Recenzja

Ciemno i ciemniej

Nierozwikłana tajemnica zaginięć dzieci snuje się po mieście. Nie wiadomo kto jest kim i po której stronie stoi. Znalezienie zaginionych wcale nie musi być rozwiązaniem zagadki.

Po tym, jak niespodziewanie w mieście ginie kilkoro dzieci, do Wałbrzycha, swoich rodzinnych stron, powraca reporterka – Alicja Tabor (Magdalena Cielecka). Chce rozwikłać zagadkę, w której wraz z rozwojem akcji pojawia się coraz więcej niewiadomych.

Dziennikarka zadając wiele pytań wpada na trop wydarzeń, które działy się lata, a nawet dekady wcześniej. Tym samym odkrywa powiązanie ze swoją rodziną ­– trudną do zrozumienia prawdę, przed którą uciekała przez lata. Pojawiają się kolejne osoby, a wątki zaczynają się przeplatać w nieoczywisty sposób, przez co trudno jest ułożyć historię w jedną całość. Gdy sprawa zaginięć się wyjaśnia, pozostaje jeszcze kilka innych kwestii, na które film nie daje odpowiedzi. Kim są kotojady sprzed dekad?

Przez ciągłe zadawanie reporterskich pytań, trudno jest zrozumieć, co dokładnie wydarzyło się w „Ciemno, prawie noc”. Gra aktorska, mimo nazwisk takich jak Cielecka, Dorociński, Fronczewski czy Gąsiorowska, pozostawia wiele do życzenia (chyba, że taki był zamysł reżysera – Borysa Lankosza) i wydaje się być nieco sztuczna. Cała akcja, pomimo intrygi i otoczki zła, rozmywa się gdzieś w międzyczasie w gąszczu pytań, pozostawiając widza z jednym wielkim znakiem zapytania.

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jestem optymistką zakręconą na punkcie teatru, pisania i podróży – najchętniej w nowe, nieznane miejsca, które mogę poznawać „od podszewki”. Chętnie chodzę na długie spacery – szczególnie lubię przechadzki przy pierwszym wiosennym deszczu, gdy mogę poczuć jego intensywny zapach. Zazwyczaj otaczam się pozytywnymi ludźmi, dużo mówię i uśmiecham się do każdego dnia.