. Sport

Kielce w najlepszej czwórce w Europie

Fot. z Pixabay

Nie milkną echa niedzielnego pojedynku rewanżowego między francuskim PSG, a polskim PGE Vive Kielce w ćwierćfinale Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych. Mimo, że ten mecz podopieczni Talanta Dujszebajewa przegrali i to dość wysoko, to właśnie oni zameldowali się w Final Four rozgrywek, które odbędzie się w pierwszych dniach czerwca w Koloni.

„Mistrzowie Polski uciszyli halę Stade Pierre de Coubertin” – tak można było dziś przeczytać w katalońskim „Sport”. Jednak nie tylko hiszpańskie dzienniki poświęcały sporo miejsca wyczynowi klubu z Hali Legionów. Robiły to między innymi niemiecki „Bild” czy też Węgierski „Nemzeti Sport”. I rzeczywiście, obok takiego wyczynu nie można przejść bez słowa.

Była 55 minuta niedzielnego pojedynku. PSG, niesione dopingiem kibiców, którzy szczelnie wypełnili paryską halę, naciera z kolejnym atakiem. Od samego początku grają mądrze, szybko i przede wszystkim skutecznie, o czym świadczyło siedmiobramkowe prowadzenie do przerwy. Piłka w tym momencie trafia w ręce Remiliego, który zbiega z prawego półskrzydła do środka i po wyskoku rzuca na bramkę. Tak pada 34. gol dla gospodarzy, których przewaga wzrasta do jedenastu trafień. Oznacza to, że gdyby spotkanie skończyło się w tym momencie, to Paryżanie cieszyliby się z awansu do najlepszej czwórki.

Dlaczego? Przed tygodniem PGE Vive Kielce sprawiło ogromną niespodziankę i pokonali u siebie Francuzów 34:24. W fazie pucharowej Ligi Mistrzów gra się systemem: mecz – rewanż, a o awansie decyduje większa liczba rzuconych bramek w dwumeczu. Wynik w Polsce oznaczał więc, że Paryżanom do awansu potrzebne było zwycięstwo różnicą co najmniej jedenastu trafień.

Lecz od 56 minuty PSG wyglądało tak, jakby zapomnieli jak grać w szczypiorniaka. Jeden z zawodników gospodarzy popełnił faul w ataku, przez co Vive mogło wyprowadzić kontratak. Piłkę przejął Alex Dujszebajew, który popisał się indywidualną akcją, po której padła bramka. Przy nabiegu brutalnie pchnął go Miken Hansem, za co wyleciał z boiska i Kielczanie grali w przewadze jednego zawodnika.

Kolejne minuty przyniosły jeszcze więcej błędów indywidualnych gospodarzy, które skrupulatnie wykorzystywali gracze przyjezdnych. Na kilkadziesiąt sekund przed końcem, Białorusin Kulesh rzucił kolejną bramkę, a przewaga PSG stopniała do ośmiu trafień. Oznaczało to, że nic nie wydrze już Kielczanom awansu i że spokojnie mogą dograć końcówkę. Ostatecznie przegrali to spotkanie 35:26, lecz po końcowej syrenie mogli zacząć świętować.

Sukces Vive jest tym większy, że PSG od samego początku było uważane za głównego faworyta rozgrywek. To właśnie tu grają takie gwiazdy europejskiego handballu jak francuscy bracia Karabatic wraz z Abalo, Duńczyk Hansen czy Szwed Ekhdal. Poza tym klub, podobnie jak sekcja piłkarska, od 2011 r. jest we władaniu Katarskiego biznesmena, Nassera bin Ghanim Al-Khelaifiego, który uczynił go jednym z najdroższych na świecie.

Vive po raz czwarty w historii awansowało do Final Four Ligi Mistrzów. Za każdym razem stawali na podium tych rozgrywek, a największy sukces osiągnęli w 2016 r., kiedy w finale pokonali po karnych mistrza Węgier. W tym roku w Kolonii ich rywalami będzie Barcelona, Veszprem lub Vardar Skopje. Losowanie półfinałów już 7 maja.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *