Kultura Recenzja

Czy zasługuje na Oscara? Recenzja filmu „Boże Ciało”

Polski kandydat do Oscara – jak to pięknie brzmi! Jan Komasa – twórca filmów takich jak „Sala samobójców” czy też „Miasto 44” , staje przed swoją życiową szansą. Film „Boże Ciało” zachwycił krytyków, jak i widzów. Mało tego, trwają negocjacje w sprawie wykupienia praw do filmu, przez „tajemniczego amerykańskiego reżysera” , który widzi w nim potencjał na… ośmioodcinkowy serial na platformie internetowej. „Boże Ciało” na Netflixie? Niewykluczone!

Ale najpierw odpowiedzmy sobie na pytanie o czym właściwie jest ten film. Dzieło Komasy opowiada historię Daniela, bardzo wierzącego chłopaka z poprawczaka, który po zwolnieniu z zakładu, zaczyna udawać księdza w miasteczku, w którym miał pracować w pobliskiej stolarni. Tyle dowiadujemy się z trailerów, które dodają do tego opisu parę scen miłosnych oraz scen rodem z kina akcji.

Olbrzymie wrażenie na mnie zrobiła atmosfera panująca w filmie. Dosyć łatwo jest się w nią wczuć i wsiąknąć na dłużej. Muszę przyznać, że 2 godziny seansu przeminęły tak szybko, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Atmosfera całego filmu jest dosyć ciężka – co może być zarówno jego plusem, jak i minusem. O tyle atmosfera w filmie jest zaskakująca, że niemalże diametralnie różni się od tego, co widzieliśmy w zwiastunach.

Wpływ na atmosferę ma oczywiście fabuła filmu, która jest nieoczywista. Nigdy nie wiadomo, co się za chwilę zdarzy, a wszelkie przewidywania zazwyczaj bywają błędne. Jedyne co mogę zdradzić, to że miasteczko skrywa tajemnicę, która wpływa na każdego z bohaterów. Samo miasteczko prezentuje się natomiast tak, jak w jakichś starych bajkach. Budynki przypominają te budowane w okresie międzywojennym, mimo tego, że akcja filmu dzieje się w czasach współczesnych. Ale najbardziej podobał mi się statek na lądzie. Czy to nie brzmi jak w jakiejś bajce? I to jest kolejna rzecz, która wyszła Komasie wyśmienicie – mieszanka nowoczesności z tym co było.

Skupmy się na aktorach. Główny bohater, grany przez Bartosza Bielenię wyszedł bardzo autentycznie. Daniel nie jest bohaterem oczywistym. Walczy z masą sprzeczności na zewnątrz, ale także wewnątrz samego siebie. Doskonale zagrał rolę człowieka, który niejako próbuje oszukać przeznaczenie. Jak na debiut w głównej roli wypadł świetnie.

Bardzo przyjemnie oglądało mi się Elizę Rycembel. Bardzo dobrze wypadła w roli swojej imienniczki. Na pochwałę zasługuje również Aleksandra Konieczna (kościelna), Zdzisław Werdejn (proboszcz) oraz Tomasz Ziętek (Pinczer). Każda z tych postaci była wiarygodna na ekranie – ani przez chwilę nie czuć jakiejś sztuczności czy też kreacji na siłę. Pochwalić należy całą ekipę filmową, za dobry dobór aktorów. Nie tylko do ról które wymieniłem, ale także do pozostałych (-rola wójta, księdza Tomasza i oczywiście Bonusa).

Muzyka potęguje atmosferę, wzmacnia uczucia pojawiające się podczas seansu. Podkreśla także towarzyszące głównemu bohaterowi uczucia. Dobra oprawa audiowizualna stanowi podstawę każdego filmu i cieszę się, że polskie kino idzie w dobrą stronę w tej kwestii.

Niestety nie może być aż tak kolorowo. „Boże Ciało” jest trudnym filmem, przez co zmniejsza się grono potencjalnych odbiorców. Nie jest to może duży minus, ale jednak. Podobnie jest ze wspomnianą kreacją bohaterów, która może odrzucać przez język postaci.

Uważam jednak „ Boże Ciało” za świetny film, ale czy zasługuje na Oscara? Zobaczymy, a póki co pozostaje nam wszystkim trzymać mocno kciuki za film duetu Komasa-Pacewicz.

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *