Recenzja

Co kobietom wypada, a czego nie — krótka recenzja książki „Ostre przedmioty” i parę słów o autorce

Prawdopodobnie całkiem sporo „serialomianiaków” oglądało lub chociaż raz w życiu widziało, czy też słyszało o produkcji „Sharp Objects”. Serial był emitowany przez stację HBO i zdobył nagrodę Złotego Globu, Critics’ Choice Television, Satelity oraz wiele innych nominacji.

Po przeczytaniu opisu produkcji od razu stwierdziłam, że najpierw chciałabym zabrać się za książkę, a potem ewentualnie zobaczyć ten serial. Jest to kryminał opowiadający historię pewnej dziennikarki, która przez całe życie zmaga się z demonami przeszłości. Chcąc uwolnić się od toksycznego miasta, domu i rodziny w końcu wybywa, by zrobić coś dla siebie i zapomnieć o bólu. Jej ciągłe zbywanie przeszłości nie jest tak skuteczne, tak jak mogłoby się głównej bohaterce wydawać. W pracy dostaje zadanie zbadania sprawy i napisania artykułu o brutalnej śmierci młodych dziewczynek, którw miała miejsce właśnie w jej rodzinnym miasteczku.

Gillian Flynn to amerykańska pisarka i publicystka telewizyjna. Jest autorką trzech bestsellerowych powieści kryminalnych: „Ostre przedmioty”, „Mroczny zakątek” oraz „Zaginiona dziewczyna”. Wielokrotnie była nagradzana za swoje powieści. Podobno jako dziecko spędzała masę czasu z nosem w książkach, od zawsze wiedziała, że będzie pisać. Jako dziecko była dosyć niesforną dziewczynką, mówi się, że karmiła mrówkami pająki, a sama autorka powiada, że zawsze chciała widzieć ciemne strony każdej możliwej sytuacji. W bajkach bardziej fascynowały ją czarownice niż piękne, bogate księżniczki i pytania o motywy tych postaci, dlaczego robią tak straszne, podłe rzeczy, co je do tego stanu naprawdę sprowadziło.

Jak wcześniej wspomniałam, akcja rozgrywa się w Wind Gap, gdzie dochodzi do dwóch morderstw małych dziewczynek, a główna bohaterka — Camille Preaker musi zmierzyć się z przeszłością i nienawiścią bijącą do tego miasta, ponieważ ma za zadanie opisać śledztwo nad tą sprawą. Powracają wspomnienia o jej zmarłej siostrze, zarówno jak jej myśli o okaleczeniu się, bliznach i apodyktycznej matce kontrolującej każdą, nawet tę najmniejszą sprawę w miasteczku. Śledzi każdy krok swojej najstarszej córki, co z czasem przyprawia czytelników o dreszcze.
Autorka kryminału w jednym z wywiadów przyznała, że pisząc właśnie tę książkę, chciała się przeciwstawić pewnym normom, które są często narzucane na kobiety czy dziewczynki. Chodzi tu o postrzeganie, w jaki sposób one powinny się zachowywać według społeczeństwa, a jak naprawdę chcą to robić i jak czują siebie w tym świecie. To pchnęło Gillian w stronę pisania. Pewne utarte powiedzenie, że kobiety muszą być miłe, pomocne i wrażliwe, zostaje zupełnie rozwiane. Dostajemy porcję nowych bohaterek z własnymi, nietuzinkowymi historiami, charakterami. Główna postać, Camille, od dawna boryka się z problemami natury psychicznej, ale nie tylko. By załagodzić ból pozostawiony przez dosyć tajemniczą śmierć siostry, znęcanie się nad nią przez matkę oraz po okropnie fałszywym środowisku, w jakim się kiedyś obracała, całymi dniami ucieka w stronę alkoholu oraz leków. Jest wręcz zepsuta, gnije od środka. Ciekawe jednak jest to, że pomimo tak wielu trudności, nadal robi wszystko dla swojej pracy, chce odkryć prawdę — kto jest zabójcą, chociaż każdy krok w przód niszczy ją coraz mocniej. I to właściwie uznałam za coś godnego podziwu. Jakby rozwiązanie tej sprawy stanowiło dla Preaker klucz do drzwi, za którymi zdoła zamknąć całą swoją przeszłość. Gdy większość głównych, damskich bohaterek w kryminałach znacząco potrafi mnie zirytować, tak poczynania Camille czyta się z ciągłą ciekawością i chęcią na coś większego. Muszę przyznać, że łatwo było zbyć czytelników z tropu zabójcy. Od samego początku miałam swój typ, który na sam koniec został prawie potwierdzony. Jednak jak to mówią, prawie robi wielką różnicę. Pomimo, że sama końcówka bardzo mnie zaskoczyła i nawet czytając tę książkę kolejny raz, nigdy bym nie wyznaczyła tej osoby na mordercę, to zakończenie mnie niestety lekko zawiodło. Przez większość czasu cały przebieg wydarzeń trzymał nas, czytelników, w ciągłym napięciu, a dochodząc do końca powieści zaczęło tego dobrego ducha tam brakować.

Podobno każdą książkę opłaca się przeczytać, nawet tylko dlatego, by dowiedzieć się, że to nie było jednak dla nas. Moim zdaniem „Ostre przedmioty” autorstwa Gillian Flynn są kryminałem po który warto sięgnąć. Trzeba przyznać, że momentami potrafiło zrobić się naprawdę odrażająco, można było odczuć tę atmosferę niesamowicie wypełnioną niepokojem, ale o to w tym wszystkim w końcu chodzi. Autorka poddaje swoje bohaterki i bohaterów bardzo ciekawym zabiegom, przez co ciężko przewidzieć co stanie się dalej, jak finalnie postąpią. Z wielu komentarzy internautów wynika, że w serialu zostało pominięte wiele wątków, przez co jednak naprawdę cieszę się, że najpierw zaczęłam poznawać tę historię za pomocą książki i również wam polecam to uczynić.

Na koniec podrzucam kilka cytatów oraz zwiastun serialu. Miłego czytania i oglądania!

  • „- Camille? – jej cichy dziewczęcy głos brzmiał niepewnie — Wiesz, jak ludzie mówią czasem, że muszą się ranić, bo w przeciwnym razie ogarnęłoby ich odrętwienie i niczego by nie czuli? – Yhm. – A co, jeżeli jest na odwrót? – szepnęła Amma. – Jeżeli musisz się ranić, bo to takie wspaniałe uczucie? Jakbyś czuła mrowienie, jakby ktoś ukrył włącznik pod twoją skórą. I nic nie jest w stanie go wyłączyć prócz zadawania ran. Co to oznacza?”

 

  • „Kiedy ktoś umiera, staje się doskonały.”

  • „Zazwyczaj nie czuje tego, że jestem. Tak jakby mógł mnie zdmuchnąć jeden ciepły powiew wiatru i znikłabym na zawsze, nie pozostawiając po sobie nawet odprysku z paznokcia.”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *