Turniej Czterech Skoczni nabiera tempa. Czego można się spodziewać w Austriackiej części sportowych zmagań?

Źródło EXPA/NEWSPIX.PL /Newspix

69. Turniej Czterech Skoczni to jedna z najbardziej prestiżowych imprez w skokach narciarskich. Rok temu w brawurowy sposób „Złoty Orzeł” otrzymał reprezentant naszego kraju  Dawid Kubacki. Jakie niespodzianki szykuje dla nas obecnie rozgrywający się turniej? 

Apetyt rośnie w miarę jedzenia  — czy to sformułowanie można wystosować w kierunku skoków narciarskich? Kibice tego zimowego sportu z wielką chęcią drugi rok z rzędu chcieliby zobaczyć na najwyższym stopniu podium reprezentanta naszego kraju. Niewykluczone, że w tychże marzeniach pojawia się także wizja innych, czołowych miejsc zajmowanych przez naszych skoczków. Pretendentów, by stanąć na przysłowiowym pudle jest bardzo wielu. Komu uda się ta sztuka? Turniej Czterech Skoczni to impreza znana ze swojej nieprzewidywalności i piękna widowiskowych prób zawodników. Żaden z nich nie może być pewnym zwycięstwa, nim nie odda ostatniego skoku, nim przy jego nazwisku nie pojawi się jedynka, nim w końcu uniesie w niebo “Złotego Orła” w akompaniamencie hymnu narodowego. Wracając do kibiców i ich marzeń… Rzeczywiście forma i potencjał, jaki zaprezentowali nasi skoczkowie w dwóch pierwszych zawodach, przyczynia się do wysnuwania pozytywnych wizji zwycięstwa.

Pierwsze zawody na niemieckiej ziemi. Oberstdorf, który zostanie zapamiętany i kojarzony z wieloma niejasnościami w wynikach przeprowadzonych badań na obecność wirusa COVID-19. Dokładnie chodzi o wyniki Klemensa Murańki, u którego stwierdzono częściową obecność wirusa. Efekt? Wykluczenie całej kadry z prestiżowych zawodów, co jednocześnie oznaczałoby przekreślenie szans na ewentualne zwycięstwo w całym turnieju. Koniec końców nasi zawodnicy zostali dopuszczeni do startu po przeprowadzeniu kolejnych testów, w których wszystkie wyniki wyszły negatywnie. Wprowadzone zamieszanie mogło w nas — kibicach rozbudzić pewną dozę niepewności. Kluczowym pytaniem, które mogło się natychmiastowo zrodzić w naszych głowach, było: Czy aby na pewno zaistniała sytuacja nie odbije się na występie naszych ulubionych skoczków? 

Czarny scenariusz, na szczęście się nie ziścił. Rewelacyjną formę zaprezentował przede wszystkim „Orzeł z Zębu” — Kamil Stoch, który zajął 2. miejsce, skacząc kolejno 125. i 132,5 metra i tracąc do lidera zaledwie 2,8 punktu (dla przypomnienia 1 metr na skoczni w Oberstdorfie to 1,8 punktu), Kamil stracił niecałe dwa metry do podium. 1. miejsce przypadło Niemcowi Karlowi Geigerowi, a 3. skoczkowi z kraju wikingów — Mariusovi Lindvikowi. Na uznanie zasługuje także postawa brązowego medalisty Mistrzostw Świata w Lotach (konkurs drużynowy). Andrzej Stękała, który uplasował się na 7. miejscu z niecałą osiemnastopunktową stratą do lidera. Pozostali skoczkowie naszego kraju zaprezentowali się nieco słabiej: Dawid Kubacki zajął 15. miejsce, Piotr Żyła 21., Klemens Murańka 30.

Konkurs noworoczny na skoczni Große Olympiaschanze w Garmisch-Partenkirchen był prawdziwą kwintesencją sportowej rywalizacji, do której zdążyli nas przyzwyczaić skoczkowie z różnych stron świata. Można by powiedzieć Nowy Rok, my — kibice oczekiwaliśmy nowych, nieznanych dotąd sportowych emocji. Oczywiście w grę wchodziły tylko i wyłącznie pozytywne emocje euforii, łez szczęścia i nieposkromionego dopingu. Jacy skoczkowie ostatecznie stanęli na podium? Lepiej byśmy sobie nie mogli tego wymarzyć, nasi skoczkowie zaliczyli świetny start! Wygrał Dawid Kubacki, który ustanowił nowy rekord skoczni, lądując na 144. metrze, za nim uplasował się Norweg Halvor Egner Granerud, 3. miejsce wywalczył Piotr Żyła, wygrywając w bezpośredniej batalii o najniższy stopień podium ze swoim rodakiem — Kamilem Stochem o zaledwie 0,4 punktu.  

Radość z wygranej musi zostać opanowana i zastąpiona koncentracją. Teraz przed skoczkami kolejny, kluczowy etap rywalizacji. Nie można pozwolić sobie na chwilę rozluźnienia, gdyż Turniej Czterech Skoczni nabiera tempa. Austriacki Innsbruck to miejsce, w którym przed rokiem Dawid Kubacki zapewnił sobie pierwsze w karierze zwycięstwo w całym TCS. Czy po wygranej w Ga-Pa wzrósł jego apetyt na kolejne zwycięstwa? Czy zza jego pleców wyłoni się inny reprezentant Polski, który chciałby w całej okazałości pokazać przygotowaną formę? Jaki start zaliczą zagraniczni skoczkowie? Tego dowiemy się w najbliższych dniach!

Dzisiejsze kwalifikacje potwierdziły, że austriacka skocznia jest miejscem, na którym można powalczyć o próby najwyższej jakości. Siedmiu Polaków wystartowało w kwalifikacjach i tylu też zamelduje się w niedzielnym konkursie. Rywalizację wygrał Halvor Egner Granerud, 2. miejsce zajął Austriak Daniel Huber, 3. miejsce wywalczył Dawid Kubacki. Tradycyjnie pierwsza seria zostanie rozegrana systemem KO (25 par). Na jakich rywali trafili Biało-Czerwoni? 

Maciej Kot (47) vs Markus Eisenbichler (4) 

Klemens Murańka (40) vs Yukiya Sato (11) 

Ziga Jelar (28) vs Aleksander Zniszczoł (23)  

Jewgienij Klimow (38) vs Andrzej Stękała (13)  

Junshiro Kobayashi (43) vs Piotr Żyła (8)  

Constantin Schmid (46) vs Kamil Stoch (5) 

 Timon-Pascal Kahofer (48) vs Dawid Kubacki (3)  

Ze stanowiska zawodników uzyskujących lepsze rezultaty w kwalifikacjach skoczy pięciu reprezentantów Polski. Maciej Kot i Klemens Murańka będą walczyć w parach z pozycji gorszych, zajmowanych lokat. Jak sobie poradzą? Bądźmy dobrej myśli, jak już zdążyliśmy się przekonać, nieco słabsze wyniki w treningach czy kwalifikacjach nie przesądzają o braku sukcesu w konkursie. Wszystko jest jeszcze możliwe, należy trzymać kciuki za każdego polskiego skoczka. 

Początek konkursu w niedzielę o godzinie 13.30. Wcześniej (12.30) rozegrana zostanie seria próbna. Obecność przed telewizorem? Konieczna! Doping kibica? Wskazany! 

Korekta: Anna Marek

1 thought on “Turniej Czterech Skoczni nabiera tempa. Czego można się spodziewać w Austriackiej części sportowych zmagań?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *