To nie może się nie udać. Polska po 5 kolejkach eliminacji ma aż 6 punktów przewagi nad drugą Czarnogórą. Jesteśmy wręcz w idealnej sytuacji, żeby w następnym roku zagrać na Mistrzostwach Świata w Rosji. Tylko całkowity pech może zabrać nam wyjazd, a wiemy, że drużyna Adama Nawałki ma bardzo dużo szczęścia.

Mecz z Czarnogórą, mimo że okazał się wygrany, przysporzył naszym piłkarzom masę problemów.  To zwycięstwo to nie tylko 3 punkty, ale również spokój. Spokój przed następnymi meczami, który będzie kluczowy. Takiego komfortu nie ma żadna drużyna w naszej grupie. I powiem szczerze. Zasłużyliśmy sobie.

Polska (poza pierwszym meczem z Kazachstanem) gra najrówniejszy football w naszej grupie. Widać, że w zespole panuje świetna atmosfera, a trener Adam Nawałka ma „nosa”, jeśli chodzi o zmienników.

W porównaniu do składu z Euro 2016 nie zagrali Grzegorz Krychowiak oraz Arkadiusz Milik. Jednak rezerwowi okazali się strzałem w dziesiątkę. Widać stabilność i równość formy u każdego z kadrowiczów (mimo że niektórzy nie zachwycili w tym meczu).

Kluczowe w całym spotkaniu było to, że nasi piłkarze nie ustąpili miejsca w środku pola i nie bali się twardej walki, do jakiej przyzwyczaili nas Czarnogórcy. Było widać walkę o każdy centymetr boiska. Z drugiej strony przez to mecz był momentami nudny, a czasami wręcz ciężki do oglądania.

W pierwszej połowie Polacy przeważali, każdy mógł zobaczyć, że to nasza drużyna przyjechała po 3 punkty (Trener czarnogórców mówił przed meczem, że remis będzie dobrym rezultatem).  Kunsztem strzeleckim jak zawsze popisał się Robert Lewandowski. A do niedawna „ekspert” Polsatu, Tomasz Hajto, mówił, że nasz najlepszy piłkarz umie wszystko poza strzeleniem gola z rzutu wolnego. Tym strzałem zamknął wszystkim hejterom usta i pokazał, że jest piłkarzem niemal perfekcyjnym.

Druga połowa to dalej nasza dominacja, jednak po serii niewykorzystanych sytuacji Czarnogórcy odpowiedzieli, a bramkę strzelił ładnym strzałem głową Mugosa. Zrobiło się nerwowo. Jednak tylko przez chwilę. Kunszt prawdziwego rozgrywającego pokazał rozgrywający dobre spotkanie Piotr Zieliński. Kapitalnie zagrał do Łukasza Piszczka, a nasz obrońca po prostu nie mógł tego nie strzelić. Jako były napastnik takich sytuacji miał tysiące.

I tak się skończyło. Końcówka była nerwowa, ale nasza drużyna nas już do tego przyzwyczaiła. I pewnie tak szybko nie odzwyczai. Taka będzie końcówka tych eliminacji. Nerwowa, ale przez przewagę naszej drużyny nad drugą w grupie Czarnogórą będzie spokojniejsza.

Następny mecz z Rumunią już 10 czerwca. I będziemy znowu obgryzać paznokcie, aż nasi wygrają. Innego scenariusza sobie nie możemy nie wyobrazić.

Tabela grupy E

Źródło: Flashscore

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *