„Jeden ksiądz, drugi, dwa pomniki…”

Mimo, że minęły dopiero trzy dni od premiery najnowszego filmu Tomasza Sekielskiego „Tylko nie mów nikomu”, to powoli widoczne stają się jego efekty. Na czym więc polega jego fenomen, o ile można tak w ogóle powiedzieć?

Tomasz Sekielski to czołowy polski dziennikarz — dokumentalista. Dał się poznać jako osoba, która za wszelką cenę chce odkryć prawdę. Jest autorem filmu „Władcy marionetek”, w którym stara się odpowiedzieć na pytanie: „czy politycy kłamią?” oraz prowadzącym program „Teoria spisku”, gdzie wyjaśniał wydarzenia z historii Polski do dziś owiane tajemnicą. Przez ostatnie dni jego nazwisko znów jest wymieniane za sprawą kolejnego filmu, tym razem o pedofiliiwśród polskich księży.

Od samego początku jestem w niewielkim szoku, widząc ilu młodych ludzi przejęło się tematem pedofilii poruszanym w filmie Sekielskiego. Dziś, we wtorek, czyli trzy dni po premierze, liczba jego wyświetleń na Youtube przekracza już jedenaście milionów. Jest to coś niewiarygodnego, a trzeba dodać, że nowych widzów przybywa z każdą godziną.

W poniedziałek około południa znalazłem się na Wydziale Politologii UMCS. Usiadłem na małym podeście przed salą i czekałem na kolejne zajęcia. Po chwili usiadł obok mnie Patryk Bukała — starosta roku i zapytał: „oglądałeś?”. Odpowiedź była oczywiście twierdząca.

Zapytałem więc o jego przemyślenia dotyczące filmu. — …to przede wszystkim dokument, który powstał dzięki wielkiej odwadze osób, które zdecydowały się na opowiedzenie swoich historii. Nie uważam, że musi się on podobać, ale na pewno powinno się go obejrzeć i zastanowić się nad samym problemem, który jest bardzo emocjonujący, kontrowersyjny i ważny. Na pewno na pochwałę zasługują realizacja i starania Sekielskiego, bo w ich wyniku coś się już zmieniło — jeden ksiądz, drugi, dwa pomniki….

Jak widać, ten temat wśród młodzieży nie jest obcy. W tamtej chwili postanowiłem przyjrzeć się różnym opiniom oraz sam wysnuć pewne wnioski. Podszedłem więc do swojego kolegi redakcyjnego, Kacpra Króla i zapytałem o to samo. — „Tylko nie mów nikomu” to mocny dokument, który bez wątpienia jest potrzebny, aby zwrócić uwagę na problem pedofilii w Kościele. Można powiedzieć, że czekaliśmy na coś takiego 30 lat, bo przecież już wtedy księża krzywdzili swoje ofiary, a biskupi próbowali utajnić przestępstwa.

Rzeczywiście, przedstawione w dokumencie historie sięgają czasów, gdy w Polsce panował  system komunistyczny. Ukazuje to jeszcze silniej ten problem, ponieważ wtedy Kościół był uważany za ostoję prawdy i wolności, a przede wszystkim nadzieję na obalenie systemu. Przecież do dziś trwa kult takich osób jak Jerzy Popiełuszko, Stefan Wyszyński czy jeszcze wtedy Karol Wojtyła, które zasłynęły swoim oporem w stronę władzy. Dlatego mocniej boli to, że w ostatnią sobotę upadł ten mit kościoła.

— Nie możemy pozwolić na to, aby ksiądz, który powinien być wzorem, po zrobieniu czegoś tak obrzydliwego dzieciom nadal bezkarnie odprawiał msze święte — mówi dalej Kacper. W filmie jest mowa o księdzu, który odsiedział w więźniu siedem lat oraz dostał sądowy zakaz pracy z dziećmi. Ukryte kamery jednak nagrały go odprawiającego mszę rekolekcyjną, podczas której zaprosił pod ołtarz małe dzieci obecne na liturgii. Sekielski udał się więc z nagraniem do organizatora rekolekcji i usłyszał bulwersującą odpowiedź: „To jest mój dom, mój kościół i mogę zapraszać kogo chcę”.

Słuchając wypowiedzi hierarchów kościelnych na temat filmu, jak i samej pedofili, na myśl nasuwa się jedno słowo: pycha. Bo jak inaczej można nazwać reakcję arcybiskupa gnieźnieńskiego Sławoja Leszka Głódzia, który na pytanie, czy widział już film odpowiedział: „Nie oglądam byle czego”. — Kultura dyskusji najwidoczniej arcybiskupa nie dotyczy — ale to nie najważniejsze — skomentował Patryk. Zdarzają się jednak takie głosy jak ten Prymasa Polski — Wojciecha Polaka, przy których nie można przejść obojętnie.  — Jestem głęboko poruszony tym, co zobaczyłem w filmie Pana Sekielskiego. Ogromne cierpienie osób skrzywdzonych budzi ból i wstyd. Dziękuje wszystkim, którzy mają odwagę opowiedzieć o swoim cierpieniu. Przepraszam za każdą ranę zadaną przez ludzi Kościoła.

Zaskakująca jest również reakcja księży mariawitów, którzy są odpowiedzialni między innymi za słynny już pomnik w Licheniu. Na nim bowiem znajdują się dwie osoby: św. Jan Paweł II oraz klęczący przed nim ks. Eugeniusz Makulski. W „Tylko nie mów nikomu” Tomasz Sekielski odczytuje list pewnego chłopaka, który w młodości miał być gwałcony przez wspomnianego wyżej kustosza Bazyliki w Licheniu. Mariawici postanowili więc zasłonić ten pomnik białym płótnem, a rzecznik oznajmił, że „decyzja o jego dalszym losie zostanie podjęta w najbliższej przyszłości”.

To nie jedyny ślad, jaki zostawia po sobie ten film. Rząd oznajmił właśnie, że na najbliższym posiedzeniu sejmu rozpatrywane będą zmiany w kodeksie karnym. Chodzi o podwyższenie wieku ochrony prawnokarnej dzieci do lat 16 oraz podwyższenie górnej granicy kar za pedofilię do lat 30. — Każde zwyrodniałe, okrutne, bestialskie przestępstwo, na czele z pedofilią będzie jeszcze bardziej surowo napiętnowane, niż jest obecnie — zapowiada premier Mateusz Morawiecki. Z ust przedstawicieli partii rządzącej brakuje jednak odniesień do filmu Sekielskiego oraz samego zaznaczenia, że problem pedofilii wśród polskich księży jest naprawdę poważny. Bez tego wszystko inne się rozmywa.

Od kilku dni wysłuchuję opinii znajomych odnośnie filmu „Tylko nie mów nikomu”. Każdy z nich na poważnie przejął się przedstawionym problemem i próbuje na własną rękę poukładać sobie to wszystko w głowie. Jestem zaskoczony tą sytuacją, gdyż może się okazać, że to nasze pokolenie będzie musiało naprawić wszystkie popełnione aktualnie grzechy. Niemniej jednak mam nadzieję, że film Tomasza Sekielskiego rozpocznie tą machinę wydarzeń, które pozwolą choć na chwilę dać wytchnienie osobom skrzywdzonym w przeszłości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *