestyny. Teraz tym piłkarzom byłoby o wiele trudniej grać w naszej lidze, chyba, że okazaliby się tzw. „perełkami”, które można później sprzedać za wielkie pieniądze.

Teraz jednak patrząc, tacy piłkarze nie chcieliby do naszej ligi przyjechać. Dlaczego? Z bardzo prostego powodu – właśnie przez ten przepis. Polskie kluby wolą stawiać na doświadczonych Brazylijczyków, Serbów czy nawet Japończyków, niż na młodych perspektywicznych zawodników nieposiadających paszportu UE.

Jeśli skauci w klubach znajdą młodego zawodnika  z ogromnym talentem, to przez ten przepis ciężko go będzie sprowadzić do naszej ligi. Przestajemy być konkurencją dla ligi szwajcarskiej, austriackiej czy nawet chorwackiej. Młodzi zawodnicy nie będą chcieli kontynuować kariery w naszej lidze, bo będzie ryzyko, że w zespole już jest dwóch bardzo dobrych zawodników, którzy grają pierwsze skrzypce w swoich klubach.

Podobnie ten przepis blokuje transfery zawodników zza naszej wschodniej granicy. Coraz rzadziej będziemy widzieli na boiskach Ekstraklasy Ukraińców, Białorusinów czy nawet Rosjan. Bardzo rzadko zdarza się, żeby zawodnicy z tych lig mieli paszport państw europejskich. Polska liga zamyka się na ten region.

Znajdź przodków to będziesz grał

Dzięki wprowadzeniu tej reformy jesteśmy świadkami ciekawego zjawiska, jakim jest szukanie europejskiego paszportu. Piłkarze, którzy przed reformą mieli miejsce w składzie swojej drużyny, ale stracili je przez reformę, nagle przypominają sobie o swoich przodkach. Przodkach, o dziwo, z Europy. Dlaczego? Otóż właśnie paszport europejski, jaki mogą dzięki temu dostać, pozwala im powrócić do pierwszego składu. W ten sposób omijają przepisy głównie piłkarze z państw byłych kolonii francuskich. Francuski paszport można dostać najszybciej.

Znalezienie złotego środka

Póki co idealny przepis mówiący o ograniczeniach w liczbie obcokrajowców nie istnieje. Ze zbyt dużą liczbą piłkarzy z zza granicy nie mogą sobie poradzić największe ligi świata. Miejmy nadzieję, że w przyszłości rządzący współczesnym footballem znajdą sposób na odpowiednią regulację tych przepisów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *