Wyszedł na ulicę, by codziennie poznawać nową osobę. W ciągu roku podszedł do 472 osób. O projekcie Tysiąc Nowych Twarzy opowiada nam jego twórca, Michał Wawrzyniak.


Ostatnio minął rok, odkąd zacząłeś projekt Tysiąc Nowych Twarzy. Jaki był Michał Wawrzyniak wtedy, a jaki jest dzisiaj?

Mogę powiedzieć, że różnica jest naprawdę duża. Chciałem początkowo pracować nad pewnością siebie, co się udało, ale ostatecznie zyskałem znacznie więcej. Każdy człowiek to nauka. To doświadczenie dało mi inny pogląd na drugą osobę, zrozumienie, dlaczego zachowuje się tak, a nie inaczej. Wypracowałem w sobie dużo wyrozumiałości, empatii i wrażliwości.

Teraz na pewno jestem takim Michałem, który patrzy na negatywne rzeczy z perspektywy problemu drugiego człowieka i chęci pomocy mu.

 

Wróćmy do początków. Kiedy narodził się pomysł projektu Tysiąc Nowych Twarzy?

Zawsze miałem umysł małego dziecka. Byłem ciekawy tego, kim jest człowiek, który przechodzi obok. Kochałem i wciąż kocham poznawać ludzi. W końcu, pół roku przed rozpoczęciem projektu, po spotkaniu z właścicielem jednej firmy, który powiedział, że pomoże mi stworzyć portal, wyszedłem na ulicę.

 

Jakie uczucia towarzyszyły ci przed tym pierwszym wyjściem na ulicę?

Na pewno strach, niepewność, wątpliwości. Wyszedłem z pracy, zobaczyłem pierwszego człowieka i powiedziałem sobie, że to właśnie ta osoba.

 

Jak wyglądały kolejne dni projektu?

Pierwszy tydzień był trudny. Pewność siebie buduje się powoli. Nie mogłem odpuścić żadnego dnia, bo zaprzepaściłbym to, co tak mozolnie buduję. Minął tydzień, miesiąc, drugi miesiąc i właściwie poznawanie ludzi stało się naturalną częścią dnia. Strach zupełnie przeszedł po ponad pół roku. Każda nieudana próba była lekcją i wzmacniała jednocześnie.

Żeby przestać się bać, trzeba robić to, czego się boimy. 

 

Wspominasz dość często o tym strachu na swojej stronie. Kiedy pomyślałeś, że przez ten projekt również inni mogą przełamywać swoje bariery?

Właściwie od początku zauważyłem, jak dużą potrzebę rozmowy z drugim człowiekiem mają ludzie, ale chyba takim punktem zwrotnym było spotkanie jednej dziewczyny po równym miesiącu od początku projektu. Dwunastego listopada poszliśmy razem coś zjeść. Dziewczyna popłakała się ze szczęścia na tym spotkaniu, jej reakcja była takim zapalnikiem do tego, że to może pomóc ludziom na całym świecie, a nie tylko mi. Tydzień później spotkałem tę samą dziewczynę, która powiedziała mi, że zaczęła poznawać ludzi w ten sam sposób, co ja i jest bardzo szczęśliwa.

 

Jakie inne spotkania najbardziej utkwiły ci w pamięci?

Oj, takich spotkań było bardzo dużo. Nie raz ludzie z ulicy zaprosili mnie do domu. Spotkania po pięć, sześć czy nawet siedem godzin. Spotkanie z dziewczyną, która zaprosiła mnie potem na studniówkę. Chłopak, który dał mi dwa bilety do teatru. Dziewczyna, z którą następnego dnia poszedłem na chrzciny jako osoba towarzysząca. Rozmowa z nieznajomą do trzeciej w nocy. Chłopak, który otworzył się przede mną. Dziewczyna, która tak bardzo chciała porozmawiać, ale wsiadała do taksówki, więc powiedziała, żeby wsiąść razem z nią.

Takich wspaniałych ludzi było masa.

Kocham to robić i wiele wspomnień tkwi silnie w mojej pamięci. Spotykam ludzi na ulicy jeszcze raz i po pół roku, dokładnie mówię, kiedy się spotkaliśmy, jak mieli na imię, marzenia i drobne szczegóły, którymi się podzielili.

 

Mówisz o tych pięknych chwilach, wspaniałych ludziach. Początki były trudne a czy gdzieś w trakcie projektu, gdy już z większą łatwością podchodziłeś do ludzi, pojawił się kryzys?

Jasne, były momenty, w których intensywność spotkań była duża. Podchodziłem do losowej osoby na ulicy, a  ta rozmawiała ze mną dwie, trzy godziny. W maju miałem urodziny, przyjechali do mnie znajomy z drugiego końca Europy i koleżanka z Krakowa. Oprócz intensywności spotkań było jeszcze dużo wiadomości. To mnie męczyło, ale po chwili odpoczynku przechodziło.

Za każdym razem było mi trudno zebrać się w sobie. Wszystko jednak mijało, kiedy już zaczynałem rozmowę z nową osobą.

 

A poznałeś ich już 365! Z ponad 40 różnych krajów. Dostrzegasz kulturowe różnice pomiędzy osobami z różnych państw?

Zdecydowanie ludzie, którzy pochodzą z krajów bliżej równika, gdzie jest cieplej, mają większą otwartość na innych. Spędzają więcej czasu na zewnątrz z innymi ludźmi. Im zimniej na zewnątrz, tym ludzie bardziej spieszą się do domu i mniej się socjalizują. Na przykład w Finlandii panuje bardzo mała otwartość. Poza tym ludzie, którzy są z zagranicy, poświęcali mi średnio dwa razy więcej czasu. Ktoś, kto jest nowy w mieście, ma mniej znajomych, chętniej szuka nowych kontaktów.

 

Na pewno takie spotkania wiele cię nauczyły.  Czeka cię jeszcze wiele, w końcu masz poznać tysiąc nowych osób. Z jakim nastawieniem rozpoczynasz kolejny etap tej przygody?

Wcześniej chciałem pokazać, że do poznania nowej osoby nie jest ważny czas, bo pytałem również ludzi o to, czy podjęliby takie samo zadanie jak ja. Większość osób mówiła, że brakuje im czasu. Ja wiem, że najważniejsze są chęci, bo mimo masy obowiązków znalazłem czas każdego dnia. Teraz planuję poznawać ludzi wtedy, kiedy będę miał minimum dwie, trzy godziny zapasu, by móc zwiększać cały czas jakość spotkań.

 

Planujesz też, by inni ludzie również spróbowali sił w tym projekcie. Ma powstać osobny serwis. Możesz powiedzieć coś więcej na ten temat?

Jasne. Chciałbym, żeby ludzie, chociaż w małej części, zrozumieli to, czego ja się nauczyłem. Jestem w trakcie tworzenia serwisu, znalazłem sponsorów, ludzi, z którymi razem współtworzymy portal. Chciałbym, żeby nie było tam komentarzy, polubień, pięknych instagramowych zdjęć, ale żeby wartością dla człowieka był właśnie drugi człowiek. Planuję uwzględnić zadania angażujące ludzi. Poznaj dwie osoby dziennie, spędź z kimś minimum godzinę, idź z kimś na herbatę, poznaj kogoś z psem, spotkaj się z kimś ponownie, i tym podobnie. Dodatkowo planuję opaski dla ludzi z projektu. Widząc osobę z opaską w pociągu, tramwaju, na mieście można podejść do tej osoby i wiadomo, że jest to otwarta osoba, która chce dać się również poznać.

 

Jakich rad udzieliłbyś więc osobom, które boją się uczynić pierwszego kroku w poznaniu drugiej osoby?

Ludzie są naprawdę otwarci i chętnie dzielą się swoim życiem. Trzeba tylko umieć ich wysłuchać. Na średnio dziesięć dni, dziewięć z nich to sukces. Dobrze jest zacząć rozmowę, przedstawiając ją właśnie z perspektywy projektu, w którym chodzi o pytania do drugiego człowieka, o jego zainteresowania, marzenia, plany. W ten sposób osoby bardziej się otwierają.

 

Mam nadzieję, że Twój projekt dalej będzie się tak dobrze rozwijał. Życzę Ci powodzenia! Dziękuję za rozmowę!

Dziękuje serdecznie.

 

By Anna Marek

Dobra muzyka, humor i długi spacer. Kontakt: anna.marek.jk@gmail.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *