Jest maj 1943 roku, Berlin, do domu Helene Hanneman wkracza policja, by odebrać jej największy skarb – rodzinę. Mąż i dzieci Helene są pochodzenia romskiego, ona jako rodowita Niemka i aryjka ma wybór. Jeszcze tego samego dnia wszyscy w bydlęcych wagonach udają się w podróż do piekła.

„Prowadzicie wojny w imię wielkich idei, fanatycznie bronicie swojej wolności, kraju i rasy, ale matki mają tylko jedną ojczyznę, jedną ideę, jedną rasę: rodzinę. Będę z dziećmi bez względu na to, jaki los je czeka”.

Z rozkazu Heinricha Himmlera w maju 1943 roku w Auschwitz-Birkenau przebywa około 14 tysięcy osób pochodzących z Romów lub Sinti. Wśród nich główna bohaterka Helene Hanneman wraz z piątką swoich dzieci. Jej mąż został oddzielony od rodziny podczas selekcji, jakiej dokonywano u bram obozu, w którym ludzkie życie nie miało żadnej wartości. Kobieta z wykształcenia była pielęgniarką. Z racji tego zawodu  – i pochodzenia – doktor Josef Mengele, mianowany głównym lekarzem cygańskiego obozu, zlecił jej poprowadzenie przedszkola dla najmłodszych, które w rzeczywistości miało być zapleczem dla jego nieludzkich eksperymentów. Mimo to zgodziła się. Wiedziała, że tylko ona może pomóc uratować setki drobnych istnień i choć przez chwilę oderwać je od obozowej gehenny. Przedszkole było bezpieczną przystanią w oceanie zła. Zwiększone racje żywnościowe i podstawowe leki chroniły od chorób, a kolorowy wystrój i zabawki dawały nadzieję na wolność. Hannemann otaczała pociechy prawdziwą miłością i dobrem, traktując jak swoje własne dzieci, niejednokrotnie narażając dla nich życie. Pomimo ogromnego zmęczenia wraz ze swoimi współpracownicami niezłomnie przeciwstawiała się tragedii, która w obozie była codziennością. – „Jedno jest pewne: wszyscy umrzemy. Ale jeśli możemy kogoś uratować, warto codziennie podejmować walkę”.

Poruszająca opowieść Mario Escobara jest inspirowana prawdziwą historią niezwykłej kobiety, która wybierając rodzinę, wydała na siebie wyrok śmierci. Autor zdecydował się na narrację pierwszoosobową, by w ten sposób zbliżyć się do czytelnika i jego odczuć, na które wpływają również: barwny, emocjonalny język i liczne epitety. Wyszukane, poetyckie metafory zestawiono z kolokwializmami i opisami obozowego okrucieństwa, co daje wrażenie, jakby były ostatnim tchnieniem człowieczeństwa i próbą zaklinania rzeczywistości.

Opisy otoczenia zostały płynnie wkomponowane w narrację, przez co stanowią dobre tło dla opowieści. Nie przytłaczają czytelnika, lecz dostarczają niezbędnych informacji i pomagają pobudzić wyobraźnię. Kluczowe są także retrospekcje głównej postaci. Dzięki nim dowiadujemy się o przeszłości bohaterów, poznajemy ich losy. Pozwalają wgłębić się w historyczne tło. Kreślą sytuację Romów przed wybuchem II wojny światowej, dostarczając wiedzy niezbędnej do tego, by zrozumieć późniejsze wydarzenia opisane w książce – to ważne szczególnie dla tych, którzy nie interesują się historią. Poza personaliami dzieci Helene Hanneman i jej męża, wszystkie inne dane są prawdziwe. Opowieść jest rekonstrukcją życia głównej bohaterki, która powstała na podstawie opowieści jednego z hiszpańskich Romów, a także wielu książek i dzienników dotyczących zagłady Romów i obozu Auschwitz-Birkenau – autor wymienia je w podziękowaniach, co pokazuje ile trudu włożył w swoje dzieło, by nadać mu finalną formę.

„Przestajemy istnieć, jeśli nie ma na tym świecie nikogo, kto by nas kochał”.

Dla Helene miłość była niezwykłą siłą unoszącą ją poza kolczaste ogrodzenie Auschwitz-Birkenau. Pomimo codziennej walki o los swoich i obozowych dzieci, karmiona cierpieniem i strachem, stanowiła ostoję dla bliskich. Nawet w swojej katordze widziała sens: „Wreszcie zaczęłam rozumieć, dlaczego los skierował mnie do Auschwitz, wydarzenia zaczęły nabierać nieco sensu. To, że rozdzielono mnie z mężem, tamte pierwsze okropne kilka dni – może to wszystko nie pójdzie na marne. Teraz będę mogła wnieść nieco nadziei do cygańskiego obozu w Birkenau. Utrzymać przy życiu tyle dzieci, ile się tylko da, dopóki ta straszna wojna się nie skończy”. Jej postawa i siła z pewnością zasługują na to, by świat usłyszał o Helene Hanneman, kobiecie, która od maja 1943 do sierpnia 1944 roku, prowadząc przedszkole, walczyła o każdy dzień życia dla najmłodszych więźniów Auschwitz-Birkenau. Książka adresowana jest nie tyle do pasjonatów historii, ile do tak zwanych zwykłych ludzi – zdecydowanie ją wszystkim polecam.

Mario Escobar: „Kołysanka z Auschwitz”. Z języka hiszpańskiego przełożyła Patrycja Zarańska (tytuł oryginału – Canción de cuna de Auschwitz). Wydawnictwo Kobiece, Białystok 2019.


Recenzja przygotowana na zajęciach z warsztatu publicystyki kulturalnej na kierunku Dziennikarstwo i Komunikacja Społeczna prowadzonych przez dra Bogusława Wróblewskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *