https://halfalive.co/

 

Nie są znani, no może troszeczkę, bo około rok temu zyskali milionowe odsłony do swojej piosenki „still feel”, a właściwie do teledysku nagranego w studiu, które prawdopodobnie pamiętacie z filmu „Mroczny Rycerz powstaje”,  czy też piosenki Lady Gagi do „Bad Romance” (dla ciekawskich to Popsicle LA Architectural Warehouse Space).

 

 

Wiele osób, gdy słyszy ich po raz pierwszy twierdzi, że to styl czegoś, co już istnieje, a mianowicie Twenty One Pilots, ale wystarczy odsłuchać raz jeszcze, aby przekonać się, że ci panowie oferują nam coś zupełnie innego, unikatowego.

To tylko trzech młodych muzyków i chociaż powyższy teledysk potrafi magią kina namieszać i sprawić, że pomyślicie inaczej to musicie uwierzyć, że wszystkie dodatkowe osoby są tancerzami. Dokładnie ci sami tancerze stale współpracują przy kolejnych produkcjach half•alive, dzięki czemu kilka miesięcy po premierze piosenki udało im się wystąpić w słynnym programie amerykańskiej telewizji – Jimmy Kimmel Live – jak na tak młody zespół jest to wielkie osiagnięcie, a dla choreografów niezwykła szansa na zdobycie popularności.

Przechodząc do meritum – zespół pochwalił się nową piosenką. 13 czerwca 2019, godziny wieczorne, platforma YouTube. Pod filmem czekającym na premierę są już setki komentarzy i łapek w górę od fanów, którzy doskonale wiedzą, że zespół nie zawiedzie nowym singlem.

 

 

Sądząc po pozytywnych reakcjach, faktycznie, half•alive podołali. Zaczynając od samego teledysku jako utworu audiowizualnego: estetyka jak zwykle na najwyższym poziomie, scenograficznie dopasowany każdy detal. Ba! Scenografia nawet ma choreografię… To jeden z wielu przemiłych elementów układanki stworzonej przez reżysera. Warto zwrócić również uwagę na rolę oświetlenia, która w doskonały sposób pokazuje upływ czasu oraz ciepło/zimno zmieniającego się nastroju postaci. Ostatnim już „smaczkiem” jest okno, które przemienia się w kolejne pomieszczenie – w przeszłość. Jest oknem, przez które patrzymy w tył, czyli kolejne sprytne rozwiązanie. Sam teledysk opowiada historię porzuconej kobiety, która krok po kroku wraz z odczytywaniem kolejnych listów zbliża się do poznania prawdy. Ściany, które przesuwają sie ku środkowi i zmniejszają przestrzeń przeżywania, oddają wewnętrzne uczucia naszej bohaterki. Znany wam jest nieprzyjemny ucisk w gardle, gdy odkrywacie nowe fakty ściśle wiążące się z waszą osobą? To prawdopodobnie czuje nasza tańcząca w kadrze dziewczyna. Dodatkowo sama fabuła sprawia wrażenie autentycznej. Na myśl nasuwa się pomysł, że jest to prawdziwa historia rodzinna jednego z muzyków. Opisywanie głębszych zależności mija się z celem. Najlepiej będzie, jeżeli sami zdecydujecie się sprawdzić, czy coś was urzeka w tym utworze.

Kolejnym ważnym aspektem (już nie wizualnym!) jest tekst piosenki oraz to, w jaki sposób jest nam serwowany. Na pierwszy rzut ucha wydaje się zwykłą, energiczną, radosną piosenką. Rytm utrzymany idealnie, nuty wręcz gonią, podobnie słowa, które słyszymy.  Dla zwykłego słuchacza to oczywiste, ale dla osoby, która wybiera się na koncert i pragnie go w całości prześpiewać „ramię w ramię” z artystą to już nie wystarczy. Autorka tego tekstu jest taka osobą i dzięki natychmiastowej chęci nauczenia się słów oraz odtwarzania ich do melodii odkryła pewną niesamowitą cechę wokalu w tym zespole. Płynność przechodzenia słów, która jest poza rytmem, ale jednocześnie go nie zakłóca. Tak wygląda opis przeżycia dźwiękowego kogoś, kto nie miał styczności ze szkołą muzyczną.

Każde słowo zaczyna i kończy się w niewiadomym i nielogicznym miejscu. Słowa są przeciągne w typowy dla Josha Taylora sposób, który w połączeniu z barwą jego głosu tworzy idealny muzyczny obrazek. Jest to niezwykła przypadłość, która prawdopodobnie powoduje, że każda piosenka (a jest ich zaledwie sześć!) jest zupełnie inna.

Jeżeli chodzi o samą treść to można zauważyć kolejną interesującą wartość. Wydaje się, że prawie zawsze tekst przechodzi metamorfozę i mimo refrenów dostrzec można drobne różnice, często w pauzach czy jednym słowie. Tym sposobem, jak to u (piosenko)pisarzy bywa, dostajemy dobrą radę lub możliwość współprzeżywania konkretnych uczuć (tekst znajdziecie tutaj: https://genius.com/Halfalive-runaway-lyrics).

Jeżeli jesteście zainteresowani twórczością half•alive to koniecznie odwiedźcie ich kanał na YouTube lub Spotify. Do nabycia są również bilety na ich koncert, który już w listopadzie będzie miał miejsce w Warszawie.

Do usłyszenia!

 

By Agata Mikrut

Studentka produkcji medialnej, UMCS

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *