W dniach 6-7 kwietnia w Nowym Targu odbyły się Mistrzostwa Polski Kickboxingu Low Kick. Lubelski klub sportów walki – Fight Gym Lublin wystawił pięciu zawodników, którzy pod opieką trenera Rafała Murata zawojowali już niejeden ring. Tym razem wrócili z trzema medalami: brązowym (Kamil Dobrzyński), srebrnym (Adrian Koszałka) oraz złotym (Karolina Rożyn).

 

Niespełna 19-letnia zawodniczka podbiła serca kibiców, zdobywając nie tylko mistrzostwo w swojej kategorii wagowej (do 52 kg), ale również puchar dla najlepszej zawodniczki całego turnieju.

 

Na co dzień oprócz nauki w technikum, trenuje muay thai, czyli boks tajski. Jest to jedna z najbardziej kontaktowych i urazowych odmian sportów walk, która wywodzi się ze starożytnej Tajlandii, gdzie początkowo była praktykowana przez tamtejszych wojowników. W pojedynku, poza ciosami bokserskimi używa się również kopnięć, kolan oraz łokci. Dla muay thai charakterystyczny jest klincz.

 

Jak to się stało, że zaczęłaś trenować?

 

Zaczęło się od tego, że od dzieciństwa byłam zainteresowana sportem. Uwielbiałam się ruszać i być aktywna. Ponadto chciałam wyglądać troszeczkę lepiej, niż wyglądałam w tamtym momencie. Wybrałam sporty walki, ponieważ jest to świetna opcja, jeśli chcemy umieć się bronić i czuć się bezpiecznie w każdej sytuacji. Uważam, że wspólne treningi w Klubie są większą motywacją dla całej grupy, niż gdyby każdy miał ćwiczyć w domu.

 

Jak to jest, gdy ktoś się dowiaduje, że trenujesz muay thai?

 

W Polsce ten sport jest mało znany. Każdy się dziwi, kiedy słyszy, że dziewczyna trenuje taki sport. Oczywiście większość osób, które zajmują się tym na co dzień, traktują to zwyczajnie, bo dla nich jest to normalna rzecz – nie ma w tym nic specjalnego. Ale dla osób, które nie trenują albo nie miały z tym wcześniej żadnej styczności, zawsze jest to ogromnym zaskoczeniem i nowością.

 

Jakie emocje towarzyszą Ci, kiedy przygotowujesz się do startu? Co czujesz, gdy wchodzisz na ring? O czym wtedy myślisz?

 

Emocje są mieszane, ale ostatecznie jestem z siebie zadowolona. Przed walką czuję presję, stres, ekscytację. Mam też wiele wątpliwości, ale i ogromną pewność siebie. Cieszę się, że w ogóle się zdecydowałam i mam odwagę wyjść przed tych wszystkich ludzi, i pokazać swoje umiejętności.

 

Kiedy planujesz następne starty?

 

Kolejne zawody są już za dwa tygodnie, czyli 26-28 kwietnia. Rozpoczęłam już przygotowania i teraz tylko czekam na kolejne walki.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *