Kultura Lublin

Pół żartem, pół serio – czyli Achilles uwodziciel

Safona, Likomedes, Odys i Achilles na teatralnych deskach zamienili się w bohaterów, jakich jeszcze nie znacie. Adepci Akademii Teatralno-Wokalnej zaoferowali nam solidną dawkę śmiechu, pozwalając sobie na dosyć swobodną interpretację antycznych historii.

Spektakl „Achilles i panny” został wyreżyserowany przez Jerzego Turowicza, a zrealizowany przez młodych aktorów – jego uczniów. I nie ma co ukrywać – należą im się oklaski! Sama historia jest niewątpliwie ciekawa i sama w sobie zabawna, jednak to, co poszczególni aktorzy „dołożyli” od siebie sprawiło, że momentami naprawdę ciężko było powstrzymać się od głośnego śmiechu.

Na początku sztuki poznajemy córki Likomedesa, całą… szóstkę. Dopiero później dowiadujemy się, że wśród dziewcząt ukryty jest jeden męski rodzynek – Achilles. Bogini Tetyda, czyli jego matka, z obawy o los swojego jedynaka, postanowiła poświęcić jego męskość w zamian za bezpieczeństwo i spokój. Ale do rzeczy – młode panienki są tak znudzone monotonnym życiem i brakiem jakichkolwiek ekscytujących zdarzeń, że fantazjują nawet o rzeczach, o których normalne panienki raczej nie marzą – choćby o porwaniu przez nieznajomego przybysza. I jakby specjalnie na ich życzenie odpowiedział Odys, król Itaki, który zawitał w ich spragnione przygody progi.

Przyjazd Odysa zmienia całe życie Likomedesa, Safony i ich córek, ponieważ nagle prawda wychodzi na jaw. Nieświadome niczego siostry, dowiadują się, że jedna z nich to Achilles, a na jego ramiona, z których ledwo zdążył pozbyć się damskich ciuszków, spada ogromna odpowiedzialność – wojna z Troją. Dostaje jednak od króla Itaki czas na przygotowanie się do wyjazdu na wojnę. Nie chodzi tutaj jednak o ćwiczenie zdolności przydatnych w walce – wymaga się od niego, żeby… no cóż, potrenował z dziewczętami. Najlepiej bardzo produktywnie – ma spłodzić syna!

Młody aktor grający Achillesa spisał się znakomicie zarówno w damskiej, jak i w męskiej wersji – na początku delikatny i łagodny, później męski (a raczej starający się udawać męskiego, bo jego naiwność była oszałamiająca) i bardzo zalotny w stosunku do swoich dawnych sióstr. Moją uwagę zwróciła też postać Tetydy – bogini, która zjawiała się w snach, aby przekazać swojemu synowi porady dotyczące jego życia seksualnego. Uroda aktorki niesamowicie pasowała do tej roli, a także cała jej postawa – jakby wprost wyjęta ze snu – sprawiała wrażenie, że przenieśliśmy się w nierealną rzeczywistość.

Ciekawym zabiegiem, który został użyty w spektaklu, było wykorzystanie w pełni małej przestrzeni sali. Aktorzy wchodzili (czasami nawet wbiegali) zarówno wejściem z przodu, jak i z tyłu – zza pleców zaskoczonych widzów. Niesamowicie lubię takie sytuacje – sprawiają, że czuję, że niejako jestem uczestnikiem, częścią przedstawienia. Co więcej, aktorzy przysiadali niemal razem z publicznością, na specjalnie przygotowanych miejscach. Może czasami przez to ludziom z dalszej części sali ciężko było coś dostrzec, jednak ja widzę w tym swoje zalety.

Moim zdaniem, młodzi adepci sztuki teatralnej sprawdzili się doskonale. Przynajmniej ja w ten primaaprilisowy wieczór bardzo dobrze się bawiłam – i to wcale nie żart! Niektórzy mogliby pewnie powiedzieć, że poziom dowcipu komedii autorstwa Artura Marii Swinarskiego nie był zbyt wysoki. Ale pytanie brzmi – czy humor zawsze musi być wysokich lotów? Sztuka nie musi tylko wznosić do góry, czasami oczekujemy od niej po prostu rozrywki, możliwości odprężenia się po uciążliwym zmaganiu z codziennością. I w takiej formie – kupiłam ten spektakl w całości!

Spektakl będzie jeszcze wystawiany w Akademii Teatralno-Wokalnej Jerzego Turowicza w najbliższym czasie, dlatego zainteresowanym polecam śledzić ich stronę. Teatr w każdej formie to dobry pomysł na wieczór.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Studentka produkcji medialnej, pisząca wiersze, klejąca kolaże, a oprócz tego nieustannie komentująca politykę. Oprócz tego próbuje też robić zdjęcia, ale w tym kierunku zalicza cały czas wzloty i upadki.