Kto zostanie prezydentem?

Żródło: https://opole.naszemiasto.pl/

Do wyborów jeszcze daleko, kampanie prezydenckie dobrze nie ruszyły, a niektórzy już emocjonują się potencjalnymi wynikami. Co nas czeka w najbliższych miesiącach? Co już wiemy? Czy ktoś ma szansę zdetronizować Andrzeja Dudę?

Oficjalnej daty wyborów jeszcze nie znamy, jednak wszystkie znaki na niebie i ziemi (a przede wszystkim słowa Andrzeja Dudy) wskazują, że siódme wybory prezydenckie w III RP najpewniej odbędą się w maju 2020 roku. Najpoważniejszym kandydatem na kolejnego prezydenta jest właśnie wspomniany wcześniej, urzędujący teraz prezydent Andrzej Duda, który jako pierwszy zapowiedział start w wyborach i już rozpoczął kampanię, jeżdżąc po Polsce i pokazując się w trakcie ważnych wydarzeń kulturalnych i sportowych. W ciągu pięciu ostatnich lat Andrzej Duda z „no name” stał się jednym z najlepiej ocenianych prezydentów, a przede wszystkim został wytrawnym politykiem, który swoje wady stara się przekuć na zalety – mowa tu głównie o „memicznym” wyglądzie i nieśmiesznych żartach. Paradoksalnie właśnie na tym Andrzej Duda zbudował swój wizerunek. Jest młody, wysoki, przystojny, uśmiechnięty i bliski ludziom – a to są niestety główne wytyczne, jakimi kierują się w Polsce wyborcy. Jest również prezydentem sterowanym z tylnego siedzenia przez Jarosława Kaczyńskiego. Andrzej Duda zdaje sobie sprawę z tego, że niezbadane są wyroki Pana Prezesa, który w odpowiednim momencie wyciągnął z kapelusza Andrzeja Dudę i w równie odpowiednim może schować go z powrotem. Czy ktoś jest jednak w stanie zagrozić urzędującemu prezydentowi, który ma za sobą doskonale działającą propagandową maszynkę PiS-u wraz z telewizją publiczną na czele?

Źródło: https://pl.wikipedia.org/

Małgorzata Kidawa-Błońska

            Śmiało można powiedzieć, że Małgorzata Kidawa-Błońska zawsze pojawia się na scenie, kiedy w Platformie dzieje się coś złego. Tak było chociażby w 2015 roku, kiedy przejęła funkcję marszałka Sejmu, po ustąpieniu z tej funkcji Radosława Sikorskiego. Skutkiem tej decyzji była natychmiastowa poprawa wizerunku Platformy Obywatelskiej. Podobnie było po ogłoszeniu decyzji Grzegorza Schetyny, o tym, że posłanka Koalicji Obywatelskiej będzie jedynką w Warszawie. Po świetnym wyniku już było wiadomo, że była pani marszałek, będzie oficjalnym kandydatem KO na Prezydenta RP. Żona znanego reżysera, prawnuczka prezydenta RP Stanisława Wojciechowskiego i Marii Wojciechowskiej oraz premiera Władysława Grabskiego i Katarzyny Grabskiej, wydawała się idealnym kandydatem na to, by w nadchodzących wyborach pokonać urzędującego Andrzeja Dudę. Potwierdzały to też sondaże. W połowie października ukazał się na przykład „Sondaż Instytutu Spraw Publicznych” w Onecie, przeprowadzony na ogólnopolskiej próbie reprezentatywnej 1002 osób. Wynikało z niego, że gdyby wybory odbyły się dzisiaj (tzn. ok. 17 października) na Andrzeja Dudę zagłosowałoby 47,1% wyborców, natomiast na Małgorzatę Kidawę Błońską aż 46,8%. Różnica była więc minimalna. Wkrótce okazało się jednak, że pani poseł bez skazy jest też politykiem bez emocji. Drętwe, odczytane albo wyuczone na pamięć przemowy, może sprawdzały się na Sali sejmowej. Na wybory prezydenckie to stanowczo za mało. Kandydatka na Prezydenta jest bardzo grzecznym politykiem, ale pozbawionym charakteru. W mrożącej krew żyłach kampanii, ostre słowa będą jak topór padać na głowę Kidawy i bardzo szybko doprowadzą do jej politycznego ścięcia. Brak umiejętności skutecznej, szybkiej riposty będzie bardzo widoczna w czasie politycznych potyczek. To niewątpliwie jeden z największych problemów posłanki Koalicji. Innym jest fakt, że jest… kobietą.  Żyjemy w mocno konserwacyjnym społeczeństwie, w którym szanse na to, że kobieta zostanie prezydentem są znikome. W Polsce bowiem mężczyźni głosują głównie na mężczyzn, a kobiety tylko na mężczyzn. Niestety, kampania prezydencka jeszcze na dobre się nie zaczęła, a krótka moda na Kidawę już zaczyna się kończyć. Kto na nią zagłosuje? Pewnie część wyborców Koalicji Obywatelskiej, członkowie partii, ich rodziny, no i może jakieś feministki. Ale z feministkami w Polsce jest trochę femme fatale. To jest jednak materiał na zupełnie inną dyskusję.

Źródło: https://pl.wikipedia.org/

Szymon Hołownia

            Odkąd znany dziennikarz ogłosił start w wyborach prezydenckich (tzn. od 8 grudnia) nie milkną głosy komentatorów. Kto stoi za Szymonem Hołownią? Dlaczego startuje? W jaki sposób zamierza sfinansować kampanię? To tylko kilka z wielu pytań, jakie padają. Na razie nie znamy na nie odpowiedzi. Są jednak różne hipotezy. Jedna z ciekawszych mówi, że były prowadzący „Mam Talent” współpracuje z Donaldem Tuskiem, który na fali popularności Hołowni będzie chciał stworzyć nową partię ideologicznie podobną do Europejskiej Partii Ludowej. Główną twarzą nowego ugrupowania ma zostać właśnie dziennikarz. Głównym celem ma być zmarginalizowanie Platformy i stanie się największą opozycyjną partią, która w kolejnych wyborach pójdzie po zwycięstwo. Ile jest w tym prawdy, a ile plotek – tego nie wiemy. Z drugiej strony, nie bez przyczyny współpracownicy Tuska byli widziani w gdańskim Teatrze Szekspirowskim. Swoją drogą, już niedługo Hołownia zamierza ujawnić swój program, który ma trafić do serc Polaków. Zapewne znów zrobi to w formie wielkiego show w iście teatralnym stylu. Będzie tu pewnie sporo o ekologii, silnej Polsce w Europie i rozłamie z Kościołem Katolickim. Znany ze swej religijności dziennikarz trochę przedefiniował swoje poglądy przed wyborami. Wcześniej znany był ze swej niechęci do par homoseksualnych – teraz twierdzi, że nie będzie stał na drodze parom jednopłciowym. Szymon Hołownia przestawia się jako polityk centrowy, który rolę przyszłego prezydenta widzi w postaci negocjatora, rozjemcy, decydującym o tym co dobre dla narodu. Jego niewątpliwymi zaletami są rozpoznawalność, charyzma, umiejętność kaznodziejskiego przemawiania (a to Polacy lubią) i to, że jest spoza świata polityki (co dziennikarz bardzo chętnie podkreśla). Z drugiej strony, jeśli Hołownia rzeczywiście zamierza utrzymać kampanię jedynie z datków, to może mieć spory problem z budowaniem elektoratu w małych wsiach (w których mieszkańcy zainteresowani są bardziej sprawami lokalnymi, niż ogólnopolskimi). Na dobrze przeprowadzoną kampanię trzeba przygotować grubo ponad 30 mln, a tyle oszczędności dziennikarz raczej nie posiada. Poza tym jego postulaty trafiają głównie do wykształconej tzw. katolickiej lewicy, której w Polsce jest raczej mało. Mam jednak przeczucie, że Hołownia jest w stanie wykorzystać słabość opozycji i wejść nawet do II tury, w której może się zdarzyć wszystko.

Źródło: https://pl.wikipedia.org/

Władysław Kosiniak-Kamysz

            Lider ludowców reprezentuje centro-prawicę. Jest to polityk w moim odczuciu trochę podobny do Andrzeja Dudy, młody, miły, uśmiechnięty. Czy wyborcy jednak zechcą zagłosować na drugiego Dudę, skoro już jednego mają? Z punktu widzenia opozycji, Kosiniak-Kamysz jest jednak na tyle elastycznym politykiem, że jako jeden z niewielu byłby w stanie zmobilizować cały opozycyjny elektorat w II turze. Lewica zagłosuje na każdego, byle nie na PiS, podobnie jest z elektoratem Koalicji Obywatelskiej. Ludowcy oczywiście zagłosują na swojego kandydata. Inaczej wyglądałaby sytuacja w przypadku wejścia do drugiej tury Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Jest duże prawdopodobieństwo, że elektorat PSL jej nie zaakceptuje. Kandydat PSL już powoli rozpoczyna kampanię, na którą Polskie Stronnictwo Ludowe musi zaciągnąć pożyczkę w banku.

Źródło: https://pl.wikipedia.org/

Lewica i Konfederacja

Źródło: https://pl.wikipedia.org/

Nie znamy jeszcze kandydatów na prezydenta z obu najbardziej radykalnych ugrupowań. Dużo wskazuje na to, że Lewica wystawi kandydatkę. W kuluarach wymienia się nieznaną w szerszych kręgach Agnieszkę Dziemanowicz-Bąk. Większe szanse na dobry wynik, miałyby główne twarze lewicy, takie jak Robert Biedroń lub Adrian Zandberg. Biedroń skupia się jednak na swojej karierze w Parlamencie Europejskim, o czym świadczy na przykład pozwolenie na wchłonięcie Wiosny przez SLD. (Z drugiej strony ostatnio znów pojawiają się informacje, że to jednak Biedroń będzie kandydatem Lewicy.) Zandberg jest natomiast świadomy, że w obecnej sytuacji politycznej, miałby nikłe szanse na wygranie.

 

 

Źródło: Youtube

 

W Konfederacji trwają natomiast prawybory, w których obecnie z dużą przewagą nad konkurencją prowadzi Krzysztof Bosak. Młody Narodowiec zasłynął z wypowiedzi w których „masakrował” lewaków, czym zaskarbił sobie ogromną sympatię elektoratu Konfederacji. Prawybory pokazują, że akcje rutynowego kandydata Janusza Korwina-Mikke spadają na rzecz młodszych. Wyborcy Konfederacji wolą postawić na młodego polityka, kosztem właśnie szefa partii Korwin czy (też wymienianego w gronie faworytów) Grzegorza Brauna.

 

 

 

Zarówno potencjalny kandydat Konfederacji i Lewicy, cieszy się raczej małym poparciem w granicach 4 czy 5%. Wydaje się więc, że walka rozstrzygnie się między Andrzejem Dudą, Małgorzatą Kidawą Błońską, Szymonem Hołownią oraz Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Czy dojdzie do II tury? Moim zdaniem tak. Nie ma wątpliwości, że zobaczymy tam urzędującego Prezydenta z…? A to już wszystko będzie zależeć od sposobu kampanii prezydenckiej. Przed nami emocjonujący okres pełen debat, spotkań, obietnic i nieprzewidzianych zwrotów akcji. Z kim w drugiej turze spotka się Andrzej Duda? Nieśmiało przewiduję, że taką niespodziankę może sprawić nieprzewidywalny Szymon Hołownia.

 

 

Żródło: https://opole.naszemiasto.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *