Żona własnością męża?

Oczywiście, że nie! Jednak w naszej kulturze wciąż są obecne symboliczne gesty, które mają o tym świadczyć.

Nie wspominając o tak jednoznacznych jak „wykupiny” polegające dosłownie na wykupieniu panny młodej, co z góry stawia ją w roli towaru. Wymiana najczęściej następuje po przekazaniu odpowiedniej ilości alkoholu. Może być to relikt po czasach, gdzie zamiast posagu panny młodej, pan młody wskutek zawartej wcześniej umowy płacił, aby móc ożenić się ze swoją wybranką.

Jaki może być gorszy sposób traktowania przez własną rodzinę niż oddanie obcemu człowiekowi za korzyści materialne? Sprzedanie jak zwykłą rzecz czy zwierzę. W całej tej sytuacji zdanie córki głucho milkło nieznaczące i niesłuchane. Biedne dziewczę wychowane pod butem patriarchatu i w uległości do mężczyzn. No, ale gdyby małżeństwo się rozpadło, miałaby jakieś zabezpieczenie na dalsze życie. Kiedyś nie przyznawano alimentów na byłą żonę. 

Czy wiedziałaś, że samo przenoszenie panny młodej przez próg ma dość rozbudowaną symbolikę? Niestety drogie panie, muszę was rozczarować. Nie chodzi tutaj o zwykłe noszenie na rękach, które tak wielu się podoba.

Lecz aby to zrozumieć, musimy się cofnąć nieco w czasie o około 2100 lat. Już w starożytnym Rzymie żony były wnoszone do posiadłości swoich mężów, jak zwykła rzecz, a związane to było z czasami samego założenia Wiecznego Miasta. Legendarny król Romulus sprowadził do swojej wioski najróżniejszej maści przestępców, jako pierwszych osadników. Niestety nie posiadali oni najważniejszego. Kobiet. Bez nich, jak nam wszystkim wiadomo, długotrwały rozwój miasta jest niemożliwy. Na początku król zamierzał rozwiązać sprawę pokojowo, lecz wszyscy okoliczni władcy odrzucili jego propozycje i nie wydali mu ani jednej kobiety, gdyż po prostu obawiali się, czy ich córki będą szczęśliwe z przestępcami.

Po jakimś czasie, gdy sytuacja się uspokoiła, Romulus urządził wielkie przyjęcie, zapraszając tych, którzy wcześniej nim wzgardzili. Wszyscy pili, jedli, śmiali się i dobrze bawili. Wtedy wykorzystując odurzenie gości, na dany sygnał każdy rzymianin porwał kobietę, przy której stał najbliżej. Później gdy mężczyźni wrócili zbrojnie po swoje kobiety, te zdążywszy przyzwyczaić się do swoich mężów, same rzuciły się na szyje ojców i braci z błaganiem, aby pozwolili im zostać.

Przenoszenie przez próg nawiązuje do tego legendarnego uprowadzenia Sabinek. Pierwsze żony Rzymian nie znalazły się w swoim domu dobrowolnie, lecz siłą i przemocą. Późniejsze kultywowanie tego aktu przez rzymian, miło pokazać, że żona jest dosłownie własnością męża (chociaż tak naprawdę nie do końca tak było).

Czy może istnieć większe uprzedmiotowienie? Porwanie, przetrzymywanie wbrew woli i gwałty, aż do wytworzenia syndromu sztokholmskiego. Niepozorny gest, który przetrwał dwa milenia, zatracając po drodze swoje pierwotne znaczenie.

Czy jest to istotne? W naszej kulturze jest wiele rytuałów i tradycji, z których znaczenia nie zdajemy sobie sprawy i nam to nie przeszkadza. Poza tym patrząc na reakcje Sabinek i fanek takich dzieł jak „365 dni”, to może nie do końca jest takie złe, jak myślimy?

Na koniec chciałbym dodać, że nie powinno się tego brać zbyt poważnie. W związku najważniejsza jest miłość, szczerość, wierność i zaufanie. Takie małe już nic nieznaczące gesty nie powinny psuć najcudowniejszego dnia młodej pary, więc drodzy czytelnicy traktujcie to jako ciekawostkę.

 

3 thoughts on “Żona własnością męża?

  1. Pierd… A gdzie posag panny młodej by chłop był chętny do ślubu? A gdzie biblijny text do Koryntian że najpierw jest Bóg potem mężczyzna potem kobieta a na końcu dzieci w hierarchii. Fałszywe oskarżenie o przemoc by faceta z jego własnego domu wywalić zabrać mu wszystko i kochanka wprowadzić. Żyjemy w świecie odwrotnym do tego jak powinno być.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *