Pierwszy miesiąc skoków za nami…

Ailura/Halvor Egner Granerud /Wikimedia Commons/CC BY-SA 3.0 AT

21 listopada odbyła się inauguracja Pucharu Świata w skokach narciarskich mężczyzn. Od tego momentu minął dokładnie miesiąc, czas więc na pierwsze podsumowania.  

Wisła (Polska)  

Premierowy konkurs drużynowy wygrali Austriacy, którzy wyprzedzili Niemców i Polaków. Nasi reprezentanci po blisko roku przerwy wrócili na podium w rywalizacji zespołowej.  

W konkursie indywidualnym triumfował z kolei Niemiec Markus Eisenbichler, który pokonał swojego rodaka – Karla Geigera i Daniela Hubera z Austrii. Najlepszym z Polaków był piąty Piotr Żyła, a punkty zdobyło jeszcze sześciu naszych reprezentantów. Dzięki temu pierwszy raz od 15 stycznia 2015 roku w czołowej trzydziestce znalazło się aż siedmiu Biało-Czerwonych. Co ciekawe poprzednio taka sytuacja również miała miejsce na obiekcie w Wiśle. 

Zmagania na plus mogli zaliczyć szczególnie Andrzej Stękała oraz Klemens Murańka. Pierwszy z nich po 1710 dniach bez punktów Pucharu Świata zdołał wreszcie awansować do serii finałowej. Drugi zaś, zajmując 22. miejsce, zaliczył najlepszy występ od 19 lutego 2016 roku. Reprezentanci Polski, którzy w ostatnich latach pozostawali w cieniu naszych największych gwiazd, małym krokami zaczęli odbudowywać dawną formę. 

Ruka (Finlandia) 

Zazwyczaj wietrzna skocznia w miejscowości Kuusamo tym razem okazała się dość łaskawa i udało się rozegrać wszystkie zaplanowane serie konkursowe.  

W pierwszym dniu drugą wygraną z rzędu wywalczył Markus Eisenbichler. Tuż za jego plecami uplasowali się dwaj Polacy – Piotr Żyła i Dawid Kubacki (20. podium w karierze). Dzień później swoją premierową wygraną zaliczył Norweg Halvor Egner Granerud, a drugi raz z rzędu na najniższym stopniu podium stanął nasz mistrz świata z Seefeld. 

Wyprawa do północnej Europy była bardzo udana dla Pawła Wąska, który po 678 dniach przerwy zdobył swoje kolejne w karierze punkty. Znacznie dłużej (bo ponad 5 lat) na lokatę w czołowej dziesiątce czekał Klemens Murańka. Dziewiąta pozycja, którą wywalczył to jego drugi najlepszy wynik w karierze. Passę kolejnych startów kontynuował Dawid Kubacki, który rekordowo, bo po raz 122. z rzędu wystąpił w zawodach najwyższej rangi.  

Niżny Tagił (Rosja) 

Na wyprawę do azjatyckiej części Rosji wyruszył rezerwowy skład Biało-Czerwonych. Nasi liderzy pozostali w kraju, by spokojnie przygotować się do mistrzostw świata w lotach.  

Dwukrotnym zwycięzcą okazał się rewelacyjny Norweg Granerud, który w pierwszym dniu rywalizacji wyprzedził Daniela Hubera oraz swojego rodaka Roberta Johanssona. Dzień później Johansson wywalczył drugą lokatę, wyprzedzając Mariusa Lindvika. Po raz 27. w historii całe podium zajęli reprezentanci jednego państwa. Norwegowie zgromadzili łącznie aż 311 punktów, co było rekordowym wynikiem w dziejach ich występów. 

Z wiadomych przyczyn swoją passę kolejnych startów przerwał Dawid Kubacki, którego po raz pierwszy od 10 stycznia 2016 roku zabrakło na belce startowej konkursu PŚ. Kamil Stoch zatrzymał się zaś na 44. kolejnych konkursach, w których zdobywał punkty. 

Swój drugi w karierze awans do serii finałowej wywalczył siostrzeniec Adama Małysza – Tomasz Pilch. To o tyle istotne, że był to już nasz jedenasty reprezentant, który punktował. Nigdy wcześniej tak wielu Polaków nie pojawiło się w klasyfikacji generalnej! 

Szczególnie zadowoleni z pobytu w Rosji mogli być Aleksander Zniszczoł oraz Paweł Wąsek. Pierwszy z nich po raz drugi w karierze w zameldował się czołowej ”10” konkursu PŚ, do której powrócił aż po 3242 dniach przerwy (7. miejsce). W niedzielnym konkursie jedną pozycję wyżej wywalczył Paweł Wąsek. Dla obu były to życiowe osiągnięcia.  

Z powodu wykrycia koronawirusa w drużynie Austrii, po raz pierwszy zdarzyło się, że na starcie zabrakło choćby jednego przedstawiciela tego państwa.  

Planica (Słowenia) – Mistrzostwa Świata w Lotach Narciarskich 2020 

Pierwotnie miały odbyć się w marcu. Pandemia spowodowała, że skoczkowie już na początku tego sezonu walczyli o miano najlepszego lotnika. 

Złożoną w sumie z czterech serii rywalizację indywidualną dość niespodziewanie wygrał Niemiec Karl Geiger. Dosłownie ,,o włos’’ za nim uplasował się Halvor Egner Granerud, któremu do złota, przeliczając na odległość, zabrakło zaledwie 40 centymetrów. Podium uzupełnił Markus Eisenbichler. Najlepszym z Polaków okazał się Piotr Żyła, który ostatecznie został sklasyfikowany na 7. pozycji. Tuż za nim uplasował się Kamil Stoch, a czołową dziesiątkę zamknął rewelacyjny Andrzej Stękała. Co ciekawe dopiero trzeci raz cała czwórka naszych reprezentantów miała możliwość oddania wszystkich ocenianych prób. Polacy zaliczyli też najlepszy wynik w historii startów na tej imprezie, wszyscy nasi reprezentanci zmieścili się w czołowej ‘’15’’. 

Ostatnim akordem rywalizacji o medale był konkurs drużynowy. Na podstawie dotychczasowych serii w gronie faworytów do medali pojawiały się w zasadzie tylko trzy drużyny: Niemcy, Norwegia oraz Polska. Kwestią otwartą była ich kolejność na podium. Ostateczne wyniki potwierdziły te przypuszczenia. Trzeci raz z rzędu drużynowymi mistrzami świata zostali Norwegowie, którzy przed ostatnią kolejką tracili blisko 15 punktów do Niemców. Taktyczny manewr trenera Stoeckla z obniżeniem belki i fantastyczny skok Graneruda sprawiły, że podopieczni trenera Horngachera musieli zadowolić się srebrem. Polakom przypadł brąz. Pomimo że jest to spory sukces, to jednak wielu kibiców liczyło na coś więcej. Oprócz bardzo dobrych skoków Piotra Żyły, na uwagę zwracała szczególnie postawa Andrzeja Stękały, który przy okazji został szóstym po Fijasie, Stochu, Żyle, Huli i Kubackim polskim medalistą MŚwL. 

Engelberg (Szwajcaria) 

Malownicza skocznia w kantonie Obwalden jest obiektem, na którym Polacy bardzo często stają na podium. Nie inaczej było także i tym razem… 

Passę kolejnych zwycięstw kontynuował Norweg Halvor Egner Granerud. Tuż za nim w sobotnie popołudnie uplasował się Kamil Stoch (72. podium w karierze), a trzecią lokatę wywalczył Słoweniec Anze Lanisek. W niedzielnej rywalizacji sporą szansę na triumf miał prowadzący po pierwszej serii Piotr Żyła. Ostatecznie zajął 3. miejsce, gdyż wyprzedził go jeszcze Markus Eisenbichler. 

Pozostali Polacy zaprezentowali się bardzo dobrze. Na uwagę zasługuje Andrzej Stękała, który nie dość, że uzyskał drugi najlepszy wynik w karierze (7. miejsce), to jeszcze jako siódmy reprezentant Polski w tym sezonie zameldował się w czołowej dziesiątce. To pierwsza taka sytuacja w historii, kiedy aż tylu naszych reprezentantów kończyło zawody w ścisłej czołówce! 

Sobotni konkurs indywidualny rozpoczął Simon Ammann. Zaraz po nim wystąpił Gregor Schlierenzauer. Dokładnie 11 lat wcześniej sytuacja była zgoła odmienna. Szwajcar zamykał listę startową, a jako przedostatni skakał właśnie Austriak. Dodać możemy jeszcze, że w niedzielę Ammann po raz pierwszy w karierze nie zakwalifikował się do konkursu przed własną publicznością i przerwał w ten sposób passę 42. kolejnych konkursów z rzędu na tej skoczni, w których wziął udział. 

Życiowy rezultat wywalczył Kanadyjczyk Mackenzie Boyd-Clowes (6. miejsce), który notuje swój najlepszy sezon w karierze. We wczorajszym konkursie do podium zabrakło mu jedynie 2,4 punktów! 

Warto zauważyć, że od ponad roku minimum jeden Polak zajmuje lokatę w czołowej ”10” konkursu PŚ. Niedzielne zmagania były więc trzydziestymi z kolei, w których udało się podtrzymać tę passę (trwającą od 15 grudnia 2019 roku).  

Podsumowanie

Pierwsza faza sezonu już więc za nami. W klasyfikacji generalnej prowadzi Halvor Egner Granerud, który dotychczas zgromadził ponad 85% wszystkich możliwych do zdobycia punktów. Jest też jednym z czterech skoczków, którzy punktowali we wszystkich konkursach obecnej edycji (co ciekawe w tym gronie jest między innymi Szwajcar Gregor Deschwanden). Norweg już niebawem może przejść do historii – jeśli zwycięży w dwóch najbliższych konkursach to będzie miał najwięcej wygranych z rzędu konkursów Pucharu Świata.  

Kalendarz w tym sezonie jest wyjątkowo napięty. Skoczkowie nie zwalniają tempa, gdyż za tydzień rusza 69. edycja Turnieju Czterech Skoczni. Tytułu sprzed roku będzie bronił Dawid Kubacki, a Polacy dzięki dobrej postawie Macieja Kota w tzw. zawodach drugiej ligi będą mogli zgłosić do kwalifikacji maksymalną kwotę startową – 7 zawodników. 

Korekty dokonała Anna Marek

2 thoughts on “Pierwszy miesiąc skoków za nami…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *