Zwierzęcy The Walking Dead

fot. Jim Nix - https://www.flickr.com/

Pochowałam kiedyś chomika i teraz nie mogę zasnąć. Oczywiście wyolbrzymiając całą sytuację, możemy się tutaj troszkę pośmiać. I tak też było na Smętarzu dla zwierzaków – remake’u powieści Stephena Kinga. Książki nie czytałam, nie jestem fanką takiej literatury, więc moja ocena będzie zawierała tylko i wyłącznie uwagi dotyczące filmu.

Film zaczyna się dość przyjemnie, kamera płynnie ukazuje widoki leśne, by za chwilę znaleźć się w samochodzie rodziny Creedów. Brzmi złudnie podobnie do początku Lśnienia Kubricka, prawda? Ale między tymi filmami jest przepaść, bo poza początkiem porównanie się kończy. Rodzina przeprowadza się z Bostonu do wiejskiego Maine. Ich dom jest otoczony lasami, które kryją w sobie pewne tajemnice. Dziewięcioletnia Ellie Creed – córka Luisa i Rachel, przypadkiem staje się świadkiem rytuału pochowania dzika przez dzieci w maskach zwierząt, całkiem normalny widok i całkiem normalne zabawy dzieci. Pojawia się lekki niepokój. Ciekawska Ellie udaje się na cmentarz zwierząt, gdzie poznaje swojego podstarzałego sąsiada Juda, który wprowadza rodzinę Creedów w tajemniczą historię, jaką kryją za sobą lasy Maine. Śmierć przynosi nowe rozwiązania, a las staje się pomocny i zgubny.

Smętarz dla zwierzaków zachowany jest w zimnych barwach, co nadaje klimatu całemu filmowi. Kadry wypełnione ciszą i pojedynczymi dźwiękami zgrabnie oddziałują na ludzkie zmysły. Nie otrzymaliśmy przerażającej muzyki niczym z Lśnienia, tutaj była ona ledwie słyszalna. Zabrakło mi tych dźwięków z pogranicza groteski Pendereckiego, to jeszcze bardziej sprawiałoby, że chciałabym schować się głębiej w fotelu. Oczywiście musiała pojawić się mgła w lesie, która nadała kiczowatego stylu.

W całej historii zabrakło mi rozwinięcia kilku wątków, które wydawały się ciekawsze od głównej fabuły. Pierwszą połowę filmu oglądało się naprawdę dobrze. Był bardzo przewidywalny, ale zdarzały się sceny, które osobiście mnie zaskoczyły. Nie spodziewałam się takich rozwiązań. Samo zakończenie natomiast to jakieś nieporozumienie.

Dziękujemy kinu Cinema City za umożliwienie obejrzenia seansu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *