Recenzja

Sława i chwała, zbrodnia i kara

Film „Amok” w reżyserii Katarzyny Adamik jest oparty na prawdziwych wydarzeniach, o czym nas informuje napis, który pojawia się na końcu. Chociaż o tej sprawie wiedzą ci, którzy idą na film, pojawia się inne pytanie: ile prawdziwych wydarzeń zostało umieszczonych w „Amoku”?

Sprawa Krystiana Bali była na tyle głośna, że pisały o niej nie tylko polskie media – trafiła ona nawet do amerykańskiego „The Washington Post”. 13 listopada 2000 roku w Odrze znaleziono ciało mężczyzny, którego modercy nie dało się ustalić. Trzy lata później pojawiła się książka Krystiana Bali „Amok”. Autor opisał zbrodnię, która była bardzo podobna do tej sytuacji z Odry. Chociaż autor nie przyznał się do tego oficjalnie, sąd postanowił, że historia ma związek z morderstwem, a Krystiana w 2007 roku skazano na 25 lat pozbawienia wolności.

Jeżeli ktoś oczekuje dokładnej analizy sprawy Krystiana Bali, zostanie nieco rozczarowany. „Amok” nie jest dokumentem o popełnionej zbrodni, a tylko kryminałem. Sprawa Krystiana Bali stała się wyłącznie gruntem do stworzenia filmu. Nie jest do końca jasne, gdzie jest fikcja, a gdzie są te prawdziwe wydarzenia. W jednym z wywiadów Katarzyna Adamik opisuje książkę jako grafomańską, nihilistyczną, mizoginistyczną, skrajnie brutalną i pornograficzną. Niektóre z tych elementów – m.in. brutalność i pornograficzność – pojawiają się w „Amoku”.

Od pierwszych chwil postać Krystiana (Mateusz Kościukiewicz) budzi obrzydzenie i przeraża: chłopak wycina pierś kobiecie, po czym siada za komputerem i zaczyna opisywać wszystko, co się z nią działo: od emocji do zachowań. Elementy seksualne, które dotyczą żony Krystiana Zofii (Zofia Wichłacz) nie wydają się potrzebne. W celu dobrego wychowania chroni swoje dziecko od Krystiana, który ma za sobą wiele morderstw, z innej strony to samo dziecko jest świadkiem scen erotycznych Zofii z inspektorem. W tym momencie przestaje być wzorcem dobrej matki.

W ciągu całego filmu wydawało się, że Katarzyny Adamik szuka możliwości a nawet momentu, by zaskoczyć, a które wyglądają banalnie. Szczególnie to dotyczy karteczki inspektora, którą podsuwa pod drzwi nieznajomy. Któż to mógłby być?

Inspektor Jacek Sokolski (Łukasz Simlat) przez długie miesiące pracy nad sprawą staje się psychopatą, a przynajmniej takim się wydaje: pije alkohol, zachowuje się brutalnie i irracjonalnie. Przez to bohater nie może wyglądać wiarygodnie, a jego czyny śmieszą. Czy to naruszenie umowy inspektor  ̶  morderca, załatwionej na początku filmu, doprowadziło do takiego stanu? Krystian dostaje sławę i chwałę, Jacek nie dostaje nic.

 „Amok” to  mieszanka z uczuć, zbrodni i sławy, której nie uda się zhierarchizować, by zrozumieć jego motyw przewodni oraz intencję reżyserki. Film jest świetnym przykładem tego, że jedynie ładnymi zdjęciami (które wykonał Tomasz Naumiuk) i dobrą grą aktorską poszczególnych osób (trójkąt) nie da się uratować całego filmu, a przerażający początek nie wystarczy, bo istnieje także część główna oraz końcówka.

Bilety można zarezerwować na stronie Cinema City https://www.cinema-city.pl/

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *