1 sierpnia 1944 r. o godz. 17.00 w okupowanej stolicy rozległ się dźwięk syren oznajmiających wybuch długo wyczekiwanego Powstania Warszawskiego. Walki zgodnie z planem miały potrwać 3-4 dni. Powstańcy liczyli bowiem na rychłą pomoc sprzymierzeńców. Warszawa stawiała samotnie opór przez chwalebne 63 dni. Największe mocarstwa zachodnie z podziwem i zdumieniem przyglądały się temu bezczynnie. Polacy, chwytając za broń po raz kolejny, udowodnili światu, że jeszcze Polska nie zginęła. Powstańcy nie doczekali się żadnego wsparcia. 2 października 1944 r. spustoszała stolica ostatecznie skapitulowała.

http://www.warszawa.pl/miasto/1-dzien-powstania-warszawskiego/

W lipcu 1944 r. w Warszawie wzmagał się opór przeciwko niemieckim okupantom, rosły nastroje powstańcze, ludzie zmęczeni patrzeniem na publiczne łapanki i egzekucje wyglądali godziny wyzwolenia. Codzienność, w którą wpisywało się gestapo, Aleje Szucha, obozy koncentracyjne kosztowała życie sześć milionów Polaków, w tym około trzech milionów polskich Żydów. Mieszkańcy tęsknili do życia wolnego od strachu i niewoli. W powietrzu unosił się duch wolności, który mobilizował młodych do mającego niebawem nastąpić zrywu wyzwoleńczego.

Jednocześnie malownicza Warszawa tętniła życiem. Wśród kamienic przechadzali się pełni zapału i kreatywności sabotażyści. Na murach coraz częściej pojawiał się znak Polski Walczącej. Ludzie z poczuciem piękna i estetyki spotykali się w kawiarniach, czytali podziemną prasę, śpiewali patriotyczne pieśni, odprawiali nabożeństwa. Kobiety gustownie ubrane i uczesane wypracowywały swój własny styl mody warszawskiej. Struktury Państwa Podziemnego rozrastały się, osiągając wreszcie rozmiar na niespotykaną dotąd skalę na całym świecie.

Gdy wreszcie wybiła godzina „W”, Warszawiacy czuli ogromną radość, że nie muszą już się z niczym ukrywać, którą dodatkowo wzmagało pasmo sukcesów odniesionych w pierwszym tygodniu starć. Około 40 tys. powstańców stanęło do walki przeciwko 25 tys. Niemców. Jednakże uzbrojonych członków AK było zaledwie 2,5 tys. Walka była nierówna, ponieważ broń, którą posługiwali się powstańcy, pochodziła głównie z własnej produkcji. Uzupełniała ją ta systematycznie zdobywana podczas wyzwalania Warszawy i tzw. koktajle Mołotowa. Powstańcy nie dysponowali bronią ciężką, a zapasów amunicji do broni ręcznej w momencie wybuchu powstania starczyło zaledwie na trzy dni.

Stopniowo w stolicy ogarniętej ogniem zaczynało brakować broni i jedzenia. Rząd polski znajdujący się na uchodźstwie nieustannie zabiegał o pomoc u Churchilla i Roosevelta. Powstańcy szczególnie dziwili się bezczynności znajdującej się po drugiej stronie Wisły Armii Czerwonej, która przyglądała się biernie na to, jak gaśnie Warszawa. Zatrzymanie ofensywy ze strony Rosjan było częścią szeroko zakrojonego planu Stalina, któremu zależało na wymordowaniu polskich elit. Bezczynnością Rosjan byli zdumieni sami Niemcy. Na brzegu Wisły były skoncentrowane ich dwie pozycje – jedna wymierzona w Polaków, druga w Rosjan, którzy jednak nie oddali ani jednego strzału.

13 sierpnia nad Warszawę została wysłana brytyjska eskadra bombowa, która miała za zadanie dostarczyć zaopatrzenie powstańcom za pomocą zrzutów z samolotów. Piloci poruszeni widokiem miasta stojącego w ogniu chcieli mieć pewność, że zrzuty trafią w ręce powstańców. Przez 50 minut, aż do wyczerpania zapasów paliwa krążyli nad Warszawą i licząc kolejne mosty, określili, gdzie mieści się Żoliborz, który jak przypuszczali, znajdował się pod panowaniem walczących Polaków. Dowództwo brytyjskich bombowców codziennie wydzwaniało do rosyjskiego Ministerstwa Obrony, domagając się pozwolenia na lądowanie w pobliżu Warszawy, na zajętych przez Rosjan terytoriach Polski. Pozwoliłoby to na uzupełnienie paliwa i zmniejszenie strat. Początkowo nie otrzymali żadnej odpowiedzi ze strony rosyjskich mocodawców. Później byli zwodzeni, aż w końcu spotkali się z odmową bez żadnego uzasadnienia. Zginęło 256 lotników, co dla Brytyjczyków oznaczało, że straty są zbyt wielkie, aby kontynuować zrzuty.

W końcu 12 września pod naciskiem Wielkiej Brytanii i USA Rosjanie prowizorycznie wznowili ofensywę. Zaczęli zrzucać samolotami zaopatrzenie, które jak się później okazało, do niczego się nie nadawało. Karabiny pochodzące z I wojny światowej, do których nie pasowała nasza amunicja, żywność zrzucana z dużej wysokości, która po zderzeniu z ziemią nie nadawała się do spożycia.

18 września nad Warszawę przyleciały amerykańskie bombowce, zrzucające broń i amunicję, z czego większość trafiała w ręce wroga. Pomoc przybyła za późno. Po raz pierwszy w ciągu całego powstania broni było więcej niż rąk do strzelania.

Pod koniec września Mokotów broniony przez Polaków skapitulował. Dowództwo AK zarządziło odwrót, a powstańcy kanałami podążali do Śródmieścia. Wyciągano ludzi skrajnie wycieńczonych, brudnych, zmęczonych walką, wygłodzonych.

https://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/944968,Kapitulacja-bohaterskiej-Warszawy

Najtrudniejsze chwile, miały jednak dopiero nadejść. Wszyscy zdawali sobie wówczas sprawę z tego, że kapitulacja jest nieunikniona. Gdy wreszcie to nastąpiło, Warszawiacy odczuli straszny smutek, jakiego nie doświadczali przez cały okres powstania. Była to ogromna rozpacz i żal, że po ciężkich dniach krwawych zmagań, głodu i wycieńczenia, przyszło się w końcu poddać. Nawet niektórzy Niemcy zaczęli salutować składającym broń powstańcom. Po 63 dniach nierównej walki, członkowie AK zyskali w ich oczach szacunek. Przestali widzieć w nich bandytów, a sami powstańcy wynegocjowali, aby potraktowano ich jako członków regularnej armii.

Wytrwanie tak długiego okresu pod ostrzałem, bez jakiejkolwiek pomocy przerosło najśmielsze oczekiwania samych powstańców, którzy prognozowali, że walki potrwają 3-4 dni. W razie utrudnień wyzwalanie stolicy miało najdłużej rozciągnąć się do 2 tygodni. Heroiczna walka o wolną Polskę trwała jednak znacznie dłużej, a Warszawa sowicie została odkupiona krwią i męczeństwem najznamienitszych swych dzieci. Wśród poległych znalazła się Krystyna Krahelska, Krzysztof Kamil Baczyński i wiele innych szlachetnych postaci. Wszyscy głęboko wierzyli, że ich ofiara nie pójdzie na marne, a pomoc z Zachodu nadejdzie niebawem.

Powstanie sięgnęło 200 tys. ofiar, a na ocalałych czekały kolejne doświadczenia. Wszyscy mieszkańcy zostali wysiedleni. Ostatni z nich widzieli, jak Niemcy realizują rozkaz Hitlera doszczętnego zrujnowania Warszawy. Po tych okropnościach wojny na jednych wysiedleńców czekały ciężkie roboty w Berlinie, a na innych czarny napis AUSCHWITZ.

Powstańcy Warszawscy opowiadając o tym, co przeżyli, zostawili nam przesłanie „Dużo większą szkodą jest umierać na kolanach, niż umierać w walce.”

Prymas Tysiąclecia Kardynał Stefan Wyszyński w jednym z wygłoszonych kazań mówił z kolei – „(…) po Warszawie, obmytej krwią najlepszych dzieci Waszych, po Warszawie, na mękę, której patrzyłem, po tej Warszawie trzeba chodzić z wielką czcią, z sercem czystym i wiernym aż do śmierci — Bogu i katolickiej Polsce”.

https://www.polskieradio.pl/7/129/Artykul/901153,Powstanie-Warszawskie-World-Trade-Center-przez-63-kolejne-dni

Dziś o 17.00 przy dźwiękach syren Warszawa znowu zatrzyma się, aby oddać cześć bohaterom Powstania Warszawskiego.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *