Czy to nowa definicja słowa „kundel”?

Od ostatniego albumu artysty minęło 6 lat. Dla wielu – to była długo wyczekiwana płyta. Artur Rojek wreszcie przyszedł do nas z nowym wydaniem. Na „Kundlu” znajdziemy 10 kawałków o dosyć zaskakującej łącznej długości trwania – bo tylko 34 minut.

Album ten stanowi romans między popem i elektroniką. Nie mam wątpliwości, że w porównaniu do wcześniejszych wydań, to jest o wiele bardziej popowe. Warto skupić się tutaj głównie na warstwie tekstowej, która jest niezwykle dopracowana. O czym śpiewa Artur? O byciu człowiekiem. Po prostu. Jest prosto i jest ciepło.

Sam Artur Rojek mówił: „Dlaczego kundel? Kundel to dla mnie ktoś pozornie mało ciekawy z ukrytym skarbem wewnątrz. Często wydaje się jakby prowadził szare i mało interesujące życie. Specjalnie nie błyszczy i ma widoczne wady, ale wcale się tego nie wstydzi. Woli to, niż być dla siebie obcym. Kundel budzi tęsknotę za prostym życiem, docenianiem tego, co się ma i akceptację siebie takim, jakim się jest – bezwstydnie i odważnie”.

Teksty są uniwersalne do tego stopnia, że chyba każdy może w mniejszym lub większym stopniu odnieść je do siebie i utożsamić się z nimi (a chyba o to często w muzyce chodzi). Muzyk prawdopodobnie starał się stworzyć coś bardziej nowoczesnego – odbiega to od jego poprzedniej płyty „Składam się z ciągłych powtórzeń”, a już na pewno różni się od twórczości grupy Myslovitz (z którą był związany w latach 1992-2012). Według mnie można tu dostrzec inspirację muzyką chociażby Dawida Podsiadło. Może to miał być eksperyment, a może to jest coś, do czego właśnie dążył. Przy tworzeniu tej płyty muzyk pracował z tymi samymi artystami, co przy „Składam się z ciągłych powtórzeń”.

W „Sportowym życiu” możemy usłyszeć, że do tej pory wszystko było żartem, że czas przemija, ale już wkrótce może być lepiej, a my mogliśmy być natomiast kimś o wiele gorszym. „W nikogo nie wierzę tak jak w Ciebie” jest o miłości, ale skomplikowanej. „A miało być jak we śnie” – życie weryfikuje nasze oczekiwania. Każdy pewnie znajdzie choć odrobinę prawdy w tych tekstach, do każdego trafi inaczej. Ja słyszę tutaj sentyment, a nawet duży sentyment, ale równocześnie pogodzenie się z otaczającą rzeczywistością, zaakceptowanie życia.

Przed premierą artysta dał okazję poznania dwóch kawałków: „Sportowe życie” oraz „Bez końca”. Tymi kawałkami czułam się niezwykle zachęcona, szczególnie tym drugim. Osobiście warstwą muzyczną do mnie najbardziej przemawia „Bez końca”. Natomiast płyta nie poruszyła mnie tak bardzo, jak tego oczekiwałam.

Źródło: https://kultura.onet.pl/

Ty pytasz po co nerwy, gdy świeci słońce
Dziś sobota, czyli dzisiaj masz wolne
Zjesz, zapalisz, potem zrobisz sobie zdjęcie
I innego końca świata tutaj nie będzie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *