„Tekst książki próbowano ocenzurować, naciskano autora na usunięcie wielu jej stron, których treść może zaszkodzić wizerunkowi Policji. Nieoficjalnie wydano zakaz czytania tej książki przez funkcjonariuszy Policji. Zakaz wydany przez komendantów i przełożonych w kilku komendach powiatowych, miejskich i wojewódzkich”.Tak brzmi opis najnowszej książki, autorstwa byłego funkcjonariusza policji, Norberta Grzegorza Kościeszy, „Psy Prewencji”, w której przedstawia rzeczywistość pracy w policji.  Mobbing, brak wsparcia psychologicznego, brak poszanowania podstawowych praw człowieka – to jedne z wielu problemów, z którymi policjanci spotykają się na co dzień. 

Od młodości zafascynowany służbami mundurowymi. Los sprawił, że trafił właśnie do policji i to tam przez niemal 11 lat pełnił służbę. Przełożeni nastawieni na statystyki – ilość legitymowań i zatrzymań, okazały się prawdziwą rzeczywistością pracy w policji.

 

Źródło: http://picdeer.com/norbertkosciesza

Jak powiedział Norbert Grzegorz Kościesza, mobbing i brak wsparcia psychologicznego to wciąż największe problemy przyczyniające się do coraz większej liczby uzależnień alkoholowych u policjantów. – Niektórzy mieli próby samobójcze, był informowany psycholog policyjny i nic się z tym nie robiło. Psycholog przyjeżdżał do Kraśnika, o wszystkim wiedział ówczesny komendant. Dwie, które podjęły taką próbę, żyją. Jeden był pół roku hospitalizowany, drugiemu chyba przez pół roku broń zabrali, jakoś to zostało uciszone […]. Jedna osoba na pewno pracuje jeszcze do tej pory, a z tego, co wiem, to było spowodowane przez jednego z przełożonych – wyznał Norbert.

Obrazy, które do końca zostają w pamięci

Pełnienie służby w oddziałach patrolowo – interwencyjnych jest nierozerwalnie złączone z traumatycznymi przeżyciami, z którymi policjanci muszą radzić sobie sami. – Są różne interwencje, są sytuacje traumatyczne. Najgorsze są interwencje z dziećmi, wypadki w których dzieci biorą udział albo na zgony. […] Taki widok, właśnie czy osoby zmarłej czy wyciągniętego topielca, który nawet kilka miesięcy leży, czy rozkładające się zwłoki które leżą w lecie, wisielca którego się ściąga – to nie są przyjemne rzeczy. To trzeba mieć psychikę silniejszą. – po czym dodał – To z czasem przychodzi tak, że ja mogłem kanapkę jeść przy tym i to mi na przykład nie przeszkadzało, ale to później wychodzi w snach. Ja też sobie nie uświadamiałem… „O nie mogę zasnąć” – no to sobie tabletkę wezmę, albo piwko powiedzmy. Właśnie dużo policjantów wpada w alkoholizm. Dlaczego? Bo zamiast pójść się leczyć to najlepiej wypić ten alkohol, zapomnieć o tym wszystkim i pójść sobie spać. Tylko to się później powtarza. – opowiedział Grzegorz.

Cięcia budżetowe widoczne są także w braku niezbędnego sprzętu. Jak opisuje w swojej książce „Psy Prewencji”, policjanci korzystają ze starych, nienadających się do użycia samochodów czy terminali, dzięki którym można tylko odsłuchiwać muzykę. – Niby tę flotę samochodów się wymienia, ale pamiętam jak przyszły samochody KIA do policji, to po 2 latach te samochody się rozwalały, plastiki odpadały, różne dziwne rzeczy się działy. […] Tak samo te starsze Volkswageny Transportery.

Dramatyczne warunki na PdOZ

Czarę goryczy przelał stan Pomieszczeń dla Osób Zatrzymanych, w skrócie PdOZ. To tam przebywają nie tylko podejrzani, ale także osoby pijane. Jak wyznał jeden z policjantów reporterom „Czarno na Białym”, w niektórych miejscach materace tyle razy wchłaniały różne płyny, w tym między innymi mocz, że zaczynały gnić.– Warunki higieniczne były straszne, nie mówiąc o zagrożeniach innych, bo mogło dojść do samookaleczenia, bo łamali te deski czy lakier grubości paznokcia, którym można się było skaleczyć. Brak środków takich jak prześcieradła, dresy, żeby tym osobom (je – przyp. red.) wymieniać, bo każdego trzeba traktować z szacunkiem. – powiedział, po czym dodał – Do tego PdOZ może trafić każdy, bo nie ukrywajmy, że jak wystąpi jakiś wypadek drogowy, to do wyjaśnienia sprawy mogą tę osobę zatrzymać. Na 48 godzin trafiasz do takiego PdOZ, no i co, mam Ci dać brudne dresy czy brudny koc wielokrotnego użytku, pod którym spał jakiś…
Jednak brudna odzież to nie największe zagrożenia, które mogą spotkać na „dołku”. Pomimo przebywania tam osób, mogących przenosić choroby i pasożyty, pomieszczenia te były sprzątane co 2-3 dni w tygodniu. Przebywanie w takim miejscu stanowiło nie tylko zagrożenie zarówno dla zatrzymanych jak i policjantów.– Codziennie zdarzają (osoby – przyp. red.) także z wszawicą, pluskwami, świerzbem, gruźlicą. Nie wszyscy przyznają się do chorób, np. HIV. To wychodzi w trakcie pobytu, że ktoś jest chory – powiedział. Pomimo odbywania się kontroli w PdOZ, żadna z nich nie wykazała problemu. O nieprawidłowościach wiedzieli także przełożeni Kościeszy. – Myśmy najpierw drogą służbową, bo jest coś takiego jak droga służbowa w policji, […] zawiadamiali kierownika, naczelnika, później komendanta, i oni, zamiast to wszystko naprawiać to dociskali nam śrubę, czyli wzmagali kontrolę wobec nas i wykazywali, że my czegoś nie robimy, zamiast np. właśnie „coś” (w rozumieniu PdOZ – przyp. red.) naprawić. – powiedział. Sprawa trafiła także do Rzecznika Praw Obywatelskich i prokuratury i Komendy Głównej.

Policyjna rzeczywistość

Zdj. Agnieszka Makowska

Norbert Kościesza przez rok przebywał na zwolnieniu lekarskim z powodu kontuzji, którą doznał podczas ratowania topiącego się syna. Po powrocie do pracy dowiedział się, że formalnie zostaje z niej zwolniony. Powodem wydalenia miało być publikowanie bajek dla dzieci.
Także inni policjanci, którzy podobnie jak Kościesza zdecydowali się zgłosić nieprawidłowości, także zostali zwolnieni ze służby. Wszczęto im „dyscyplinarki”, przeprowadzane były rewizje domowe.
Z tego co wiem, to się dzieje w całej Polsce. Po mojej dyscyplinarce, którą zrobił mi komendant za pisanie bajek, odezwało się do mnie dużo ludzi z całej Polski. Mam kolegę we Wrocławiu, Szczecinie, Poznaniu, Nowym Tomyślu, z którymi jestem w kontakcie i którzy mówią, że to się dzieje w całej Polsce. Te „Psy Prewencji” to można powiedzieć, że nie jest tylko Kraśnik czy Białystok, ale całe środowisko i to jest najbardziej bolesne. – skwitował Norbert Kościesza.

Obecnie Norbert Grzegorz Kościesza stara się o powrót do służby. Kontynuuje pisanie bajek dla dzieci, a także wydał książkę o realiach pracy w policji pt. „Psy Prewencji”.
Pomieszczenia dla Osób Zatrzymanych w komendzie w Białymstoku, w której pracował między innymi Norbert, obecnie stanowią wzór dla innych jednostek w województwie.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *