Bez wątpienia najwybitniejszy trener w historii polskiej piłki nożnej. Twórca największych jej sukcesów. Osoba, którą zna zarówno pokolenie naszych dziadków, ojców, a zapewne i dzieci o nim usłyszą. Człowiek, który w trudnych czasach historii naszego kraju dostarczył milionom Polaków niezapomnianych chwil radości. Polska natomiast zyskała wielki powód do dumy ze swojej drużyny w świecie.

Dzieciństwo

Mały Kazio urodził się 2 marca 1921 roku we Lwowie. Sport był nieodłącznym elementem jego życia już od najwcześniejszych lat. Piłka nożna, siatkówka, koszykówka – to tylko niektóre dyscypliny, którymi pałał się jako dziecko. Ta wszechstronność była w tamtych czasach bardzo popularna. Idolem młodzieńca był Wacław Kuchar, wzór wszechstronnego sportowca. Kazio chciał być jak on.

 

Obiecujący talent piłkarski

Pierwszym klubem, w jakim występował był klub kolejarski, RKS Lwów. Młody zawodnik swoją dobrą dyspozycją zwracał na siebie uwagę obserwatorów. W wieku osiemnastu lat otrzymał powołanie do drugiej reprezentacji Lwowa prowadzonej przez samego Wacława Kuchara. Kariera Górskiego nabierała tempa, ale zahamował ją wybuch II Wojny Światowej. Na początku wojny występował w Spartaku Lwów. Przez trzy kolejne lata nie był czynnym zawodnikiem. W 1944 roku zrezygnował z występów w odrestaurowanym przez władze radzieckie klubie Dynamo i zdecydował się na wstąpienie do wojska. Nie chciał być w lepszej sytuacji od innych rodaków, a występy w Dynamie stwarzały taką możliwość (choćby zwolnienie ze służby wojskowej, czy lepsze warunki życiowe). Wkrótce trafił do Warszawy, gdzie został i dołączył do odradzającego się klubu – Legii Warszawa. Szybko jego osobą zainteresował się Henryk Reyman odpowiedzialny w tamtym okresie za kadrę narodową. Jednak Górski z powodu kontuzji nie mógł do niej dołączyć w 1946. Na kolejną szansę musiał poczekać do 1948 roku. Otrzymał wówczas powołanie od trenera reprezentacji – Zygmunta Alfusa. Jak się okazało, jego debiut z orzełkiem na piersi był jednocześnie ostatnim występem w reprezentacji jako zawodnika. Piłkarz rozegrał pierwsze 45 minut meczu, a w przerwie został zmieniony. Spotkanie Dania-Polska zakończyło się wynikiem 8–0. To najwyższa w historii porażka kadry w spotkaniu międzypaństwowym. Karierę zawodniczą zakończył w 1953 roku, mając zaledwie 32 lata.

 

Pierwsze etapy pracy trenerskiej

Jeszcze jako aktywny piłkarz, Górski rozpoczął przygotowania do nowej roli. W 1952 roku w Krakowie ukończył kurs trenerski. Wtedy zaczął się nowy rozdział w życiu Pana Kazimierza. Początkowo został asystentem swojego idola z dzieciństwa – Wacława Kuchara, ówczesnego szkoleniowca stołecznej Legii. Jego pierwszym samodzielnie prowadzonym zespołem była drużyna Marymontu Warszawa (1954). Następnie opiekował się kadrą juniorów reprezentacji Polski, wrócił do Legii jako pierwszy szkoleniowiec, prowadził drużynę Lublinianki, Gwardii Warszawa i ponownie reprezentacje młodzieżowe od 1966 roku. Po raz pierwszy był w sztabie szkoleniowym meczów pierwszej kadry seniorskiej w 1966 roku podczas wyjazdowego spotkania z NRD zakończonego wynikiem 0–2.

 

Czas na reprezentację

W grudniu 1970 roku Kazimierz Górski został zaproszony na rozmowę z prezesem PZPN-u, Wiesławem Ociepką, podczas której otrzymał propozycję objęcia pierwszej drużyny narodowej. Na ławce trenerskiej jako selekcjoner zadebiutował w maju 1971 w meczu wyjazdowym ze Szwajcarią. Był to debiut zwycięski. Polska reprezentacja zwyciężyła w tym spotkaniu 4–2. Kolejne lata pracy z kadrą również stały pod znakiem zwycięstw.

 

Historyczne sukcesy

W 1972 roku Polacy pojechali na igrzyska olimpijskie do Monachium. Ostatni test przed zawodami nie wypadł optymistycznie. W meczu sparingowym kadra Górskiego przegrała z Polonią Bytom 1–3. Prasa polska nie pałała entuzjazmem przed zbliżającym się turniejem. Jednak Polacy od początku igrzysk prezentowali się znakomicie. W fazie grupowej wygrali wszystkie trzy spotkania, kolejno z Ghaną, Kolumbią oraz NRD i z bilansem bramkowym 11–2 awansowali do kolejnej fazy rozgrywek (druga faza grupowa: 2 grupy – zwycięzcy grup grają o złote medale, zespoły z drugich miejsc o brązowe). W niej przyszło nam się zmierzyć z Danią, ZSRR i Marokiem. Spotkanie z Duńczykami zakończyło się remisem 1–1, z ZSRR naszym zwycięstwem 2–1, a w ostatnim meczu tej części turnieju Polska gładko pokonała Maroko 5–0. Z dorobkiem pięciu punktów (zwycięstwo = 2 punkty, remis = 1 punkt) wyprzedziliśmy drugi w tabeli zespół ZSRR, który zgromadził cztery oczka na swoim koncie. W finale czekali na nas Węgrzy, z którymi Polacy nie wygrali od 1939 roku. Po pierwszej połowie przegrywaliśmy 0–1. Przerwa w szatni była nerwowa, ale sytuację uspokoił Górski, który powiedział swoim piłkarzom, że „mają się nie przejmować, są lepsi, mają grać dalej, a wynik przyjdzie sam” jak wspomina Jerzy Kraska w materiale nakręconym dla TVP Sport. Słowa trenera poskutkowały. W drugiej części meczu dwie bramki Kazimierza Deyny dały Polsce złoto igrzysk olimpijskich w Monachium. Najlepszym strzelcem turnieju został Deyna z dziewięcioma trafieniami. Trener i drużyna przeszli do historii, ale to nie był koniec sukcesów. Dwa lata później czekały nas mistrzostwa świata w RFN. W fazie grupowej biało-czerwoni pokonali Argentynę, Włochów i Haiti. W kolejnej części wygrali ze Szwecją i Jugosławią. W ostatnim starciu z RFN, decydującym o tym kto zagra w finale przegraliśmy w słynnym już „meczu na wodzie” 0–1. To starcie do dziś jest przedmiotem dyskusji, czy powinno w ogóle zostać rozpoczynane w takich warunkach. Zostało walczyć o brąz w pojedynku z Brazylią. To spotkanie wygraliśmy 1–0 po golu najlepszego strzelca mistrzostw, Grzegorza Laty. Był to drugi jakże cenny sukces w erze Górskiego, osiągnięty zaledwie w przeciągu dwóch lat po Monachium. Na kolejny nie trzeba było czekać długo. Na igrzyskach olimpijskich w Montrealu w 1976 roku, „Orły Górskiego” sięgnęły po srebrny medal. W drodze do finału Polacy pokonali w półfinale Brazylię, jednak w decydującym spotkaniu ulegli drużynie NRD 3–1. Było to zarazem ostatnie spotkanie reprezentacji Polski pod wodzą Kazimierza Górskiego, który razem ze swoimi „Orłami” zapisał się w historii jako najlepsza polska drużyna futbolowa wszechczasów. Poprowadził ją w 73 oficjalnych spotkaniach z czego aż 45 zakończonych było zwycięstwem.

 

Kierunek Grecja

Po sukcesach z kadrą zdecydował się na powrót do pracy klubowej. Pracował w Grecji, gdzie osiągał sukcesy z tamtejszymi zespołami: mistrzostwo kraju z Panathinaikosem Ateny czy Olympiakosem Pireus. Prowadził tam też inne kluby: Kastorię i Ethnikos Pireus. Na sezon 1981–1982 przybył do Polski, aby trenować stołeczną Legię. Szybko jednak wrócił do Hellady, gdzie pracował jeszcze jako trener przez niedługi okres.

 

Pożegnanie z ławką, ale nie z futbolem

Po zakończeniu pracy trenerskiej działał w strukturach Polskiego Związku Piłki Nożnej. Od 1987 roku był wiceprezesem, a w latach 1991–1995 pełnił funkcję prezesa PZPN. Od 3 lipca 1995 roku był prezesem honorowym. Z futbolem związany na zawsze. Nawet gdy zdrowie nie pozwalało, opowiadał o nim telewidzom ze swojego fotela w zaciszu domowym. Zmarł 23 maja 2006 roku w wieku 85 lat.

 

Wyróżnienia

Za swoje osiągnięcia został nagrodzony przez Prezydenta RP Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski w 1996 roku. 10 lat później otrzymał Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. W tym samym dniu otrzymał Super Wiktora za całokształt osiągnięć. Doceniony został również przez FIFA. W 2001 roku z rąk ówczesnego prezydenta tej organizacji, Josepha Blattera, odebrał Złoty Medal zasługi dla FIFA – najwyższe odznaczenie Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej. W 2003 roku otrzymał tytuł doktora honoris causa Gdańskiej Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku.

Pośmiertnie 2 czerwca 2006 roku został odznaczony Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski I Klasy oraz otrzymał „Medal of Merit In Ruby” – Rubinowy Order Zasługi, czyli najwyższe odznaczenie Europejskiej Unii Piłkarskiej – UEFA.

Kazimierz Górski to najwybitniejszy trener w historii polskiego futbolu. Dokonał czegoś niezwykłego. Dostarczył Polakom wielu chwil wzruszenia i radości w trudnym okresie historii Polski. Uwielbiany przez miliony, przede wszystkim przez osoby, które go znały. Bardzo dobry człowiek. PANIE TRENERZE, DZIĘKUJEMY!

 

Źródło: Youtube.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *