Lublin Recenzja

„Król rozrywki” – godny Oscara?

Kamil Wroński: Film „Król rozrywki” inspirowany jest prawdziwą historią P.T. Barnuna, założyciela cyrku. I „inspirowany” to najlepsze słowo, bo to bardzo luźna interpretacja jego życiorysu. Barnun to ubogi syn szewca, jednak udaje mu się zdobyć serce pięknej i wychowanej w bogatej rodzinie Charity. Dziewczyna całkowicie zrywa kontakt z rodziną po to, aby żyć u boku ukochanego mężczyzny. Kiedy Barnun traci pracę i znajduje się na zakręcie życiowym, postanawia założyć cyrk, w którym zatrudnia ludzi odrzuconych przez los. Występując tam, zaczynają oni rozumieć, że każdy z nich jest naprawdę piękny.

Karolina Grzesik: Ta historia jest bardzo urokliwa. Przenosi widza w inną rzeczywistość. Myślę, że każdy, oglądając film, mógł  przenieść się do swoich dziecięcych wspomnień. Warto też dodać, że film „Król rozrywki” stoi na wysokim poziomie szczególnie w kwestii scenografii i kostiumów. Widać to już na przykładzie pierwszych scen, że są szczegółowo dopracowane. Poza tym oddają tamte czasy i świetnie wyglądają w filmie, co jest bardzo ważne, bo często kostiumy w filmach nie są dopasowane do epoki. Jednak tutaj nie ma takiego problemu.

K.W.: Wystarczyło spojrzeć, żeby zauważyć, że film bardzo mocno na Ciebie zadziałał. Twoje łzy wzruszenia pewnie były widoczne z daleka.

K.G.: Ale Tobie film chyba też się podobał?

K.W.: Pokuszę się o stwierdzenie, że nawet zachwycił. Już sama historia człowieka, który dostrzegł piękno w ludziach pełnych fizycznych ułomności, jest bardzo wzruszająca. Co prawda pewnie znajdzie się wielu, którzy powiedzą, że fabuła jest bajkowa i infantylna, wręcz rodem z bajek Disneya. Jednak kiedy ta właśnie bajkowa opowieść przedstawiona jest w takiej oprawie wizualnej nasyconej pełnią barw, jest naprawdę przepiękna. Dodatkowo przez cały film urzeka indywidualny wygląd i charakter każdego z bohaterów. Już te dwa fakty powinny zamknąć usta wszystkim krytykom.

Ale pewnie nie tylko mnie oczarował film, skoro z różnych stron sali słyszałem nieskrywane pomruki i zachwyty kobiet, szczególnie kiedy na scenie pojawiał się Zac Efron.

K.G.: Inni aktorzy również świetnie zagrali, ale rzeczywiście  Efron to bardzo urokliwy aktor. Jego głos może zachwycić, szczególnie wraz z walorami wizualnymi.

K.W.: No właśnie, „Król rozrywki” jest musicalem, więc warto spojrzeć na warstwę muzyczną. Biorąc pod uwagę, że za muzykę byli odpowiedzialni ci sami ludzie, co w przypadku „La  La Land”, od filmu można oczekiwać rozrywki na wysokim poziomie. Moim zdaniem musical jak najbardziej sprostał oczekiwaniom, a piosenki już są hitami. Sama oprawa muzyczna realizowana jest z takim rozmachem, jak teledyski z wielomilionowymi odsłonami. Ale ty sama jesteś wokalistką, więc pewnie będziesz mogła znacznie więcej ode mnie powiedzieć o warstwie muzycznej.

K.G.: Wydaje mi się, że szczególnie chóry robiły świetną robotę. Cała oprawa muzyczna włącznie z tańcem bardzo oddawała fabułę filmu. Dodatkowo trzeba wspomnieć o wokalizach, które z muzyką świetnie się uzupełniały i tworzyły niesamowitą atmosferę w utworach. Mnie najbardziej podobała się piosenka przewodnia w filmie „This is me”.

K.W.: Wydaje mi się, że nie dałoby się oddać tej atmosfery, gdyby nie świetna gra aktorska, szczególnie Hugha Jackmana. Wydaje mi się, że dzięki jego charyzmatycznej osobowości film jest naprawdę magiczny. Czy jest warty Oscara? Moim zdaniem tak, ale o tym zadecydują już członkowie Akademii Filmowej. Z całą jednak pewnością warto wybrać się na seans do kina i dać uwieźć się magii „Króla rozrywki”.

K.G.: Też tak uważam. Można przenieść się do świata marzeń i na czas trwania filmu w nim pozostać, a może nawet i dłużej. Zdecydowanie film warty obejrzenia. Szczególnie w zimowe wieczory może skutecznie rozpogodzić dzień. Wydaje mi się, że wspólnie możemy ocenić film na 8.5/10. Na końcu trzeba powiedzieć, że recenzja powstała dzięki współpracy z Cinema City.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jestem studentem Dziennikarstwa i komunikacji społecznej oraz Politologii na UMCS. Uwielbiam kontakt z drugim człowiekiem, bo uważam, że każdy można nas zainspirować do wielkich rzeczy. Od dobrych kilku lat działam w Polformance, i w kołach naukowych: Politologicznym i Dziennikarskim. Kiedyś wiązałem swoją przyszłość z dziennikarstwem (zdarzało mi się pisywać dla Dziennika Wschodniego). Najczęściej zajmowałem się tematami sportowymi i politycznymi. Teraz sam chciałbym stać się częścią świata polityki. Tworzenie nowej rzeczywistości jest znacznie bardziej intrygujące od jej komentowania. Hobbystycznie zajmuje się pisaniem wierszy. Nie mam marzeń. Mam cele, które sukcesywnie realizuję. No dobra jedno marzenie mam. Chciałbym postawić sobie Exegi Monumentum - na zawsze zapisać się w ludzkich sercach i umysłach. Wtedy będę mógł śmiało powiedzieć, że moje życie było naprawdę spełnione