Fot. LUK Politechnika Lublin

  Dwa dobre sety to za mało. Gracze LUK Politechniki Lublin przegrali na otwarcie sezonu I ligi przed własną publicznością z APP Krispol Września 2:3.

Mecz obie drużyny zaczęły dosyć nerwowo, popełniając po jednym błędzie. Najpierw z lewego skrzydła prostą piłkę w aut posłał środkowy LUKu, Kamil Szaniawski, a następnie gracz Wrześni zaserwował w siatkę. Gdy wydawało się, że pierwsze emocje już opadły, podopieczni Macieja Kołodziejczyka wypracowali sobie trzy punkty przewagi, przez co trener gości, przy stanie 5:2, zmuszony był wziąć pierwszy czas. Efektem tego było odrobienie strat przez graczy przyjezdnych.

Dalsza część seta była dosyć wyrównana. Gra toczyła się głównie punkt za punkt, choć czasami jedna z drużyn odskakiwała na dwa oczka. Częściej na prowadzeniu byli gospodarze i w końcówce to oni prowadzili 23:21. Po chwili jednak to APP Krispol Września miał piłkę setową, którą wykorzystał za drugim razem. Set skoczył się wynikiem 24:26.

Drugą partię lepiej zaczęli gospodarze. Zmotywowani po porażce w pierwszym secie, szybko zdobyli dwupunktową przewagę, która z czasem urosła do sześciu oczek. Dobrze funkcjonował blok lubelskiego zespołu, a w zasadzie jedyne, do czego można było się przyczepić, to zagrywka, po której piłka aż trzykrotnie wylądowała na siatce. Z czasem jednak i ten element zaczął przynosić punkty gospodarzom, którzy dołożyli trzy asy serwisowe, z czego aż dwa zanotował Radosław Sterna. Ostatecznie gracze Politechniki wygrali 25:15.

Trzeci set to potwierdzenie dobrej gry Politechniki z seta drugiego. Szybko wypracowana kilku punktowa przewaga wprowadziła spokój w szeregach lubelskiego zespołu. Inaczej wyglądała sytuacja po stronie Wrześni, której gracze popełniali co raz więcej błędów, jak np. poczwórne odbicie czy atak w siatkę. Złe nastroje u rywali skrupulatnie wykorzystał Jędrzej Goss. Przy stanie 13:9 wszedł na zagrywkę i posłał dwa asy serwisowe. Następnie kolejny błąd przyjezdnych i udane dwa bloki Radosława Sterny powiększyły przewagę do ośmiu punktów. Gospodarze wygrali tego seta 25:16 i byli na dobrej drodze do zwycięstwa w całym meczu.

Czwarty set przypominał ten pierwszy. Dwupunktową przewagę, wypracowaną przez graczy Politechniki, przyjezdni szybko zniwelowali. Gra toczyła się punkt za punkt i obie ekipy wykorzystywały swoje najmocniejsze strony. Gracze Mariana Kardasa grali często przez środek, z kolei Lublinianie szukali swoich szans blokiem oraz atakami z bocznych stref boiska. Sytuacja zmieniła się przy stanie 13:13, gdy to APP Krispol Września uzyskał najpierw dwu, a potem  trzy punktowe prowadzenie, którego nie oddał już do końca seta. Zwycięstwo 20:25 oznaczało tie-break.

Dwa sety na pełnej intensywności oraz pogoń w końcówce czwartej partii kosztowało gospodarzy sporo sił. W tie-breaku znów gra toczyła się głównie punkt za punkt, a obie ekipy bombardowały rywali odrzucającymi od siatki zagrywkami. Gdy wydawało się, że ten stan utrzyma się do końca meczu, przed zmianą stron gracze Wrześni odskoczyli na trzy punkty, czego LUK Politechnika Lublin nie był w stanie odrobić. Set skończył się wynikiem 11:15 i to goście mogli świętować pierwsze zwycięstwo w sezonie. Zawodnikiem meczu został wybrany gracz zwycięskiej drużyny, Mateusz Linda.

Kolejne spotkanie podopieczni Macieja Kołodziejczyka rozegrają 20 września o godzinie 18:00. Ich rywalem będzie Stal Nysa, która w pierwszym meczu rozbiła Spalę 3:0.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *