Kultura

Kasia Stankiewicz: ,,Wyjście na scenę to przywilej i radość”

 

Kasia Stankiewicz ( fot. materiały prasowe)

Kasia Stankiewicz – polska piosenkarka, która słynie z posiadania niesamowitego głosu. Autorka wielu tekstów. To dzięki niej możemy w nieskończoność słuchać najpiękniejszych utworów w Polsce. ,,Orła cień”, ,,Ruchome piaski” , ,,Ten sen”, to tylko niektóre z nich. Przez lata związana z zespołem Varius Manx, z którym rok temu wyruszyła w trasę koncertową z okazji 25-lecia istnienia grupy. W rozmowie opowiedziała nam o swoich początkach na wielkiej scenie, zmianie nastawienia do największych hitów, a także wiele innych ciekawych i inspirujących kwestii.

Szczepan Ciesielski: W 1995 roku zadebiutowała Pani na scenie muzycznej. Od tamtej pory dużo się wydarzyło. Najpierw przygoda z zespołem Varius Manx , następnie kariera solowa, a teraz ponowne koncertowanie z Robertem Jansonem i spółką. Jak zmieniła się Katarzyna Stankiewicz na przestrzeni tych lat?

Katarzyna Stankiewicz: Zmieniło się wszystko. Miałam wtedy niecałe 18 lat, odniosłam kolosalny sukces, a zuchwałość młodzieńczości nakazywała myśleć, że taki lot w chmurach będzie trwał od wtedy do plus nieskończoności.. Ale przeszłam swoje i zapłaciłam frycowe. Dziś doceniam fakt, że mogę robić w życiu to, co kocham.

S.C. Czy był czas, kiedy znudziło się Pani śpiewanie największych hitów jak ,,Orła Cień”, ,,Pocałuj noc”, czy ,,Ten sen”? Jeśli tak, to jak sobie Pani z tym radziła?

K.S. Nie będzie w tym dużej przesady, jeśli powiem, że nienawidziłam tych piosenek, a ,,Orła” zwłaszcza. Próbowałam za każdym razem jakoś się tym wewnętrznie pobawić, aby przetrwać w autentyczności. Na przykład podczas śpiewania piosenek, których najbardziej nie lubiłam, wyobrażałam sobie różne rzeczy, że jestem kimś innym, niż jestem albo, że śpiewam moje ulubione w tamtym momencie piosenki. Różne takie wewnętrzne ucieczki.

S.C. Wszystko zaczęło się od zwycięstwa w programie ,,Szansa na sukces”. Czy poszła tam Pani z myślą, że dobry występ może otworzyć furtkę do wielkiej kariery muzycznej?

K.S. Szczerze mówiąc, tak. Choć podkreślam, był to intuicyjny przebłysk, nie jakaś tam pewność.

S.C. Jest Pani autorką wielu tekstów. Chciałbym zapytać w jakich okolicznościach powstawały słowa do jednego z najpopularniejszych utworów w Polsce, ,,Orła cień”. Jest to piosenka, która opisuje jakieś sytuacje w Pani życiu?

K.S. Pisząc ,,Orła” miałam nie całe 18 lat, nie było możliwości, aby ten tekst opisywał jakieś życiowe sytuacje. Szłam za intuicją, a pisałam z intencją taką aby ludzie, którzy będą słuchać tej piosenki, poczuli się lekko i dobrze. I okazało się, że mało rozumiany do dziś zlepek słów, miał dużo mniejsze znaczenie niż intencja. Miliony Polaków poczuło się chyba dobrze, skoro poszło do sklepów i w pierwszych dwóch tygodniach od premiery, kupiło ponad 200 tysięcy płyt. Potem były już setki tysięcy, taki sukces jest chyba nie do powtórzenia.

S.C. Nie denerwują Pani pytania związane z piosenką ,,Orła cień”?

K.S. Ależ skąd. Ja dziś lubię tę pieśń, a dzięki niej mogę wykonywać zawód, w którym najlepiej się odnajduję. Śpiewając „Orła” na koncertach, czuję, jaką ta piosenka ma niewiarygodną moc, jak działa na ludzi, jak pięknie dojrzewa. To jest hit wszech czasów.

 

Kasia Stankiewicz ( fot. materiały prasowe)

 

 

S.C. Czy zdarza się, że popada Pani w rutynę podczas śpiewania, czy może każdy występ traktuje Pani jak debiut?

K.S. Śpiewanie jest dla mnie największym relaksem, przyjemnością, ja to kocham. Do rutyny nie zbliżyłam się nigdy, nawet w czasach, kiedy byłam wymęczona jakimś konkretnym repertuarem. Wyjście na scenę to przywilej i radość.

S.C. Jaki był Pani najbardziej nietypowy występ?

K.S. Trochę tego było, ale ze wzruszeniem wspominam koncert, na którym wykonywałam piosenkę Niemena „Dziwny jest ten świat”. Proszę sobie wyobrazić, koncert na żywo, transmisja w telewizji, Sala Kongresowa wypełniona po brzegi, wychodzę zaraz na scenę i słyszę po raz kolejny – „Ależ pani Kasiu, zabierać się za taki utwór, no nie będzie łatwo, no zobaczymy..”. Nawet przez chwilę nie miałam wątpliwości, że zasunę tak, że nie będzie pytań. Potem moja ówczesna menadżerka dostała wiadomość, że Niemen oglądał ten występ i powiedział, że jest to jedyne „ poniemenowskie” wykonanie, które On akceptuje. Nie mam w zwyczaju opowiadać historii, które mnie wychwalają, ale to jednak był Niemen.

S.C. Czy pamięta Pani najdziwniejszego fana? Co robił?

K.S. Nie mogę powiedzieć, że to najdziwniejsze fanki, bo są to przesympatyczne, niezwykłe i wyjątkowe dziewczyny, ale wzięły kredyt, aby jeździć za nami na koncerty.

S.C. Jak dobrze odreagować po wielu próbach i przygotowaniach, a następnie po koncertach?

K.S. Najlepiej nie mieć na to czasu. Ja osobiście nie lubię nie mieć zajęcia. Kiedy wracam z koncertów, od razu organizuję setki spotkań, prac, zajęć, aby nie dopuścić do „myślówki”. Nie mogę mieć wolnego czasu, bo moja głowa produkuje niestworzone ilości myśli. Są jak mentalne pokrzywy, nie mogę ich hodować.

S.C. Wielu artystów nie potrafi być naturalnym podczas śpiewania przed tłumem swoich fanów. Podczas jednego z występów, w czasie śpiewania utworu ,,Pocałuj noc” zaczęły Pani lecieć łzy. Co się w takich momentach czuje?

K.S. Leciały mi łzy, bo był mróz. Moje oczy tak reagują na zimno. Najbardziej naturalna jestem na scenie i nie ma znaczenia, czy gram dla tysięcy czy setek osób. To jedne z niewielu miejsc na świecie, w których czuję się swobodnie, kobieco, mądrze, wiem co zrobić, jak nawiązać relację z człowiekiem. Uwielbiam na scenie obnażać swoje niedoskonałości, często nabijam się z siebie, a publiczność to uwielbia. Nie ma większej siły niż naturalność.

Kasia Stankiewicz / photo: Kasia Bielska i Dominik Tarabański / art direction: Monika Czesak / set design: WITO BAŁTUSZYS set design / stylizacja, make up, włosy: Monika Czesak

S.C. ,,Mam miejsce które kocham, Lubię w oknie tam samotnie stać”. O jakich miejscach Pani myśli, śpiewając te słowa?

K.S. Pisałam tę piosenkę, stojąc w oknie pokoju rodziców, patrząc na rodzinny, działdowski, uroczy rynek, myśląc, dużo myśląc. Pisząc Mimikrę, miałam strasznego doła i to rodzinne mieszkanie dawało mi wówczas poczucie bezpieczeństwa i spokoju.

S.C. W jednym z wywiadów powiedziała Pani, że ,,Trzeba coś przeżyć, trzeba dostać kopa w twarz, żeby się obudzić i pójść dalej”. Te najtrudniejsze chwile w życiu rzeczywiście były tymi, które paradoksalnie przyniosły najwięcej dobrego?

K.S. Nie wiem, czy dobrego, czy niedobrego, bo jednak w jakimś momencie, jeśli dostajesz sporo uderzeń w to samo miejsce, przestajesz czuć . W sumie, dziwne porównanie, ale kojarzy mi się to z graniem na gitarze, na początku przyciskanie strun sprawia ból, a potem skóra w tych miejscach twardnieje i już nie czujesz, zaczynasz po prostu grać.

S.C. Jaki jest Pani pogląd na temat ludzkiego życia i świata?

K.S. Zbyt gruby wątek, nie podejmuję się.

S.C. Co Pani sprawia największą radość?

K.S. Koncerty, spanie, dobre jedzenie, obecność bliskich, słońce, etc.

S.C. Kto według Pani, z polskich piosenkarzy młodego pokolenia, ma predyspozycje do osiągnięcia wielkiej kariery muzycznej?

K.S. Nikt, ale może o czymś nie wiem.

Kasia Stankiewicz / photo: Kasia Bielska i Dominik Tarabański / art direction: Monika Czesak / set design: WITO BAŁTUSZYS set design / stylizacja, make up, włosy: Monika Czesak

S.C. Wielu mężczyzn, słysząc ,,Kasia Stankiewicz” , mówi piękna kobieta z niebywałym głosem. Co Pani uwielbia i ceni w mężczyznach?

K.S. Dostojność, dojrzałość, pewność siebie na poły z uroczą niepewnością, wiedza, spokój, feeling za kierownicą. I dużo by jeszcze wymieniać.

S.C. Czuje się Pani spełnioną piosenkarką?

K.S. Spełniony człowiek to martwy człowiek. Zawsze jest coś do zrobienia, do końca trzeba robić.

S.C. A dzisiaj, jakie marzenia krążą w Pani głowie, czego można Pani życzyć?

K.S. Wielu przebojów, tak myślę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *