Krwawa Wielkanoc

Google grafika z otwartą licencją

Za nami już święta Wielkiej Nocy, które dla większości Polaków są czasem szczęścia i radości z powodu Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Przed tym wydarzeniem jest jednak okres Wielkiego Postu, który charakteryzuje się dla nas wyciszeniem i refleksją. Ten czas jest szczególnie ważny dla katolików, jednak chrześcijanie na Filipinach obchodzą te święta zupełnie inaczej.

Filipiny są jednym z nielicznych krajów katolickich w Azji ze względu na hiszpańskich kolonizatorów. Święto Zmartwychwstania Jezusa oraz Męka Pańska w niektórych tradycyjnych wioskach jest przeżywana w szczególny sposób — niektórzy nazywają to wydarzenie Krwawą Wielkanocą.

Wszystko rozpoczyna się od Wielkiego Czwartku. Zostaje wybranych 12 mężczyzn, którzy uznawani są za najbardziej zaangażowanych w życie Kościoła. Pełnią oni rolę apostołów, którym kapłan umywa nogi, a potem sami udają się na ucztę, tzw. „ostatnią wieczerzę”.

Obchody Wielkiego Piątku zaczynają się już od świtu. Odbywa się Droga Krzyżowa, która ma charakter procesji, co nie byłoby niczym dziwnym, gdyby nie jej dotkliwy realizm. Mieszkańcy są przebierani za apostołów, męczenników, Rzymian, a nawet Maryję czy Jezusa. Kilku mężczyzn przez całą trasę niesie na barkach krzyż — dla utrudnienia im zadania są popychani i bici przez ludzi. Natomiast inni śmiałkowie są po prostu biczowani. Dla lepszego efektu plecy wybrańców są nacinane nożem, aby spod biczowanej skóry krew wypływała bardziej spektakularnie. Pejcze również co jakiś czas są moczone w wodzie, aby rozcieńczona krew miała większy zasięg. Zwieńczeniem tej męki jest przybicie wybranych osób do krzyża. Ich ręce zostają przebite gwoździami, a potem na parę chwil podnoszą krzyż z ciałem człowieka. Po całym zajściu na ukrzyżowanego czeka karetka, która zabiera go do szpitala.

Owa Liturgia jest świętem nie tylko dla uczestników, ale również dla publiczności. Wokół całego wydarzenia rozbrzmiewają wrzaski dzieci, turystów, a nawet mediów. Każdy chce być jak najbliżej cierpiących i osobiście porozmawiać o ich przeżyciu, stąd biorą się dodatkowe szarpaniny i kłótnie. Podczas drogi jest wiele nadprogramowych atrakcji. Tuż przy biczowanej osobie można kupić kolorowe pamiątki z wioski oraz różne balony z bajek Disneya. Za parę groszy można również przyodziać się w hełmy Rzymian bądź koronę cierniową, a dla dzieci są przygotowane różnej wielkości pejcze, aby móc się bardziej wczuć w sytuacje. W porze obiadowej publiczność udaje się do budek z żywnością. Głównie królują dania z McDonald’s, ponieważ post ich w żadnym stopniu nie dotyczy. Idealnie komponuje się to ze stoiskami waty cukrowej i lodów zakrapianych krwią z ran biczowanych. Panująca tam atmosfera ma wymiar wielkiego festynu.

Tradycja ta przekazywana jest z ojca na syna. Osoby podejmujące się tej męki, wierzą, że dzięki cierpieniu Bóg spełni wszystkie ich prośby i obdarzy w dostatek. Dla rodzin ofiar jest to również powód do dumy wśród mieszkańców.

Ta Droga Krzyżowa wygląda zupełnie inaczej niż znana nam piątkowa odprawiana w Polsce. Nie tylko ze względu na realizm i okrucieństwo, ale nie wiąże się to w żadnym stopniu z modlitwą i przeżyciem religijnym, tak jak nas tego uczono. Jest to pewnego rodzaju przedstawienie, w którym publiczność dobrze się bawi, a uczestnicy chcą jak najwyraźniej ukazać swoje cierpienie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *