Święto Trzech Króli już za nami, a plebiscyt na ową „trójcę” trwa w najlepsze. Nikt nie przypuszczał, jak wiele emocji przysporzy ten temat. Myślę, że nawet ci, którzy ustanawiali to święto świętem „państwowym” – ustawowo wolnym od pracy, nie spodziewali się takiego obrotu sprawy.

Ale od początku.

Pierwszymi trzema królami byli oczywiście Kacper, Melchior i Baltazar, ale już w tym momencie pozostawiono nam duże pole do manewru, ponieważ symbolem Objawienia Pańskiego, czyli obecnego Święta Trzech Króli, jest historia, według której to mędrcy ze wschodu przybyli do Betlejem, aby oddać pokłon Jezusowi. Opisuje to Ewangelia św. Mateusza, w której nie ma mowy, ilu tych mędrców było dokładnie.

Umownie przyjęto w Kościele, że było ich trzech, umowne są również ich imiona. Wszystko to po to, by historia była czytelna dla mniej inteligentnych wiernych oraz dzieci.

I tak właśnie rozpoczyna się nasz plebiscyt, a pierwszym typującym jest nikt inny, jak sam „lider zjednoczonej opozycji” Ryszard Petru, który twierdził już rok temu, że króli było sześciu.

Kolejnym zgadującym jest Arkadiusz Myrcha, poseł PO, którego odpowiedź jest mniej precyzyjna, w tym wypadku jak sam fragment Ewangelii św. Mateusza opisujący to zdarzenie. Poseł Platformy zapytany o imiona trzech króli, wymienia cztery dodając jeszcze imię Belzebub.

Obie te wypowiedzi oraz ich autorzy szybko zyskały rzeszę fanów jak i szyderców. Ale czy słusznie? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Postanowiłem nie być obojętnym i sam wziąłem udział w tym plebiscycie. Typując swoich kandydatów, bardziej skupiłem się na ich atrybutach, nawiązując do darów, jakie nieśli Jezusowi Kacper, Melchior i Baltazar. Oczywiście nie obyło się bez kontrowersji, jak w dwóch wyżej wymienionych przypadkach. A oto moje typy:

Opozycja

Król Portugalii – Ryszard Petru, za fatalny strzał w stopę, którego nawet partyjni koledzy i koleżanki nie do końca chcą mu wybaczyć. A on sam, próbując ratować swój wizerunek, pogrąża się jeszcze bardziej, mięknąc przed Kaczyńskim i mówiąc o zakończeniu strajku. Ale czy możemy mieć pretensje do bankiera, który próbuje być politykiem? A może nawet nie powinien próbować?

Królowa muzyki – Joanna Mucha, za jakże piękny popis umiejętności wokalnych podczas protestu na sali sejmowej. Szczerze mówiąc, straciłem do niej zaufanie i szacunek po tym, co wyprawiała, będąc ministrem sportu za rządów PO. Kobieta bez kompetencji wtedy, także bez kompetencji teraz a przede wszystkim bez klasy.

Na miejscu Schetyny wykluczyłbym ją z szeregów partii jeszcze tego samego dnia. Niestety Grzegorz sam jest zakłopotany i ma sporo kompleksów i jedyne, co robi ostatnio, to liczy każdy fotel w ławach sejmowych należący do jego partii, bo lekko mówiąc sondaże mu nie sprzyjają. Co niestety prowadzi do tego, że siłą woli Mucha może dalej latać sobie swawolnie. Pytanie tylko gdzie tym razem usiądzie i komu zepsuje atmosferę.

I trzeci, ale nie ostatni, Król Internetu, zwany również rozkodowanym Królem – Mateusz Kijowski. Wcześniej w tak spektakularny sposób tylko Komorowskiemu udało się rozkodować Polsat podczas mistrzostw świata w siatce, teraz do grona wybitnych „hakerów” dołączyli również dziennikarze Onet.pl oraz Rzeczpospolitej – Gratulacje!

Sam Kijowski obrał, jak widać, taktykę „na klina”, czyli każą mi siedzieć cicho, to ja będę głośniej krzyczał. I tak to pierwszy Mateusz tego gorszego sortu jeździ po kraju i przekonuje, że nie jest wielbłądem a wszędzie, gdzie zawita zostaje po nim tylko piach i kurz.

Idąc śladem posła Myrchy postanowiłem wyróżnić czwartego króla z pośród wielkiej trójcy.

Król Belzebub – Paweł Kukiz. Jakże barwna postać polskiej polityki ostatnich miesięcy. Człowiek orkiestra, dosłownie i w przenośni. Potrafi być zarówno w opozycji jak i w koalicji, w stosunku do, partii rządzącej. Jego słynne przedwyborcze hasło „idziemy demontować partiokrację” straciło moc zaraz po tym, jak stał się trzecią siłą w nowym parlamencie. Od tamtej pory sam uczestniczy, czasami nawet inicjuje owe partyjne zagrywki, targi i zakulisowe negocjacje.

Na moje nieszczęście dano mi poznać go osobiście. To traumatyczne przeżycie pozostanie w mojej pamięci na długi czas, a przynajmniej do momentu, kiedy ten człowiek będzie pełnił funkcje publiczne.

Partia rządząca (opozycja do opozycji)

Tutaj sytuacja jest bardziej skomplikowana. O ile w opozycji było ich troje i czwarty Belzebub, a kontrowersją kobieta jako królowa, to w tym obozie jest trudnym, niemalże niemożliwym aby wymienić trzech lub więcej równych sobie mędrców, bo wiadomo – król jest tylko jeden.

Ale umówmy się, że dla równowagi i świętego spokoju, Kaczyńskiego zostawimy w jego własnym domu przed telewizorem i z kotem na kolanach. Bez głębszego zastanowienia, w sytuacji wielkiego nieobecnego na prowadzenie wychodzi Andrzej.

Król wazeliny – Andrzej Duda, jako że pełni on również bardzo ważną i poważną funkcję Prezydenta RP, to wstrzymam się od dalszego komentarza, a refleksję nad przymiotnikiem pozostawię do indywidualnej oceny.

Król oszołomów – Antoni Macierewicz. Człowiek o wielu twarzach i zmiennych jak kobiece poglądach. Choć w jednym trwa do dziś, jego zdaniem 10 kwietnia 2010 roku przeprowadzono zamach na polski samolot rządowy w Smoleńsku. Dowodem na to mają być parówki oraz aluminiowe puszki po napojach użyte w eksperymentach, przeprowadzanych przez wybitnych ekspertów, światowej klasy.

Zawsze, kiedy próbuję zrozumieć Kaczyńskiego w jego zamiarach i jego wizji Polski to nie sposób pominąć poczynań Macierewicza jako punktu zwrotnego. Jak można budować silne państwo, totalitarne czy inne, mając za ministra obrony narodowej człowieka, który swoim zachowaniem udowadnia na każdym kroku, że powinien leczyć się psychicznie?

Nad trzecim mędrcem, też długo zastanawiać się nie trzeba.

Oto Król Pan i Władca Marionetek – Zbigniew Ziobro, który swoją arogancją i pychą mógłby niejeden kocioł w piekle wypełnić. Kiedy wielu myślało, że kto jak kto, ale Zbyszek dojrzał przez te prawie 10 lat, że ma teraz dziecko i myśli inaczej, to on pokazał coś zupełnie odwrotnego. Funkcja prokuratora generalnego oraz ministra sprawiedliwości w jednym daje mu władzę absolutną.

Wymieniając i prezentując mędrców PIS-u, nie sposób wspomnieć o ich wspólnym królestwie, czyli Telewizji Polskiej.

Wierny i oddany giermek Kurski zadbał już o odpowiednią służbę nadworną, która spełnia wszelkie zachcianki szlachty. Szlachty, która żre, pije i bawi się za nasze, mając głęboko w poważaniu swoich wiernych poddanych. Przecież zgadzać się na końcu musi tylko hajs!

Tak przedstawiają się moje typy. Czy trafione? Oceńcie sami.

Oczywiście to tylko abstrakcja, a my wszyscy żyjemy w świecie, gdzie trzema królami, tymi prawdziwymi i zasłużonymi są obecnie i bezkompromisowo Kamil, Piotr i Maciej.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *