Muzyczne podsumowanie 2020 roku — część czwarta

wikipedia

Ostatni kwartał roku, podobnie jak poprzednie, dostarczył słuchaczom wielu nowości. Kolejny album Taylor Swift, świetne polskie propozycje oraz popowe płyty królowały w końcówce 2020 roku.

Rzutem na taśmę pojawia się ostatnia część muzycznego podsumowania 2020 roku, które dziś przez cały dzień było publikowane na naszej stronie. Moi redakcyjni koledzy i koleżanki przypomnieli, co działo się w muzycznym świecie przez 9 miesięcy. Zagłębili się w różne gatunki – nie zabrakło rapu, popu, indie, czy też metalu. Ostatni kwartał roku tak, jak poprzednie obfitował w wiele nowości, które potwierdzają, że muzycznie ten rok wcale nie był taki zły.

Owocny rok dla swifties

Taylor Swift przez cały rok próbowała ratować swoich fanów. Jeszcze w pierwszej połowie roku ukazał się dokument Miss Americana, w którym artystka zaprosiła wszystkich do poznania jej życia prywatnego. Swift podzieliła się tym, co przeżywała podczas ogłoszenia nominacji do nagrody Grammy czy jej pierwszego publicznego poparcia kandydatów w wyborach. Na tym jednak nie zakończył się rok artystki. Zagrała koncert w Paryżu z utworami z albumu Lover i wydała teledysk do The Man, który sama wyreżyserowała. Jednak największe zaskoczenie wzbudziła zapowiedź nowej płyty folklore, którą Swift ogłosiła zaledwie kilkanaście godzin przed jej wydaniem. Artystka nieco zmieniła swój styl muzyczny na tym albumie. W pracy nad powstaniem pomagali jej między innymi Aaron Dessner i Jack Antonoff, swoją cegiełkę dołożył też jej partner Joe Alwyn, ukrywający się pod pseudonimem William Bowery. Jednak na folklore Taylor Swift nie zakończyła zaskakiwać swoich fanów. W ostatnim kwartale roku na Disney+ ukazał się materiał prezentujący wykonania z najnowszego albumu w wersji live, opatrzone komentarzem artystki oraz osób, które wspierały ją w powstaniu płyty. Wydawało się, że tym razem fani odczytali sławny już dziś opis do posta na Instagramie (not a lot going on at the moment), który ponownie pojawił się przed wydaniem tego materiału. Jednak Swift postanowiła znów zszokować. Wydała kolejną płytę, promując ją podobnie, jak poprzednio, czyli zaledwie na kilkanaście godzin przed opublikowaniem. Evermore pojawił się 11 grudnia. Na albumie znalazło się 15 utworów, wykonanych w podobnym stylu, co siostrzana płyta folklore. Nie zabrakło również gości, najciekawsze wydają się kompilacje z zespołem HAIM oraz The National. To był zdecydowanie rok Swift, a zdaje się, że i w przyszłym będzie miała co świętować – znajduje się w gronie faworytów do otrzymania statuetek Grammy.

Jeszcze Polska nie zginęła…
Trzeba przyznać, że polska scena muzyczna w ostatnim kwartale roku nie zwolniła. Wręcz przeciwnie. Pojawiło się kilka albumów, które można ocenić wyżej niż przeciętnie. Podobnie z singlami, te wydane w końcowych miesiącach roku, mogły raczej zachwycić, aniżeli zniechęcić. Bardzo dobry album wydał zespół Hyper Son, na którym po raz kolejny umiejętnie balansował między gatunkami. Najciekawsze utwory znajdujące się na Euforii to Przestrzenie oraz Joanna Dark, które zresztą cieszą się największą słuchalnością. Zdecydowanie wyróżniająca się polska grupa muzyczna. Niestety, wciąż niezbyt znana.


Nieco inaczej może być z duetem Linia Nocna, który podobnie jak Hyper Son lubi flirtować z elektroniką. 30 listopada ukazał się ich najnowszy album Szepty i dropy, na którym znalazło się 14 utworów. Zaskoczenia nie było, piosenki stoją na bardzo wysokim poziomie, a Linia Nocna znów pokazała, jak powinno się robić dobrą muzykę w Polsce.


Po tych mniej znanych przedstawicielach polskiej sceny muzycznej przyszedł czas na kogoś, kogo raczej nie trzeba przedstawiać. 6 listopada ukazała się finalna wersja Królowej dram sanah. Większość utworów artystki była znanych już wcześniej, gdy to w maju podzieliła się swoją debiutancką płytą. Tak więc kilka miesięcy później uzupełniła ten album o kilka nowych piosenek, podkreślając swoje miejsce wśród polskich artystów. Osiągnęła w tym roku ogromny sukces. Mimo tego, że jej utwory są już skomercjalizowane, to wciąż będę powtarzać, że sanah zdecydowanie zasługuje na wszelkie pochwały. Oby tylko była gotowa na spróbowanie czegoś nowego – nie można przecież ciągle trwać w tym samym.


Tak chyba pomyśleli twórcy Męskiego Grania, którzy po tym, jak nie udało im się zorganizować corocznej trasy z wiadomych względów, i tak zdecydowali się wydać album. Jego premiera odbyła się 4 grudnia. Tegoroczna ekipa doskonała, w której znaleźli się Daria Zawiałow, Igor Walaszek oraz Błażej Król. Niestety, sam skład nic nie dał. Płyta co najmniej średnia. Jednak cieszy, że Męskie Granie nie dało o sobie zapomnieć. Oby w przyszłym roku udało się zorganizować te cieszące się dużą popularnością koncerty.


Nie zabrakło również debiutów. O ile, sanah zdominowała cały polski rynek muzyczny w tym roku, warto zwrócić uwagę na tych nieco mniej popularnych. Po cichu 20 listopada został wydany album Stories J.Wise’a. Sam artysta podkreślił, że to nie jest jego największe osiągnięcie w tym roku, a jego premiera stała w cieniu wydarzeń społeczno-politycznych w Polsce. Płyta jednak stanowi ciekawą próbę stworzenia czegoś nowego na polskiej scenie muzycznej. Nie wyszło to doskonale, ale warto poświęcić chwilę na wysłuchanie tego debiutu.

Gwiazdy (nie)popu?
W ostatnim kwartale roku dużo działo się za sprawą znanych nazwisk. Shawn Mendes dał o sobie przypomnieć, wydając nowy album Wonder 4 grudnia. Pojawił się również film dokumentalny na Netflixie o jego karierze muzycznej. Po wysłuchaniu i obejrzeniu można stwierdzić, że Mendes powoli dorośleje. A przynajmniej próbuje. To już nie ten chłopak, który śpiewał I know I can treat you better. Płyta obfitująca w zdecydowanie spokojniejsze dźwięki, aniżeli poprzednie. Tylko czy z tego młodego chłopaka faktycznie wyrósł dorosły mężczyzna?


Z kolei, Miley Cyrus zdecydowanie pokazuje, że już dawno pozbyła się wizerunku Hanny Montany, próbując swoich sił w różnych gatunkach. Nowy album Plastic Hearts, który pojawił się 27 listopada, potwierdza, że Miley świetnie radzi sobie z rockowymi utworami. Sam album ma swoje lepsze i gorsze momenty. Na uwagę zasługują jej covery znanych piosenek – Heart of Glass czy Zombie, z którymi Cyrus radzi sobie bardzo dobrze.


Nie zabrakło również nowości od grup muzycznych. Kobiecą siłę i niezależność w albumie Confetti, wydanym 6 listopada, promowało Little Mix. Płyta pełna popowych utworów, opatrzonych tekstami potwierdzającymi, że każda kobieta odpowiada za siebie. Fani jednak długo nie mogli się cieszyć z najnowszego albumu zespołu, ponieważ jednak z dziewczyn, Jesy Nelson ogłosiła, że opuszcza grupę.


Ariana Grande też dała o sobie przypomnieć w tym ostatnim kwartale. Podobnie, jak w przypadku Mendesa, fani otrzymali nie tylko album, ale i film na Netflixie, który raczej jest zapisem z koncertu opatrzonym kilkoma niezbyt udanymi wstawkami z życia artystki. Płyta Positions ukazała się 30 października. Podobnie jak film, potwierdza, że Grande nie ma za bardzo pomysłu na siebie. Raczej traci na jakości. Poprzednie albumy były zdecydowanie bardziej udane.

Kolejny muzyczny rok za nami. Wcześniejsze teksty, które ukazały się na naszej stronie, potwierdzają, że o ile 2020 nie przyniósł niczego dobrego, to muzycznie nie zawiódł. A o pozostałych nowościach, które ukazały się w ostatnim kwartale roku, odsyłam do moich tekstów, które pojawiają się w ramach cyklu Piątkowy Przegląd Nowej Muzyki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *