Młody Talent w składzie Speed Car Motoru Lublin (wywiad)

fot. Dominika Polonis

Wywiad z Jakubem Banuchą, Wychowankiem Speed car Motoru Lublin. Jakie Ma plany na ten sezon? Jak daleko sięga w przyszłość? Kto jest jego idolem i jak to wszystko się zaczęło. Tego wszystkiego i jeszcze więcej dowiecie się z tekstu!

Kuba, skąd pomysł, że będziesz trenował żużel?

Przez dość długi czas uprawiałem skoki rowerowe. Moi rodzice, nie byli tym zachwyceni. Uważali, że ten sport jest niebezpieczny i głupi. Któregoś dnia, moja mama rzuciła luźno hasło „Młody a może zacząłbyś żużel trenować”. Mojemu tacie, który jest wielkim fanem żużla pomysł bardzo się spodobał, ja na początku byłem bardzo sceptyczny bo przez wiele lat uważałem, że ten sport nie ma w sobie emocji, polega tylko i wyłącznie na jeździe w lewo ale pomyślałem, że spróbuję. Wybrałem się na trening i już po pierwszym okrążeniu chciałem rezygnować, była to jazda próbna żeby sprawdzić czy w ogóle utrzymam motocykl. Trener powiedział żebym spróbował jeszcze raz tylko żebym tym razem spróbował złożyć motocykl na łuku. Pojechałem i już wiedziałem, że to jest to, że chcę trenować żużel.

 

 

Skoro skoki rowerowe były dla twoich rodziców niebezpieczne to co mówili kiedy zaczęły się ostre żużlowe treningi?

Tata był i jest nadal zachwycony, mama dopóki jak to ona nazywała „sobie pyrkałem” była bardzo zadowolona, ale kiedy zaczęła się prawdziwa jazda zaczęła się bać, jednak nadal mocno mnie wspiera.

 

Fot. Dominika Polonis

Czy w takim razie dałeś swojej mamie jakieś powody do strachu? Jakieś niebezpieczne sytuacje lub upadki?

Niebezpieczne sytuacje i upadki to codzienność (śmieje się), ale najgroźniejszy upadek miałem trzy dni przed licencją, gdzie wychodząc z pierwszego łuku, mój kolega wyrwał zrywkę i pękł mu motoplat, a ja na połowie przeciwległej prostej w niego wjechałem. Po tym wypadku trafiłem do szpitala. To był poniedziałek, leżałem do środy a w czwartek miałem zdawać licencję. Mimo, że nadal byłem trochę poobijany, udało się z najlepszym czasem.

 

 

Masz już licencję i kontrakt ze Speed Car Motorem Lublin, a jakie masz plany na ten sezon?

W tym sezonie chciałbym się głównie skupić na treningach, samorozwoju, no i oczywiście na występach w Drużynowych Mistrzostwach Polski Juniorów gdzie, mam nadzieję zaprezentuje się jak najlepiej, ponieważ Motor wystawi dwa składy.

 

 

Z Którym z Zawodników najlepiej jeździ Ci się w parze?

Do tej pory nie miałem okazji jechać z seniorami, więc nie mam zbyt dużego porównania, ale na tą chwilę jest to Max Śledź. Doskonale się dogadujemy zarówno na torze, jak i poza nim.

 

 

Sprzęt przygotowujesz sobie sam czy ktoś to za Ciebie robi?

Czasami pomaga trener lub ktoś z klubu, ale jeszcze nie stać mnie na swoich mechaników, więc robię to głównie sam.

Fot. Dominika Polonis

Gdybyś musiał wybierać inny klub niż Motor to byłby to..?

Mam nadzieję, nie będę musiał na razie stawać przed takim wyborem. Jestem z Lublina, to moje miasto i mój klub, ale gdybym musiał.. Unia Leszno. Jest to świetnie ułożony klub z tradycjami.

 

 

Kto jest twoim idolem, Twoim wzorem do naśladowania?

Nie skupiam się na jednej postaci. Staram się uczyć od wielu zawodników, podglądać ich style jazdy oraz zachowanie na torze i poza nim. Mam nadzieję, że zaprocentuje to w przyszłości. Jednak jeśli chodzi o idola to jest nim Bartek Zmarzlik.

 

 

Oczywiście, kto mógłby nim być jak nie mistrz świata. Czy ty też o tym marzysz? Gdzieś z tyłu głowy tli się taka myśl?

Chyba każdy sportowiec o tym marzy (śmiech). Mi również się zdarza, jednak skupiam się na tym co jest tu i teraz.

 

 

Bardzo rozsądne podejście, dziękuję Ci za rozmowę.

Również dziękuję, pozdrawiam czytelników!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *