Wywiad

„Niosę pomoc innym”

Wywiad z Jakubem Knurkiem. Z pierwszej części wywiadu dowiesz się, czym jest RKAC oraz dlaczego warto angażować się w działalność studencką i jak znajdywać na nią czas.

Nie sposób wymienić w ile projektów się już zaangażował. Mówi, że robi to, bo lubi pomagać innym i sobie. W wywiadzie  rozmawiamy z Jakubem Knurkiem, współtwórcą suplementu na kaca, szczęśliwym człowiekiem, który nie boi się sięgać po marzenia.

Źródło: archiwum własne

Jakub Knurek – społecznik zaangażowany w wiele projektów studenckich około studenckich, wolontariatów, doktorant z farmacji i współtwórca suplementu na kaca RKAC. Wieloletni członek chóru akademickiego i wiceprezes Politologicznego Koła Naukowego UMCS (w kadencji 2016/2017). Stypendysta stypendium Ministra Szkolnictwa wyższego dla studentów oraz doktorantów i wielokrotny stypendysta Stypendium Rektora. Nawiązując do tego chóru akademickiego: czy jesteś człowiekiem orkiestrą?

Jakub Knurek: To bardzo ciekawe pytanie, które trafia w samo sedno mojej działalności chóralnej, ale człowiek orkiestra kojarzy się przede wszystkim z graniem na instrumentach i mogę Ci zdradzić, że jestem multiinstrumentalistą i potrafię grać między innymi na instrumentach typu pianino czy fortepian, ale także dobrze radzę sobie na trąbce czy gitarze. W pewnym sensie można więc o mnie powiedzieć, że jestem człowiekiem orkiestrą pod kątem artystycznym. W życiu jednak bym się tak nie określił. Jestem na to zbyt zdezorganizowany.

Zbyt zdezorganizowany? Człowiek, który angażuje się w tak wiele projektów musi sobie ten czas jakoś zorganizować. W jaki sposób ty to robisz?

Synchronizacja dnia i czasu polega na tym, że przeskakuję z jednego projektu na drugi. To jest taki swoisty multitasking, który stosuję już od pierwszego roku studiów, kiedy to zaangażowałem się w wiele prac studenckich w ramach kół naukowych, a także we wspomniany przez Ciebie chór akademiki. Dzieliłem swój dzień na mini okresy dwu, trzygodzinne, w trakcie których skupiałem się na jednym konkretnym projekcie. Trzy godziny na działalność naukową, następne trzy godziny na sportową i gdy nadchodził wieczór, z radością szedłem na próbę chóru, która była dla mnie największym odpoczynkiem w trakcie całego tygodnia.

Gdzie dostrzegasz w tym brak organizacji?

Ja nie potrafiłem tych fragmentów nigdy przestrzegać. Jeżeli coś mnie zainteresowało bardziej, potrafiłem spędzić nad tym nawet cały dzień, a inne projekty przenosić np. na noc. Potrafię pracować nawet do 3 czy 4 rano.

À propos projektów, przejdźmy teraz do twojego chyba największego…

RKAC — innowacyjny lek na kaca. Dlaczego podjąłeś się właśnie takiej tematyki? Słyszałem, że było trochę w tym przypadku.

RKAC od samego początku można nazwać przypadkiem. Właściwie to już nie jest projekt, a spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Mamy osobowość prawną od maja (2019 roku, przyp. red.).

Przez wcześniejsze 2 lata był to projekt startupowy, którego prowadzenie było dla mnie przyjemnością i oderwaniem od zajęć stricte naukowych. Była to praca bardzo kreatywna, podczas której uczyłem się wielu nowych rzeczy np. z dziedziny marketingu. Musiałem nauczyć się odpowiedzialności autorskiej za swój pomysł, w którym część odkryć zostaje tajemnicą spółki.

Wszystko zaczęło się od tego, że razem z moją dziewczyną Olą pisaliśmy artykuły naukowe na temat olejów roślinnych i dotarliśmy do takiego specyficznego oleju, o którym nie mogę niestety mówić, ze względu na tajemnice spółki. Okazał się on fantastycznym remedium na kaca. Wzmocniliśmy go dodatkowymi specyfikami, które zostały naukowo potwierdzone jako składniki zapobiegające powstawaniu kaca. RKAC należy zastosować na 30 min przed rozpoczęciem picia alkoholu. Dajemy 100% gwarancji, że on zadziała. Jeśli nie będziesz z niego zadowolony, wystarczy, że zwrócisz się do nas z paragonem.

Źródło: https://www.facebook.com/pg/rkacpl

W jaki sposób były przeprowadzone badania dotyczące RKACA? Na jakiej grupie badawczej?

Działanie RKACA potwierdzone jest badaniami naukowymi, a nawet badaniami klinicznymi. Mieliśmy grupę 125 ochotników, którzy wypróbowali działanie naszego produktu i na tej stosunkowo dużej grupie wykazaliśmy, że 120 osób, a więc 96%, było zadowolonych z działania naszego produktu — czyli nie mieli kaca. To była grupa wiekowa od 18 do 40 lat, zarówno mężczyźni jak i kobiety. Co ciekawe, odczucia smakowe w jednej i drugiej grupie były inne.

120 ze 125 osób? A co z pozostałymi 5 osobami?

Te 5 osób, które wykazało niezadowolenie, było dla nas grupą informującą o limitach naszego produktu. To znaczy, że jeśli ktoś da w gaz za mocno, to nawet RKAC nie pomoże. Były to osoby raczej starsze, co pokazuje, że wraz z wiekiem metabolizm alkoholu w naszym organizmie spowalnia. Potrzebujemy więc mniej tego alkoholu, żeby się upić, a potem odczuwać skutki kaca.

Jakie są dalsze plany np. dotyczące dystrybucji RKACA?

W tym momencie należymy do platformy startowej Idealist. W niej prowadzimy inkubacje, która zakończy się prawdopodobnie wraz z końcem roku akademickiego. Od przyszłego roku ruszymy z dużą kampanią reklamową związaną z karnawałem. Liczymy, że dzięki niej wzrośnie sprzedaż naszego produktu. Mamy nadzieję, że ludzie wrócą do nas z pozytywnym feedbackiem i będą polecać RKACA.

Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, w przyszłym roku planujemy złożenie wniosku o kolejne finansowania do Państwowej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, licząc na to, że będziemy w stanie stworzyć linię produkcyjną, która sprawi, że RKAC będzie czołowym produktem w Polsce, zapobiegającym powstawaniu kaca.

Wracając do twojej działalności…

Powiedz, co daje Ci angażowanie w projekty? Samorealizacji, spełnienie, może chodzi o sprawienie radości innym? Co jest w tym dla Ciebie najważniejsze?

To jest połączone, wiesz…

Wydaje mi się, że zarówno ja czerpię z tego przyjemność, jak i pozwalam na pokazanie tej ścieżki rozwoju drugiemu człowiekowi. Uważam, że poprzez swoją działalność niosę pomoc innym ludziom. To jest dla mnie istotne, że RKAC daje mi możliwość wyciągnięcia pomocnej dłoni do ludzi, którzy następnego dnia po imprezie muszą być w pracy. Szczególnie mówię tu o przedstawicielach handlowych. Wiadomo na czym polega ich praca. Czasem muszą z klientem przypieczętować udany projekt. Prowadzimy też badania nad tym, czy RKAC nie będzie zmniejszać ilość alkoholu we krwi, co byłoby przełomowym odkryciem szczególnie dla kierowców.

Jeśli chodzi o moją działalność, ja nigdy nie patrzę na cel jednostkowy albo finansowy. To nie jest dla mnie priorytetem. Jeżeli coś robię, to moim celem jest poprawa jakości życia drugiego człowieka. Zysk oznacza dla mnie tylko tyle, że sprawdza się pomysł.

Tak szeroka działalność wymaga od Ciebie poświęceń. To nie tylko przyjemności, ale też wyrzeczenia. Nie żałowałeś nigdy tego, że wziąłeś tyle na swoje barki? Nie chciałeś czasem rzucić tego wszystkiego i pojechać w Bieszczady?

Fantastycznie trafiłeś z tym ostatnim porównaniem, bo pochodzę z Bieszczad, konkretnie z Beskidu Niskiego.

Jestem zadowolony z tego, co robiłem w swoim życiu. Nie żałuję, że przyjechałem do Lublina. Była to pierwsza tak daleka podróż z Beska, mojego rodzinnego miasta. Od początku starałem się budować swoją osobę poprzez kolejne działania np. pracę kół naukowych, czy udział w różnych organizacjach studenckich i społecznych. Nie zgadzam się z tym, że jestem działaczem społecznym. Robię to, co moim zdaniem powinien robić każdy przeciętny student. Niesienie pomocy innym to mój obowiązek.

W kwestii poświęceń największe podziękowania składam mojej narzeczonej, mojej Oli, która wytrzymuje z tymi moimi aktywnościami i zawsze mocno mnie w tym wspiera.

Jest dla mnie zarówno autorytetem w wielu dziedzinach, jak i wsparciem. Wierzę, że razem jesteśmy w stanie zrobić naprawdę dużo!

Źródło: archiwum własne

Druga część wywiadu już w styczniu. Serdecznie zapraszamy!

Jestem studentem Dziennikarstwa i komunikacji społecznej oraz Politologii na UMCS. Uwielbiam kontakt z drugim człowiekiem, bo uważam, że każdy można nas zainspirować do wielkich rzeczy. Od dobrych kilku lat działam w Polformance, i w kołach naukowych: Politologicznym i Dziennikarskim. Kiedyś wiązałem swoją przyszłość z dziennikarstwem (zdarzało mi się pisywać dla Dziennika Wschodniego). Najczęściej zajmowałem się tematami sportowymi i politycznymi. Teraz sam chciałbym stać się częścią świata polityki. Tworzenie nowej rzeczywistości jest znacznie bardziej intrygujące od jej komentowania. Hobbystycznie zajmuje się pisaniem wierszy. Nie mam marzeń. Mam cele, które sukcesywnie realizuję. No dobra jedno marzenie mam. Chciałbym postawić sobie Exegi Monumentum - na zawsze zapisać się w ludzkich sercach i umysłach. Wtedy będę mógł śmiało powiedzieć, że moje życie było naprawdę spełnione