Greenland: apokalipsę przeżyją wybrani

Greenland to pierwszy w tym roku film katastroficzny, w którym główną rolę zagrał Gerard Butler, aktor z bogatym dorobkiem filmograficznym. Film miał trafić do kin latem, ale jego premiera w Polsce odbyła się 25 września.

Zgodnie z fabułą filmu, do Ziemi zbliża się kometa. Ludzie na całym świecie obserwują upadek małych odłamków z międzygwiezdnego obiektu, spodziewając się spektakularnego pokazu na żywo. Po pierwszej fali uderzeniowej, która zniszczyła całą osadę, publiczność ogarnęła panika. Media donoszą, że w ciągu kilku godzin inne gigantyczne szczątki całkowicie zniszczą planetę. Wygląda na to, że rząd Stanów Zjednoczonych od dawna był świadomy nadchodzącej katastrofy i na nią przygotowany. A nawet więcej — władze zidentyfikowały kilku wybranych, którym zapewniony zostanie transport do tajnego bunkra. Wśród nich jest John (Gerard Butler), który próbuje przenieść swoją rodzinę w bezpieczne miejsce, co okazuje się niezwykle trudne ze względu na powszechny chaos.

Początek Greenland wydaje się niesamowicie nudny i oklepany. Scenarzyści chcą jak najdokładniej przedstawić sytuację w rodzinie głównego bohatera i scharakteryzować go, jako osobę, która popełniła błąd, ale jednocześnie pozostaje człowiekiem gotowym do pokonania wszelkich przeszkód dla dobra bliskich. Coś takiego było na ekranie tysiące razy, więc fabuła jest mało inspirująca.

Gdy tylko fragmenty komety uderzają w ziemię — film ożywa. Główną stawką twórców jest to, że widz skojarzy się z głównymi bohaterami, którzy desperacko próbują ocalić swoją rodzinę. Tutaj sprawdza się lepiej niż w innych filmach katastroficznych — przed nami są zwykli ludzie, którzy nie są w stanie wpływać na czynniki zewnętrzne.

W tym przypadku Greenland okazuje się bardziej udana niż Geostorm — film fantasy, w którym główną rolę odegrał również Gerard Butler. W Geostorm Butler wcielił się w koordynatora systemu korygującego pogodę i ratował świat, będąc w kosmosie. W Greenland postać aktora, choć wydaje się banalna, jest bardziej realna dzięki jego ojcowskiemu instynktowi.

Film wyreżyserował Rick Roman Waugh, który wcześniej pracował z Gerardem Butlerem przy filmie akcji Angel Has Fallen. W Greenland Rick Roman Waugh nie skupia się na wysokich rangą urzędnikach, którzy załatwiają sprawy w swoich biurach. Pokazuje tłumy niekontrolowanych ludzi wpadających w panikę, napędzanych lękiem przed śmiercią (i oczywiście chęcią splądrowania wszystkich pobliskich supermarketów). Ironicznie wygląda to, że czasem mogą być bardziej niebezpieczne niż zbliżające się zagrożenie międzygwiezdne.

Fot. Trailer z Youtube

Odkąd niebo jest rozświetlone błyskami, a na ziemi zapanowała anarchia, w filmie panuje napięta atmosfera. Znowu działa to dobrze ze względu na bezpośrednie skojarzenia z samym sobą w takiej sytuacji, kiedy straszna jest utrata bliskich w tłumie, a co gorsza niemożność skontaktowania się z nimi. Aby było jeszcze bardziej niespokojnie, scenarzyści dodali do fabuły prawie bezbronne dziecko, więc o wszystkich bohaterów będziesz musiał martwić się dwukrotnie.

Jednak należy powiedzieć, że po wstępie w filmie nie ma żadnych nudnych i długich dialogów. Pomijając klisze ze wstawkami o pojednaniu rodzinnym, wydarzenia następują po sobie. Mając chęć, można znaleźć błąd w innym — w tym, jak lecą fragmenty międzygwiezdnej komety, wybiórczo podpalając całe miasto lub po prostu dotykając samochodów na autostradzie. Również podczas eksplozji czasami nie widać najbardziej idealnej grafiki, ale biorąc pod uwagę niewielki budżet filmu, wszystko jest w porządku.

Greenland, jak każdy inny film katastroficzny, kieruje się pewnym zestawem stereotypów. Niezależnie od tego, wydarzenia w filmie są porywające i potrafią utrzymać napięcie, powodując zaangażowanie w fabułę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *