O debiutach pamięta się długo. Te dobre wspomina się latami. O Ofelii też pewnie jeszcze wiele usłyszymy. 15 listopada ukazał się jej pierwszy album —  Ofelia.

Iga Krefft, występująca pod pseudonimem Ofelia, dała się już poznać muzycznie większej publiczności. Można jej było posłuchać między innymi na Sofar w Warszawie, czy też na Open Stage’u na Open’erze. Już wtedy artystka pokazała się z dobrej strony, prezentując część swojej twórczości. Jednak na jej debiutancką płytę trzeba było nieco poczekać.

Warto było. Ofelia to dwanaście starannie dopracowanych kawałków, w których artystka pokazuje całą siebie. To bardzo osobisty album. Słychać to zarówno w warstwie dźwiękowej, jak i tekstowej. Już w pierwszym utworze piosenkarka otwiera się przed swoimi słuchaczami. Wydaje mi się, że w tych słowach sprytnie zawarła to, co czuła przed wydaniem tego albumu.

Intro wprowadza w piękną podróż. Kolejne utwory zapewniają różnorodność emocjonalną. Ofelia zgrabnie miesza gatunki w swoim albumie. Nie brakuje energicznych kawałków z elementami elektroniki. To również indie pop, którego wciąż brakuje na polskim rynku muzycznym. Wszystko to okraszone głosem Igi pokazuje, że artystka miała pomysł na ten album. Nie zabrakło w nim również elementów ludowych, które można usłyszeć w utworach Meteoryt i Ćma. Spokojne Paczuli z delikatnym głosem, romantyczne Dwa Słowa zestawione z energicznym Zaraz i rockową Ofelią tworzą spójną różnorodność, która niewielu artystom się udaje.

Ofelia to album wprowadzający w tajemniczy, niemal baśniowy klimat. Można odnaleźć  w nim inspiracje najlepszymi polskimi muzykami. Refren w Pejotl przywodzi na myśl Wielkie Nieba Meli Koteluk. Początek Meteorytu przypomina 4:30 Dawida Podsiadły. Pierwsze dźwięki utworu Ofelia można skojarzyć z Linoskoczkiem Skubasa. Piosenkarka stworzyła jednak swój unikalny klimat, który pozostaje ze słuchaczem na dłużej.

Artystka ma pomysł na to, co tworzy. Zadbała o swój wizerunek, stawiając kreskę pomiędzy swoją działalnością muzyczną i aktorską. Dopracowuje każdy szczegół, co można usłyszeć na płycie, jak i zobaczyć w jej teledyskach. Ofelia to przemyślany album. Z pewnością jeden z ciekawszych debiutów w tym roku w Polsce.

W sam raz na tę jesienną aurę.

 

By Anna Marek

Dobra muzyka, humor i długi spacer. Kontakt: anna.marek.jk@gmail.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *