Cofnijmy się kilka lat wstecz, kino superbohaterskie jest całkowicie zdominowane przez mężczyzn, a jedynym przełamaniem rutyny bywa postać Black Widow w grupowych filmach Marvela. W 2020 gdy patrzymy w kalendarz kinowy, ten jest całkowicie zapełniony kobiecymi bohaterkami z rodowodem komiksowym. Kogo zobaczymy ponownie, a kogo po raz pierwszy, w najbardziej sfeminizowanym roku w historii kina wysokobudżetowego?

1. „Birds of Prey  (And the Fantabulous Emancipation of One Harley Quinn)”

Już 7 lutego Margot Robbie przedstawi nam odświeżoną kreację Harley Quinn. Po fatalnym przyjęciu „Suicide Squad”, Harley wraca na salony na czele zupełnie nowej grupy, tym raz szalonych, emancypujących się kobiet. Ta wesoła gromadka stawi czoła bandziorowi Romanowi Sionisowi (Ewan McGregor), z rąk którego uratować będą chciały młodą Cassandre (Ella Jay Basco) . W skład kobiecego gangu oprócz Harley wejdą Łowczyni (Mary Winstead), Czarny Kanarek (Jurnee Smollett-Bell), Renee Montoya (Rosie Perez) i Cassandra Cain.

źródło: flarrow.pl

2. „Black Widow”

„Black Widow” to film, który powstaje jako ukoronowanie roli jaką Scarlett Johansson odegrała w budowie Marvel Cinematic Universe. Czas fabuły to prawdopodobnie okres między „Captain America: Civil War” a „Avenegers: Infinity War”, Natasha Romanoff wraca wtedy do Rosji żeby rozliczyć się ze swoją przeszłością. Marvel zapowiada, że ten film rzuci nam nowe światło na postać Natashy, szczególnie w kontekście jej poświęcenia w „Avengers: Endgame”. Tylko czy ten film jest potrzebny? Na pewno jest spóźniony o kilka lat. Oprócz przedstawienia nam następczyni Black Widow ciężko spodziewać istotnych dodatków do uniwersum, a sam zwiastun prezentuje się raczej średnio. Czy „Black Widow” okaże się pierwszą wpadką Marvela od bardzo dawna? Odpowiedź już 1 maja.

źródło: antyradio.pl

3. „Wonder Woman 1984”

Ostatnie projekty Warner Bros w ramach uniwersum DC wyszły bardzo dobrze. Filmy takie jak „Aquman”, „Shazam” czy „Joker” odniosły sukces, a publika zaufała wytwórni na nowo, po ciężkim okresie pod wodzą Zacka Snydera. „Wonder Woman 1984” jest produkcją bardzo polaryzującą fanów, bo o ile samo przyjęcie bohaterki granej przez Gal Gadot wydaje się być dobre, to jakość pierwszego filmu pozostawia wiele do życzenia, a co wybredniejsi narzekają, że Gadot jest zwykłą modelką, a nie aktorką. Dodatkowo za postacią ciągnie się nieprzyjemny zapach pozostawiony przez „Justice League” i „Batman v Superman”. Druga część przygód amazońskiej księżniczki odpowie na wiele pytań. Między innymi, czy dla Wonder Woman w wykonaniu Gal Gadot jest miejsce we współczesnym kinie superbohaterskim? Odpowiedź z pozoru wydaje się być twierdząca, ale gdy przyjrzymy się sytuacji bliżej, to studio stoi przed naprawdę ciężkim zadaniem. Krajobraz rynku się zmienił, bo kiedy premierowała „Wonder Woman” fani byli spragnieni kobiecych bohaterek na kinowym ekranie, z sympatii do pionierki przymykali oko na kulejącą fabułę, fatalnego antagonistę i braki w warsztacie aktorskim Gadot. W 2020 „Wonder Woman 1984” będzie trzecim filmem z superbohaterką na pierwszym planie, a przecież niedawno pojawiła się też dobrze przyjęta Captain Marvel. Konkurencja jest zatem spora i tym razem niedociągnięcia mogą skończyć się dla uroczej Diany tragicznie. Premiera 5 czerwca.

źródło: kultura.gazeta.pl

4. „Eternals”

Najbardziej tajemniczo brzmiący projekt w Marvel Cinematic Universe. „Eternals” mają wnieść do uniwersum całkowicie nowy sposób narracji, nie widziany do tej pory w żadnej innej produkcji spod ręki Kevina Feige. O fabule wiemy jedynie tyle, że ma rozgrywać się na przestrzeni wieków i pokazywać jaki wpływ na historię Ziemi mieli tytułowi bohaterowie. Wśród całej gromady bohaterów mamy ważne postacie kobiece grane przez Salmę Hayek, Angelinę Jolie, Lauren Ridloff i Lię McHugh. Nie wiemy czego można się po tym filmie spodziewać, ale z pewnością otworzy on nowe horyzonty i być może wprowadzi kolejne po Thanosie, wielkie zagrożenie dla świata superbohaterów Marvela. Zaangażowanie takich aktorek jak Jolie i Hayek, sugeruje, że w wielkiej rodzinie jaką mają być Eternals, prym będą wiodły kobiety i wzbogacą one grono kinowych superbohaterek. „Eternals” pojawią się w Polskich kinach 6 listopada.

źródło: antyradio.pl

 

2020 jest wyjątkowy, nie zobaczymy w nim ŻADNEGO filmu superbohaterskiego, od największych wytwórni, z męskim bohaterem w tytule. Jeszcze nie dawno rzecz nie do pomyślenia, dzisiaj staje się rzeczywistością. Rzeczywistością, która będzie wielkim sprawdzianem dla żeńskiej części władających mocą postaci, pokazując nam czy te marki są już silne na tyle, żeby uciągnąć najbardziej załadowany pieniędzmi wagon we współczesnym kinie.

 

By Mateusz Chęć

Miłośnik kina każdego stylu, oddany fan narracji Quentina Tarantino i mistrzostwa obrazu Christophera Nolana. Hobbystycznie pisarz form wszelakich, maratończyk, aktor teatralny z marzeniami o własnym filmie. W dziennikarstwie i publicystyce próbuje odnaleźć własną drogę do zdefiniowania pasji swojego życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *