Przez ponad dekadę towarzyszyły nam historie superbohaterów Marvela, które żarliwie śledziliśmy, ale niestety nic nie może trwać wiecznie. 24 kwietnia odbyła się premiera „Endgame” – czyli wyczekiwanego końca Avengersów. Ostateczna rozgrywka słynnych bohaterów Avengers bez wątpienia podbiła serca widzów.

Akcja filmu rozpoczyna się kilka chwil po starciu z Thanosem, a zarazem użyciu przez niego Kamieni Nieskończoności. Bracia Russo dokładnie zaprezentowali świat po unicestwieniu połowy życia we Wszechświecie. Przedstawione zostają również postawy Avengersów i ich często skrajne sposoby na radzenie sobie z klęską. Gdy wydaje się nam, że nie ma już ratunku, jak to zwykle bywa, nadciąga nadzieja w postaci Ant-Mana. Oszust Scott Lang zmienia poglądy bohaterów na obecną sytuację, a Kapitan Ameryka łączy wszystkich Avengersów, by znów ocalić losy świata.

Ostateczna walka, jaką stoczyli nasi bohaterowie, jest kwintesencją MCU. Dynamika, nagłe zwroty akcji, wielobarwność, siła, złość, przerażenie, braterstwo- to tylko niektóre z wielu możliwych określeń tego starcia, którego nie sposób oglądać spokojnie. Kumulacja wszystkich bohaterów Marvela dodaje potęgi Avengersom. Widz ma wrażenie, że kamera jest niemalże wszędzie, a cała walka trwa zaledwie chwilę.

Cała seria zaczyna się i kończy niemal w tych samych słowach: „I am Iron Man.” Później już wiemy, że jedna z najpiękniejszych historii popkultury właśnie dobiega końca, pozostawiając nas z ogromną pustką. Po napisach nie ma już żadnych scen, co chwyta jeszcze bardziej za serca i utwierdza w tym, że to definitywny koniec. Pomimo tego, według mnie jest to szczęśliwe zakończenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *