„Co było pierwsze? Kura, jajko, czy pisanka” – rozmowa z Michałem Kowalikiem, twórcą ludowym

Źródło: Pixabay

Michał Kowalik jest wieloletnim twórcą ludowym. Studiuje Kulturoznawstwo na II stopniu na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Pasjonuje go kultura, zwłaszcza ta tradycyjna. Nie tylko zgłębia o niej wiedzę, ale również staje się jej częścią poprzez swoją sztukę.  

Anna Dzięcioł: Dzień dobry! Jesteś twórcą ludowym. Czy na wstępie mógłbyś przybliżyć czytelnikom Polformance, czym charakteryzuje się sztuka ludowa?  

Michał Kowalik: Dzień dobry! Powiedziałbym, że sztuka ludowa związana była od początku w dużym stopniu z prostym ludem, który poprzez wyroby artystyczne próbował wyrazić siebie. Artyści ludowi tworzyli prace takie, na które pozwalały im możliwości. Zazwyczaj tworzyli je z: papieru, słomy, drewna, czy ceramiki. Chcieli naśladować jak najlepsze formy i dlatego też wzorowali się oni na podpatrzonych w kościołach obrazach świętych, które wykonywane były często przez profesjonalnych artystów. Podpatrywali też to, co zobaczyli w mieście, czy na wsi. Mógłbym powiedzieć, że sztuka ludowa jest jakby sztuką pierwotną. Ma bardzo dużo wspólnego z ekspresjonizmem, ponieważ polega na wyrażaniu siebie poprzez twórczość. Ci, którzy byli jej protoplastami, tworzyli to, co podpowiedziała im wyobraźnia. Jeśli mieli do tego talent, potrafili tworzyć również bardzo abstrakcyjne, wręcz kubistyczne formy.  Ten, kto wpadł na taki pomysł, musiał mieć z pewnością wyobraźnię przestrzenną. Tak jak już wspomniałem, twórcy ludowi dużo czerpali ze świata, który ich otaczał. W szczególności upodobali sobie naturę. Uwidacznia się ona w formach takich jak rzeźba, czy haft, gdzie często występują motywy roślinne. Z racji swojego trybu życia mieli oni wiele możliwości do obserwacji przyrody.  

Czy twórca ludowy musi pochodzić z terenów wiejskich, czy wystarczy, że tworzy on dzieła z tej dziedziny sztuki? 

W dzisiejszych czasach nie trzeba mieszkać na wsi, żeby móc nazywać siebie twórcą ludowym. Stawia się raczej na to, aby mieć odpowiednie korzenie, czy zwyczajny kontakt ze środowiskiem, w którym ta sztuka powstawała. Twórcy ludowi nie powinni mieć zazwyczaj wyższego wykształcenia. W stowarzyszeniu, do którego należę, przyjmuje się raczej osoby, które nie są profesjonalnymi artystami. Wynika to z tego, że taka osoba często ma wiedzę ogólną o sztuce i mogłaby w swoich pracach nawiązywać do innego rodzaju twórczości z odmiennych regionów, czy krajów, a to wówczas nie będzie już pierwotny folklor, tylko właśnie folkloryzm, czyli naśladownictwo. 

Wspomniałeś o swoim stowarzyszeniu. Czy w naszym środowisku lubelskim twórcy ludowi mogą liczyć na jakieś wsparcie? 

Jeśli twórca należy do konkretnego stowarzyszenia, to zawsze może liczyć na pomoc ze strony prawnej. W przypadku kiermaszy płaci on symboliczną opłatę za wystawę swoich prac w stosunku do reszty artystów. Również przeróżne instytucje prędzej podejmą współpracę z takim twórcą niż z osobą niezrzeszoną. Znam jednak wiele przypadków, kiedy twórcy nienależący do żadnej organizacji, ze względu na swoje kwalifikacje oraz bardzo wysoki poziom twórczości nawiązują kontakt z dana instytucją.  Najważniejsze jest, aby posiadać w danej dziedzinie sztuki pewne doświadczenie. Przy składaniu wniosku do stowarzyszenia oprócz części merytorycznej, czyli np. udziału w różnych konkursach, czy warsztatach, trzeba zaprezentować swoje prace. Muszą być one zgodne z konkretnymi kanonami – by zostały przyjęte przez ludoznawców. Raz do roku zbiera się komisja, by ocenić dane prace. Ważne jest jednak pochodzenie artysty i to, by tworząc prace z regionu lubelskiego, posiadał on przodków z tego regionu.  

A jak wyglądały twoje początki z twórczością ludową. Co zainspirowało Cię do tworzenia dzieł tego rodzaju?  

To długa historia. Od dziecka interesowałem się różnymi rodzajami sztuki. Miałem więc kontakt zarówno ze sztuką wyższą – jak i niższą oraz właśnie ludową. Część moich kuzynów pochodzi z terenów wiejskich. Odwiedzając ich, miałem styczność z pisankami. Tak właśnie zaczęła się moja twórczość. Po wielu nieudanych próbach dostałem od kuzynki pismo, w którym znajdował się instruktażowy artykuł o wyrobie pisanek. Dała mi ona również wówczas kawałek wosku i pisak. Metodą prób i błędów musiałem do wszystkiego dojść praktycznie sam. Niestety, rady, jak wykonywać pisanki często nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Trzeba samemu dojść do doskonałości. Potem zacząłem tworzyć pająki. Był to zupełny przypadek. Tworząc palmy, zostało mi trochę słomy, więc postanowiłem spróbować stworzyć coś nowego. Później, w niedalekim odstępie czasu wysłałem dokumenty do stowarzyszenia i zostałem przyjęty.  

Źródło: Michał Kowalik

A czy spośród swoich prac posiadasz takie, których tworzenie sprawia Ci największą radość? 

Trudno powiedzieć. Zacząłem od pisanek. Później były pająki, ozdoby choinkowe oraz światy. Są to ozdoby wykonane z opłatka białego lub kolorowego. Ich forma zależy od pomysłowości twórcy. Mogą one być tworzone na podstawie kuli lub sześcianu. Jedyną granicą jest nasza wyobraźnia. Dawniej światy były wykonywane w kształcie kuli. Powstają one z wyciętych okręgów opłatka, które są klejone. Dawniej używano do ich wyrobów klejów naturalnych. Współcześnie są to kleje syntetyczne. Są one po prostu bardziej wytrzymałe, a sama konstrukcja jest trwalsza. Gdyby ktoś chciał powiesić małej wielkością świat na choince, nie musi bać się o jego los. Te małe światy cieszą się największą popularnością. Są one bardzo efektowne, ale również praktyczne. Dla odbiorców wydają się one być dość „egzotyczne”. W województwie lubelskim jestem praktycznie jedynym twórcą, który wykonuje te światy. W pozostałych regionach Polski pozostało niewiele osób, które również je tworzą. Można więc powiedzieć, że jest to prawie wymarłe rękodzieło. Poza światami tworze również małe ciasteczka w formie zwierzątek na Nowy Rok, ale również inne wyroby z ciasta. Może wiązać się to z tym, że potrafię gotować i zrobienie ciasta nie sprawia mi żadnych trudności. Tego rodzaju prace tworzyłem już od dziecka. Obecnie dużo czasu poświęcam studiom, więc muszę ograniczyć się do prac, które nie wymagają ode mnie poświęcenia całej uwagi. Staram się również haftować. Szczególnie upodobałem sobie haft krzczonowski. Z tego regionu pochodzi część mojej rodziny ze strony taty. Staram się kultywować przez swoją sztukę rodzinne tradycje. Tworzę to, co podpowiada mi wyobraźnia. Staram się, by moje prace były wykonane z jak najlepszych materiałów i odznaczały się dużą starannością. Współcześnie potencjalni nabywcy dzieł przykładają dużą wagę do poziomu ich wykonania. Chcąc być uważanym za wybitnego twórcę, muszę dopasować się do danych wymogów. Ozdoby w stylu ludowym były wykonywane w mojej rodzinie od pokoleń. Jeszcze u pradziadków wisiał w izbie sporych rozmiarów pająk, który został przez nich wykonany. Wydaje mi się więc, że umiejętności plastyczne odziedziczyłem w genach. Uważam, że skoro posiadam dany talent, powinienem wykorzystać go w jak najlepszy sposób i kultywować rodzinną tradycję.  

Która konkretna dziedzina Twojej twórczości cieszy się największym zainteresowaniem? 

Trudno powiedzieć. To też zależy od pory roku. Na Wielkanoc większym zainteresowaniem cieszą się pisanki, natomiast na Boże Narodzenie – ozdoby w stylu światów. Najchętniej nabywane są wytwory o małych rozmiarach, gdyż są najbardziej praktyczne. Każdy znajdzie miejsce na pisankę, czy małego pająka. Są one często kupowane na prezent. Ich unikatowość może podkreślić szczególną relację między obdarowującym, a obdarowanym.  

Czy pośród swoich prac posiadasz taką, którą cenisz najbardziej? 

Dobre pytanie. Tworząc swój wizerunek artystyczny, musiałem uszyć sobie specjalnie haftowaną koszulę. Można więc powiedzieć, że ta praca jest dla mnie wyjątkowo ważna. Jest to mój ludowy strój wyjściowy, który zakładam przy okazji wystaw czy kiermaszy. Tworzyłem ją w sposób tradycyjny, jednak chciałem, aby miała nieco bardziej tradycyjną formę. Posiadam również specjalną serwetę, którą wykonałem jako pracę, w celu przyjęcia mojej kolejnej dziedziny twórczości do stowarzyszenia.  

Źródło: Michał Kowalik

Gdzie możemy spotkać Twoje dzieła? 

Przede wszystkim poleciłbym tutaj Galerię Sztuki Ludowej w Lublinie, która mieści się przy ulicy Grodzkiej 14. To ona właśnie należy do stowarzyszenia. Są tam wykonane przez mnie pisanki, ale również pająki oraz ozdoby świąteczne. Gdyby ktoś byłby zainteresowany moimi pracami, mogę stworzyć coś na zamówienie oraz zorganizować wystawę swoich prac.  

Wiem, że wystawiasz swoje prac nie tylko w Polsce, ale także za granicą? 

Tak. Współpracuję z galerią w Londynie, która promują polską twórczość ludową. Oprócz wymienionych do tej pory przez mnie prac – znaleźć tam można również woskowe świece, które wytwarzam własnoręcznie. Moje prace znalazły się również na kiermaszu Bożonarodzeniowym w Palestynie. Jestem otwarty na współpracę. Pragnę rozwijać swoją sztukę i dzielić się nią z innymi. Żaden projekt nie jest mi straszny.  

Przed nami Święta Bożego Narodzenia. Czy mógłbyś polecić któreś ze swoich prac jako prezent? 

Myślę, że ciekawym prezentem dla dzieci byłyby „byśki”, czyli wspomniane przeze mnie zwierzątka z ciasta. Mogą to być także inne wyroby cukiernicze, które można zawiesić na choince. Świetna ozdoba choinkową będą oczywiście „światy”. Natomiast na świąteczny stół możemy zakupić stosowną serwetkę, czy świece, w kształcie choinek, lub szyszek.  

Czy według Ciebie sztuka ludowa cieszy się obecnie dużym zainteresowaniem? 

Obecnie sztuka ludowa jest w problematycznym położeniu. Po drugiej wojnie światowej większość tradycji w naszym kraju zaczęła zanikać. Dawniej państwo w większym stopniu wspierało twórców. W XXI wieku to wsparcie jest niewielkie, wręcz nikłe! Kiedyś twórcy mieli wsparcie socjalne – jak chociażby programy emerytalne. Obecnie twórca jest zdany tylko na siebie. Współcześnie nie ma mody na ludowe wyroby. W pewnym momencie pojawiła się moda na motywy łowickie. Nie były one jednak wykonane przez twórców ludowych. Były to zazwyczaj nadruki maszynowe i wyroby produkowane na masową skalę. Taka promocja ludowości w żaden sposób nie wspiera twórców wykonujących rękodzieło. Artyści tworzą dzieło jednostkowe. Nawet świeca, która powstaje z takiej samej formy, jest unikatowa, bo każdy kawałek wosku różni się w pewnym stopniu od kolejnego. W obecnych czasach folklor przybiera formę komercyjną. Na rynku sztuki twórczość ludowa, która wolę określać tradycyjna nie jest doceniana tak, jak dzieła klasyczne. Zazwyczaj, jeśli ktoś widzi rzeźbę ludową, czy garnek, to wyroby te wydają się mu być prymitywne. Jednak sztuka tradycyjna potrafi być doceniana. Widzimy to na przykładzie krajów azjatyckich. Zazwyczaj nie wybieramy się do Japonii, aby zobaczyć sztukę współczesną, bo mamy ją wszędzie. Jeżeli chcemy obcować z dziełami współczesnymi, wybierzemy się do Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku, natomiast wybierając się do Afryki, czy Azji, chcemy zderzyć się ze sztuka dawną. Uważam, że również w naszym kraju powinniśmy starać się kultywować tradycję ludową i promować ją na jak największą skalę. Niektórzy twórcy mają naprawdę wielki talent i potrafią tworzyć dzieła wyjątkowe. Często jest to talent samorodny, niewyuczony oraz tradycja, która przechodzi z pokolenia na pokolenie. Współcześnie sztuka ludowa jest traktowana jak „uboga krewna” sztuki wyższej. Jest to duży błąd, na którym cierpią artyści. Kiedy przyjdzie czas, aż ktoś doceni sztukę tradycyjną, może już być za późno, ponieważ większość twórców odejdzie lub z racji braku zainteresowania, porzuci swoją twórczość na rzecz codziennych czynności.  

Z racji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia chciałabym Ci więc życzyć, aby twórczość ludowa, a przede wszystkim Twoja twórczość, stawała się coraz bardziej dostrzegana i doceniana. Mam nadzieję, że również zaciekawi ona czytelników naszego magazynu. Bardzo dziękuję za rozmowę. 

Dziękuję bardzo.  

Rozmawiała: Anna Dzięcioł 

Korekta: Anna Marek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *