Piątkowy Przegląd Nowej Muzyki #6

fot. Dział Marketingu i PR Polformance

Po raz kolejny Taylor Swift ratuje ten rok, wydając nowy album evermore. Siostrzana płyta folklore pojawiła się w podobny sposób jak jej poprzedniczka – niespodziewanie i w ciągu kilkunastu godzin po ogłoszeniu. I to ona stoi w centrum tego przeglądu muzycznego.

Dwa tygodnie temu pisałam o tym, że pojawił się film, w którym Taylor Swift wykonuje utwory z albumu folklore, przy okazji opowiadając o ich powstaniu i procesie twórczym. Cóż, artystka czerpie chyba ogromną radość z zaskakiwania swoich fanów. Dla wszystkich swifties to najprawdopodobniej najlepsze muzyczne miesiące. Folklore był przepiękny. A wczoraj Swift ogłosiła, że wydaje nowy album – evermore, który jest pewnego rodzaju kontynuacją wydanej w lipcu płyty. I znów jest świetnie. Ponowna współpraca z Aaronem Dessnerem i Jackiem Antonoffem nie mogła się nie udać. Oprócz melancholijnych i spokojnych utworów towarzyszących niezwykłym historiom nie zabrakło akcentów odwołujących się do muzycznej przeszłości Swift. Pojawiły się utwory, w których wybrzmiewa pop, a nawet country. Jak zwykle świetne featuringi, a wśród nich Justin Vernon, The National i HAIM. Nie spodziewałam się, że z taką przyjemnością będę słuchać piosenki o morderstwie w stylu country. Mamy jednak 2020 rok, nic nie powinno dziwić. Martwię się tylko, co jeszcze Taylor przygotowała, bo zostało jeszcze ponad pół miesiąca. A wiadomo, że pracuje nad ponownym nagraniem starych utworów.

Pewnie z głośników, czy słuchawek wielu osób to właśnie evermore będzie wybrzmiewało w ten weekend, ale to nie jedyna nowość, która zasługuje na chwilę uwagi. Niektórzy może jeszcze pamiętają zespół Paramore, do którego należy Hayley Williams. W tym roku wydała solowy album. W maju fani mogli razem z nią się smucić i przeżywać każdą emocję. Artystka właśnie opublikowała jeden z tych utworów w wersji akustycznej —  Simmer. Jak zwykle Hayley zachwyca swoim przepięknym głosem.

W takim nieco smutnym nastroju chyba pozostanę. Zaczyna się potwierdzać moja teoria z któregoś z poprzednich cyklów, gdzie napisałam, że im bliżej świąt, tym artyści wydają coraz bardziej przygnębiające utwory. Można posmucić się też w innym języku. Takich emocji dostarcza Alice Wonder, która dzisiaj podzieliła się ze światem swoją EP-ką Que Se Joda Todo Lo Demás, na której znalazły się cztery utwory. Dobrze się przy nich płacze. A przynajmniej tego się domyślam.

Pojawiły się już trzy panie w dzisiejszym cyklu, czas na męską odpowiedź. James Vincent McMorrow. Też nigdy nie zawodzi, kiedy człowiek potrzebuje posłuchać czegoś smutnego, by móc jeszcze bardziej się przygnębić. Tym razem wydał utwór Gone w wersji na żywo. No, wesoło to tu nie jest.

Ostatnim, piątym poleceniem, chociaż nowości pojawiło się znacznie więcej, będzie cover. Zespół Tall Heights zmierzył się z kultem The Cure, próbując swoich sił w utworze Boys Don’t Cry. Nie wiem, jak inni ocenią tę próbę, ale mi się podoba. Idealnie wpisuje się w te dzisiejsze smutki tego cyklu.



Trochę uśmiechu jednak! Do świąt pozostało dwa tygodnie, więc z pewnością pojawi się coraz więcej żałosnych piosenek, o których będzie chciało się jak najszybciej zapomnieć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *