Jak powstawały “Świąteczne filmy naszej młodości”?

Netflix

Wczoraj miał premierę pierwszy sezon nowego serialu Netflixa – “Świąteczne filmy naszej młodości”, który przedstawia kulisy pracy nad znanymi hitami kinowymi. Pierwsze dwa odcinki opowiadają o filmie “Elf” i “Miasteczko Halloween”.  

Odcinki zawierają niekoniecznie znane fakty o powstawaniu świątecznych filmów. Możemy także dowiedzieć się, kto przyczynił się do ich stworzenia – przedstawione są rozmowy z reżyserami, scenarzystami, producentami czy aktorami.  Opowiadają oni, jak po kolei rodził się pomysł na film, jakie problemy pojawiały się po drodze, a także przypominają sobie anegdoty z planu zdjęciowego.  

Serial charakteryzuje się dynamicznym i komediowym montażem, co sprawia, że odcinki ogląda się bardzo przyjemnie. Co chwilę pojawiają się uszczypliwe komentarze narratora, który wydaje się czasem drażnić z osobami wypowiadającymi się. Podczas, gdy większość odcinka utrzymana jest w lekkim tonie, zakończenie jest bardziej sentymentalne. Podkreślone jest to, jak wiele osób pracowało nad daną produkcją i że zwykle widzowie nie są tego świadomi.  

W pierwszym odcinku możemy zapoznać się z powstawaniem filmu “Elf”, który opowiada o Buddym, człowieku wychowanym przez elfy, który wyrusza w podróż, aby odnaleźć swojego prawdziwego ojca. Możemy razem z osobami wypowiadającymi się, prześledzić chronologicznie proces tworzenia produkcji. Widzowie dowiadują się, co zainspirowało całą historię, jak przebiegało dobieranie aktorów, czy jakie sceny były nagrywane w byłym szpitalu psychiatrycznym.  

Miasteczko Halloween”, czyli “Tim Burton’s The Nightmare Before Christmas” to pierwszy, pełnometrażowy film animowany stworzony techniką poklatkową. W drugim odcinku serialu “The Holiday Movies That Made Us” dowiadujemy się szczegółów na temat jego powstawania. Wypowiadają się m.in. reżyser Henry Selick (a nie Tim Burton, on był pomysłodawcą filmu), producentka filmu Kathleen Gavin czy odpowiedzialny za muzykę – Danny Elfman, członek zespołu Oingo Boingo. W odcinku pokazane jest, jak wyglądał pracochłonny proces tworzenia filmu, który zajął w sumie dziesięć lat.  

Jeśli jesteście ciekawi, jak powstawał inny świąteczny klasyk – “Kevin sam w domu”, to kulisy jego tworzenia przedstawione są w serialu Netflixa z tej samej serii – “Filmy naszej młodości”.  

Korekta: Gabriela Kusz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *