Co z Marszem Niepodległości?

Nikogo nie mogły ominąć dwie informacje. Pierwszą z nich jest światowa pandemia utrudniająca każdemu życie. Drugą, masowe zgromadzenia i strajki pod szyldem Strajku Kobiet, które miały miejsce w wielu miastach Polski. Początkowo frekwencja dochodziła do kilku tysięcy. Można więc zapytać: Co z tegorocznym Marszem Niepodległości? 

11 listopada to data znana każdemu Polakowi. Odzyskanie wolności po latach niewoli i zapomnienia powinno być dla każdego narodu czymś wyjątkowym i wartym zapamiętania. Najhuczniej ten dzień obchodzą Amerykanie. Koncerty, fajerwerki i różnego rodzaju imprezy z przemówieniami to nieodłączna część ich państwowego święta. 

My Polacy obchodzimy swoje nieco skromniej. Od 2010 roku w stolicy organizowany jest marsz dla uczczenia odrodzenia Państwa Polskiego. Święto ustanowione zostało w 1937 roku, a za wybraniem akurat tej daty stało nadanie Józefowi Piłsudskiemu pełnej władzy wojskowej przez Radę Regencyjną. Zostało ono jednak zniesione w 1945, gdy nasza suwerenność ponownie znalazła się w wątpliwym stanie. Jednak święto powróciło wraz z czasem zrzucenia przez nas kajdan komunizmu w 1989. 

Przed 2010 rokiem organizowane były mniejsze marsze czy lokalne uroczystości w poszczególnych miastach. Jednak Dzień Niepodległości powinien łączyć Polaków rozdartych przez trzy zabory, a wybranym do tego miejscem została Warszawa. Stolica. W wielu środowiskach owo wydarzenie budzi mieszane uczucia. Często można usłyszeć, że jest to najzwyklejszy pochód faszystów w środku wolnej Europy. Czy w takim razie Ameryka nie jest najbardziej faszystowskim państwem świata?  

foto. Dawid Błaszkiewicz

Marsz Niepodległości z roku na rok przyciągał coraz większą liczbę osób. Według oświadczenia policji na stulecie odzyskanie niepodległości ulicami Warszawy przeszło 250 tysięcy osób. W tym roku organizacja Marszu Niepodległości stoi pod znakiem zapytania. 

Najważniejszą przeszkodą jest oczywiście pandemia, która nawiedza nasz kraj. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zakomunikował, że nie wyrazi zgody na przejście Marszu Niepodległości, podpierając się opinią sanepidu. To oczywiście zrozumiałe. Jednak mniej zrozumiała dla mnie jest dualistyczność postawy byłego kandydata na prezydenta, który podczas swojej kampanii wyrażał chęć uczestnictwa w Marszu Niepodległości. Niemniej naturalnym byłoby, gdyby zmienił zdanie pod presją epidemii. Jednak kilka tygodni temu nie miał oporów przed zachęcaniem do uczestnictwa w strajkach oraz solidaryzowania się z osobami, w nich uczestniczącymi. Mimo że sytuacja pandemiczna się pogarszała. Niektórzy więc mogą dopatrzyć się hipokryzji w postępowaniu prezydenta. 

Organizatorzy nie przejęli się zbytnio słowami włodarza miasta. Stwierdzili, że wolna od pracy środa byłaby idealnym terminem na spontaniczny i melancholijny spacer ulicami Warszawy. Jednak czy to takie łatwe?

W ostatnim czasie policja zaczęła rygorystycznie podchodzić do nielegalnych zgromadzeń. Dobrym przykładem może być sobotni strajk kobiet w Lublinie, który potrwał około 20 minut. Policja kilkukrotnie przez megafon ogłosiła, że zgromadzenie jest nielegalne i prosiła o rozejście się, ponieważ w przeciwnym razie zostałyby wyciągnięte środki prawne. Uczestnicy nie chcieli posłuchać, twierdząc, że policja chciała ich po prostu zastraszyć. Zmienili zachowanie, gdy zaczęto wypisywać mandaty. Grzecznie rozeszli się do domu.

Podobnie może być w środę z uczestnikami spontanicznego spaceru. Czy to źle? Wszystkich powinno traktować się sprawiedliwie, tu nie ma wątpliwości. Ci, którzy zdecydują się tak spędzić środę, zrobią to na własne ryzyko, a zapewne takich ludzi nie zabraknie.

Przede wszystkim powinniśmy zachowywać się odpowiedzialnie w czasie pandemii. Mimo że ta odpowiedzialność już dawno poszła w zapomnienie. Sami powodujemy wzrost liczby zakażeń, a co najgorsze zgonów. Wielu nawet nie wierzy w to, że wirus istnieje lub w to, że jest taki groźny. Ludzie nie wierzą, aż problem nie dotknie ich samych lub bliskiej im osoby. Prawda, że wirus zabija głównie osoby słabe, starsze i posiadające inne choroby. Nie znaczy jednak, że po jego przebyciu nie będzie żadnych powikłań u młodej osoby.

Dlatego świętujmy. Jak najbardziej i jak najwidoczniej. Oczywiście jednak odpowiedzialnie. Wywieśmy flagi, podzielmy się przemyśleniami w mediach społecznościowych. Obecnie to tam znajduje się duża część naszego życia towarzyskiego. Włączmy film, a najlepiej zacznijmy czytać jakąś książkę.

Dzień Niepodległości nie jest dla prawaka czy lewaka, lecz dla każdego Polaka. 

Korekta: Anna Marek

foto. Dawid Błaszkiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *